fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Ciasne trampki

Dla Roberta Kubicy zwycięstwo w ostatnim plebiscycie „Przeglądu Sportowego”, równoznaczne z tytułem najlepszego polskiego sportowca, było jak pocałunek śmierci. Rok 2009 to bowiem w życiorysie naszego kierowcy nieustające pasmo nieszczęść. Nie ma w tych niepowodzeniach winy pana Roberta, co może łagodzi odrobinę ból kibiców, ale nie zmienia ogólnego wrażenia, które jest po prostu katastrofalne.
Trudno użyć innego określenia, gdy czyta się wyznania szefa teamu BMW Sauber Mario Theissena, który powiada, że „w Barcelonie bolid otrzymał całkiem nowy nos, sekcje boczne oraz skrzydło, osłonę silnika i dyfuzor”. To słowa sprzed dwóch dni, a zatem wygłoszone w momencie, gdy sezon trwa już od ponad miesiąca i gdy odbyło się pięć mistrzowskich wyścigów. Dyletant taki jak ja ma prawo zadać proste pytanie o sens istnienia rozmaitych komórek doświadczalnych oraz o zasadność przedsezonowych jazd próbnych, skoro teraz trzeba eksperymentować i co chwila coś zmieniać. W głowie się nie mieści, że dotyczy to wszystko renomowanej firmy, w dodatku mającej siedzibę w Niemczech, gdzie porządek ma fundamentalne znaczenie i gdzie nie zwykło się wyrzucać milionów w błoto.
Na przykładzie Roberta Kubicy widać, jak szczególnym sportem są wyścigi Formuły 1. W piłce nożnej, szermierce, tenisie czy lekkoatletyce permanentny brak sukcesów wynika wyłącznie ze słabej formy lub choroby zawodnika. W Formule 1 natomiast można być mistrzem w swoim fachu i dostawać raz za razem baty. Nie sposób sobie wyobrazić, że Marcin Gortat gra mecz po meczu w za ciasnych trampkach. A Kubica nie ma wyjścia i musi siadać za kierownicą bolidu, który charakteryzuje się nieodpowiednim nosem, dyfuzorem oraz kilkoma innymi felernymi elementami.
Polski kierowca został zamknięty w złotej klatce, z której niełatwo się wydostać. Ma dobry kontrakt, uczestniczy w wyścigach. Zajmuje się tym, o czym marzył od dziecka i do czego z taką konsekwencją dążył. Brakuje mu tylko sukcesów. Jest takie powiedzenie: coś za coś. Tak właśnie zareagował słynny reżyser teatralny, gdy mu zarzucono, że dekoracje zasłaniają aktorów. Trochę to pasuje do obecnej sytuacji Roberta Kubicy.
Skomentuj na [link=http://blog.rp.pl/fafara/2009/05/12/ciasne-trampki/]blog.rp.pl/fafara[/link]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA