Wynajem

Wolą wziąć czynsz, niż oddać taniej

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Długie i bezskuteczne czekanie na nabywcę mieszkania powoduje, że jego właściciel próbuje lokal wynająć
– Zjawisko odkładania sprzedaży na rzecz wynajmu trwa już od wielu miesięcy – przyznaje Marcin Drogomirecki z serwisu Oferty.net. Potwierdza to Krzysztof Celiński, pośrednik z agencji Askel Nieruchomości. – Ci, którzy nie muszą, nie sprzedają. Wolą poczekać na lepszą koniunkturę – mówi pośrednik. I szacuje, że zjawisko dotyczy ok. 10 procent ofert pierwotnie przeznaczonych do sprzedaży.
[srodtytul]Niechętni negocjacjom[/srodtytul] – Ten ruch jest poniekąd podyktowany niechęcią do obniżenia ceny. Wiele ofert nie znajduje nabywców tylko dlatego, że właściciele nie godzą się na negocjacje z kupującym – zauważa Marcin Drogomirecki.
– Niekiedy o fiasku transakcji decyduje niewielka kwota, rzędu np. 5 tys. zł – dodaje. Jarosław Mikołaj Skoczeń z firmy Emmerson Nieruchomości twierdzi z kolei, że skala zjawiska nie jest jednak wielka, chociaż wynajem może być pewnym ratunkiem. – Ci jednak, którzy zdecydowali się na sprzedaż lokalu, albo trzymają cenę, bo mogą poczekać, albo bardzo ją obniżają – ocenia Skoczeń. Pośrednik Cezary Szubielski, dyrektor żoliborskiego biura Krupa Nieruchomości, zauważa, że właściciele mieszkań, którzy są przekonani, że w ciągu kilku – kilkunastu miesięcy nastąpi wzrost cen mieszkań, raczej czekają na zwyżki, nie wynajmując mieszkania. – Słuszny jest tu rachunek kosztów związanych z potencjalnym remontem czy odświeżeniem mieszkania po najemcach – mówi Cezary Szubielski. Według niego właściciele lokali niechętnie je wynajmują na krócej niż rok. – Wynajmują zatem ci, którzy wstrzymują sprzedaż na co najmniej 12 miesięcy – tłumaczy pośrednik. [b]Czy warto odwlekać sprzedaż, wyczekując zwyżek cen?[/b] – Pod prognozami podwyżek się nie podpisuję – mówi Marcin Drogomirecki. – Na razie na rynku nie widać żadnych ku temu przesłanek. Podaż ofert jest duża, zwłaszcza na rynku pierwotnym, a klientów – z uwagi na mniejszą dostępność do kredytów hipotecznych – jest zdecydowanie mniej niż na przykład przed dwoma laty – tłumaczy analityk. Cezary Szubielski dodaje, że optymiści przewidują zwyżkę cen do końca roku, pesymiści – w ciągu dwóch lat. – W obu przypadkach prognozy są oparte nie tyle na kalkulacjach ekonomicznych, ile na pragnieniach sprzedających – ocenia dyrektor z Krupa Nieruchomości. – Odpowiedzią jest wiara zamierzających kupić mieszkanie, że ceny będą nadal spadać co najmniej przez rok – dodaje. I podkreśla, że nie sposób też przewidzieć, jak się zachowa rynek nieruchomości po przejściu na euro. – Dziś możemy powiedzieć, że ceny w Polsce w porównaniu z krajami postkomunistycznej Europy są wysokie – mówi Cezary Szubielski. – Ich zmiany zostaną wyznaczone zarówno przez poziom średnich dochodów, stopę bezrobocia, jak i kierunki fal migracji zarobkowej – ocenia. [srodtytul]Skrajne postawy[/srodtytul] [b]Po jakim czasie sprzedający mieszkania decydują się na ich wynajem?[/b] – Nie ma tu żadnej reguły. Trudno o jakiekolwiek statystycznie średnie okresy – zauważa Cezary Szubielski. – Znamy sprzedających lokale od dwóch – trzech lat, którzy nie wpadają w panikę i nie podejmują odmiennych decyzji – mówi. I przypomina sprzedającego, który przez trzy lata nie mógł znaleźć klienta na mieszkanie z powodu wysokiej ceny – za mkw. żądał 8,5 tys. zł. Kiedy nieruchomości zaczęły tanieć, oferent... podniósł cenę do 11,5 tys. zł za mkw. – Drugą skrajnością są przypadki, gdy właściciel już po dwóch tygodniach od wystawienia oferty czuje się zawiedziony brakiem sukcesu w sprzedaży – zauważa dyrektor. W takiej sytuacji sprzedający już po miesiącu decydował się na wynajem. Czasem takie decyzje są podejmowane dopiero po kilku latach. – Na rynek najmu trafiają zarówno stare, jak i nowe mieszkania – mówi Marcin Drogomirecki. – Jednak w przypadku tych nowo wybudowanych właściciele muszą dodatkowo sporo zainwestować w ich wykończenie i wyposażenie. [wyimek]10 proc. tyle ofert mieszkań pierwotnie przeznaczonych do sprzedaży trafia na rynek najmu[/wyimek] Mieszkań w stanie deweloperskim praktycznie się nie wynajmuje – podkreśla. Pośrednik z Krupa Nieruchomości zauważa zaś, że właściciele mieszkań, którzy podejmowali próby ich sprzedaży po cenie zaporowej, mają niekiedy podobną postawę przy wynajmowaniu lokali. Jarosław Mikołaj Skoczeń zauważa z kolei, że w jego agencji wykończone mieszkania są kierowane na rynek najmu po około roku od zgłoszenia do sprzedaży. [srodtytul]Pewna lokata[/srodtytul] – W dzisiejszej sytuacji na rynku niejednokrotnie lepiej jest obniżyć cenę i sprzedać mieszkanie zainteresowanemu, niż tracić czas, czekając na kolejnego, inwestując w ogłoszenia i ponosząc koszty utrzymania lokalu – uważa Marcin Drogomirecki. Zastrzega jednak, że wszystko zależy od finansowej sytuacji sprzedającego. – Jeżeli pieniądze ze sprzedaży nie są mu pilnie potrzebne, to nieruchomość oddana w najem, a więc przynosząca dochód, jest ich pewną lokatą – wyjaśnia przedstawiciel portalu Oferty.net. Czasem jednak, gdy właściciel jest pod presją finansową, sprzedaż jest ostatnią deską ratunku. Wariant z wynajmem zamiast sprzedaży według przedstawiciela firmy Emmerson nie zdał egzaminu na rynku pierwotnym, choć swego czasu głośno mówiło się o takim rozwiązaniu. – Firmy nie chcą wykańczać mieszkań i ich wynajmować, bo wiąże się to z wieloma problemami. Wolą zejść z ceny, bo to ostatecznie jest bardziej opłacalne – podkreśla Skoczeń.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL