Świat

Rosja zdaje egzamin

Fotorzepa, dp Dominik Pisarek
W szkołach średnich w Rosji rozpoczął się sezon egzaminów. W tym roku po raz pierwszy wszyscy obowiązkowo zdają tzw. jednolity egzamin państwowy (JeGE). Nowa „matura” wzbudza wiele kontrowersji.
Dotychczasowe egzaminy końcowe w szkołach średnich i technikach zastąpiono jednym egzaminem – takie same testy z konkretnych przedmiotów zdają uczniowie we wszystkich szkołach Rosji. Na podstawie wyników JeGE będzie się następnie odbywał nabór na większość wyższych uczelni. Z wyjątkiem tych, które zastrzegają sobie prawo do przeprowadzenia dodatkowych egzaminów. Tak czy owak ten, kto nowego egzaminu nie zda, nie będzie mógł się starać o legitymację studencką.
Wokół JeGE jednak wrze od kilku lat, kiedy zaczęło się testowanie nowego systemu. Podczas gdy jego zwolennicy i propagatorzy twierdzą, że da wszystkim równe szanse i wyeliminuje korupcję i kupowanie indeksów, krytycy wytykają kolejne wady. Egzamin jest trudny i nieczytelny, ma formę testu (co jest ich zdaniem absurdem np. w przypadku języka rosyjskiego), a przede wszystkim – wbrew temu, co twierdzi Ministerstwo Edukacji – korupcjogenny. – Jaki to problem odpieczętować kopertę? – pyta publicysta Iwan Prieobrażeński. – W zeszłym roku najlepsze wyniki z języka rosyjskiego miał Dagestan i Karaczajo-Czerkiesja. To daje do myślenia – dodaje. – Już dostajemy sygnały o handlu pytaniami egzaminacyjnymi. Lokalni urzędnicy mogą je specjalnie ujawniać, żeby poprawić wyniki w swoim regionie – mówi „Rz” profesor Siergiej Komkow z Wszechrosyjskiej Fundacji Edukacyjnej.
Komkow pomagał rodzicom, którzy zaskarżyli nową maturę do Trybunału Konstytucyjnego, wspiera kierowaną przez Siergieja Mironowa, szefa Rady Federacji, kampanię przeciw JeGE. – Kilka lat temu Bill Gates podczas kongresu dotyczącego edukacji w USA powiedział, że testy wytwarzają społeczeństwo debili. Całkowicie się z tym zgadzam – mówi Komkow. – Nie można standaryzować egzaminu, gdy każdy rosyjski region naucza według innego programu. To kompletna bzdura. Przypomina przypadki tragicznych konsekwencji nowej metody egzaminacyjnej. – Rozstroje nerwowe to pół biedy. Zdarzały się samobójstwa wśród uczniów – alarmuje. W mediach opisywano przypadki, kiedy egzaminy oblewali nauczyciele. Nieudolnie sformułowane pytania z historii w zestawach przygotowawczych krytykował prezydent Dmitrij Miedwiediew.

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL