Świat

Radiowiec zagraża Brytyjczykom?

Michael Savage (fot: John Storey)
AP
Aż 200 tysięcy funtów może wywalczyć amerykański prezenter, który ma zakaz wjazdu do Wielkiej Brytanii
Michael Savage, jeden z trzech najbardziej popularnych prawicowych radiowców w USA, znany z bezpardonowej krytyki islamu, nielegalnych imigrantów, gejów i liberałów, ma zakaz wjazdu do Wielkiej Brytanii. Władze tego kraju wpisały go na listę osób „szerzących przemoc”, wśród których znalazło się także m.in. dwóch rosyjskich skinheadów, którzy popełnili 20 morderstw na tle rasowym, członek Hamasu czy terrorysta z Hezbollahu.
Pierwsza reakcja Savage’a na wiadomość z Londynu była, jak na niego, stonowana. – Cholera, a właśnie zamierzałem się wybrać do Anglii, by skorzystać z ich słynnych usług dentystycznych i świetnej kuchni – stwierdził radiowiec, którego audycji słucha każdego tygodnia około 8 milionów ludzi w całej Ameryce. Ale w kolejnych programach odzyskał właściwą sobie werwę. – Ta szalona kobieta stawia mnie w jednym rzędzie ze skinheadami, którzy zabijają ludzi w Rosji, z mordercami z Hamasu, którzy zabijają Żydów w autobusach! – oświadczył, mówiąc o brytyjskiej szefowej MSW Jacqui Smith. Zapowiedział, że wytoczy brytyjskiemu rządowi proces. „Nie wiem, czy mogę wygrać, nie znam brytyjskiego prawa, ale mam siedmiu prawników, którzy pracują nad tą sprawą” – powiedział prezenter cytowany przez „Daily Telegraph”.
Czy ma szanse na wygraną? – Sądzimy, że całkiem spore – tłumaczy „Rz” Pia Sarma, prawniczka specjalizująca się w sprawach o zniesławienie w londyńskiej kancelarii Finers Stephens Innocent. – Naszym zdaniem samo umieszczenie na liście prezentera, który wyraża opinie w programie radiowym, wśród osób, które popełniły poważne przestępstwa, można uznać za zniesławiające – przekonuje. Teraz minister Jacqui Smith musi udowodnić, że Savage zasłużył na to, iż znalazł się w towarzystwie morderców i terrorystów. Być może sąd uzna, że wystarczy, iż 67-letni radiowiec nazwał Koran „księgą nienawiści”. Jeśli jednak Savage wygra, to może liczyć na 100 – 200 tys. funtów odszkodowania. Jego zdaniem Brytyjczycy pogwałcili bowiem jego prawo do swobodnego wyrażania opinii. Nawet Amerykańska Unia Swobód Obywatelskich (ACLU), nazwana niegdyś przez Savage’a „najgroźniejszą organizacją w historii Ameryki”, niechętnie przyznaje mu rację. – To przejaw używania granic jako narzędzia cenzury – twierdzi przedstawiciel ACLU Jameel Jaffer. Jak zauważa, konserwatywni obrońcy Savage’a zapominają, że rząd USA od dawna stosuje podobne metody wobec obcokrajowców o „kontrowersyjnych poglądach”. Również wśród Brytyjczyków zdania na temat Savage’a są podzielone. – Nikt nie mówi, że każdy człowiek umieszczony na liście osób, które nie mogą wjechać do Wielkiej Brytanii, jest tak samo zły. A niektóre komentarze Savage’a, zwłaszcza te dotyczące islamu, mogą być postrzegane jako wezwanie do nienawiści na tle religijnym – mówi „Rz” Simon Cohen, dyrektor brytyjskiej organizacji Global Tolerance. – Pamiętamy, czym skończyło się opublikowanie w Danii karykatur Mahometa – dodaje i podkreśla, że władze powinny zorganizować debatę, która pozwoli określić, gdzie mamy jeszcze do czynienia z wolnością słowa, a gdzie już z nawoływaniem do nienawiści. [i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorów: [mail=j.przybylski@rp.pl]j.przybylski@rp.pl[/mail], [mail=p.gillert@rp.pl]p.gillert@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL