Zamówienia publiczne

Gdy firma żąda niewiele pieniędzy

Fotorzepa, Tom Tomasz Jodłowski
Oferowanie jak najniższych cen w przetargach nie musi oznaczać wygranej. Zbyt mała kwota może być uznana za rażąco niską, a to oznacza konieczność odrzucenia oferty
Jednym z podstawowych powodów, dla których prawo zobowiązuje do organizowania przetargów, jest potrzeba racjonalnego i oszczędnego wydawania publicznych środków. Nie oznacza to jednak, że im niższa cena, tym lepiej. Po pierwsze – gdy wykonawca proponuje zbyt niskie wynagrodzenie, to może to oznaczać chęć wyeliminowania konkurencji z rynku. Po drugie – sam zamawiający powinien zdawać sobie sprawę, że poniżej pewnej kwoty zamówienie nie może być w sposób rzetelny wykonane. Co z tego więc, że zaoszczędzi, skoro efekt końcowy będzie daleki od tego, jaki zakładał.
[srodtytul]Brakuje definicji[/srodtytul] Dlatego też w [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=393392DB413442C18F4822145117178D?id=183332]prawie zamówień publicznych (tekst jedn. DzU z 2006 r. nr 164, poz. 1163 ze zm.)[/link] przewidziano obowiązek odrzucania ofert zawierających rażąco niską cenę (art. 89 ust. 1 pkt 4 pzp). Cały problem w tym, że przepisy nie precyzują, co jest rażąco niską ceną. Ustawodawca wyszedł z założenia, że w zależności od sytuacji może to oznaczać co innego. Trudno się z tym nie zgodzić, gdyż w jednym przetargu cena o 20 proc. niższa od wartości zamówienia może być uznana za rażąco niską, w innym zaś nawet o 40 proc. tańsza oferta może być uznana za rzetelną. Niezdefiniowanie rażąco niskiej ceny rodzi jednak taki skutek, że jest to jeden z częstszych powodów sporów przetargowych.
[srodtytul]Poniżej kosztów własnych[/srodtytul] Skoro brakuje definicji ustawowej, trzeba się odwołać do doktryny i orzecznictwa. Zgodnie z nimi za rażąco niską powinna być uznana cena niewiarygodna, nierealistyczna, odbiegająca znacznie od cen rynkowych i wskazująca, że może dojść do wykonania zamówienia poniżej kosztów. Do czego porównywać cenę przy badaniu przesłanki odrzucenia? Przede wszystkim do oszacowanej wartości zamówienia powiększonej o VAT. Czasem trzeba ją też odnieść do kwot proponowanych przez innych wykonawców. [ramka][b]Przykład[/b] Zamawiający oszacował wartość zamówienia na 200 tys. zł. Po doliczeniu VAT wyjdzie 244 tys. zł. Ponieważ od momentu szacowania wartości upłynęło trochę czasu, ceny zdążyły wzrosnąć. Dlatego też cztery z pięciu złożonych ofert przekraczają kwotę oszacowaną przez zamawiającego i wynoszą od 270 tys. zł do 350 tys. zł. Tymczasem piąta proponuje realizację inwestycji za 204 tys zł. Może to oznaczać rażąco niską cenę.[/ramka] [srodtytul]Kalkulacje cząstkowe niczego nie dowodzą[/srodtytul] Przy badaniu podstaw do odrzucenia bierze się pod uwagę cenę końcową, a nie jej poszczególne składniki. Przywilejem wykonawcy jest bowiem samodzielne kalkulowanie kosztów. Może więc w jednej pozycji kosztorysowej przyjąć wyższą niż inni stawkę, a w innej dużo niższą. Ceny cząstkowe o niczym jeszcze nie przesądzają. [ramka][b]Przykład[/b] Cena zaproponowana przez firmę jest tylko o kilka procent niższa od konkurencyjnych ofert i szacunkowej wartości powiększonej o VAT. Zastrzeżenia wykonawców wzbudzają jednak pojedyncze pozycje kosztorysu, w których stawki są znacząco niższe od proponowanych przez pozostałych przedsiębiorców. To nie jest wystarczająca przesłanka do uznania ceny za rażąco niską.[/ramka] [srodtytul]Podejrzenia należy wyjaśniać[/srodtytul] Co ma zrobić firma, która uważa, że konkurent proponuje zbyt niską cenę? Powinna złożyć protest. Zamawiający jest bowiem zobowiązany żądać wyjaśnień od przedsiębiorcy, który złożył podejrzanie tanią ofertę. Zgodnie z art. 90 ust. 1 pzp zwraca się wówczas pisemnie do wykonawcy i wyznacza mu termin na złożenie wyjaśnień. Jeśli wykonawca nie odpowie na to wezwanie, jego oferta zostanie automatycznie odrzucona. Tak samo się stanie, gdy wyjaśnienia będą ogólnikowe i nie dowiodą, że niższa cena wynika z określonych przyczyn. [ramka][b]Przykład[/b] Firma, od której zażądano wyjaśnień, przesyła ogólne pismo, w którym informuje, iż cena nie jest rażąco niska, i tłumaczy, że wynika z jej kalkulacji, polityki cenowej i upustów otrzymywanych od kontrahentów. To zdecydowanie za mało, by uznać takie wyjaśnienia za wystarczające. Oferta musi zostać odrzucona.[/ramka] [srodtytul]Liczą się konkrety[/srodtytul] Wyjaśnienia powinny jednoznacznie dowodzić, dlaczego wykonawca zaproponował cenę znacząco odbiegającą od szacunkowej wartości zamówienia powiększonej o VAT. Firma może się tłumaczyć chociażby dofinansowaniem ze strony państwa (np. zakłady pracy chronionej), rabatami uzyskiwanymi od swych dostawców dla stałego klienta czy wyjątkowym sposobem organizacji pracy. [ramka][b]Przykład[/b] Przy zamówieniu na sprzątanie obiektu firma zaproponowała znacznie niższą od konkurencji cenę. Wyjaśniając ją, podała, że dzięki znaczącym zamówieniom posiada 15-proc. rabat u dostawcy środków czystości, na co przedstawiła stosowne zaświadczenie od kontrahenta. Dodatkowo wskazała, że zatrudnia pracowników mieszkających w tym samym mieście, w którym ma być świadczona usługa sprzątania, konkurenci zaś będą dowozić personel sprzątający z innych miast. Zamawiający powinien uwzględnić te wyjaśnienia.[/ramka] [srodtytul]Licytacja elektroniczna na własnych prawach[/srodtytul] Ze specyficzną sytuacją mamy do czynienia, gdy wykonawcy rywalizują ze sobą podczas licytacji elektronicznej. Z jednej strony ustawa nie wyłącza jej spod przepisów dotyczących rażąco niskiej ceny. Z drugiej zaś specyfiką tego trybu jest właśnie schodzenie z ceną jak najniżej. Dlatego też większość ekspertów zgadza się, że nawet o 50 proc. niższe od szacunków ceny nie oznaczają konieczności żądania wyjaśnień. W trakcie e-licytacji firmy składają często kilkadziesiąt tzw. postąpień, w których przebijają się o nieznaczne kwoty. Choć ostateczna cena jest nawet dwukrotnie niższa od proponowanej początkowo, to jednak tylko niewiele niższa od poprzedniej oferty. [ramka][b]Co mówi orzecznictwo[/b] - Stwierdzenie, że w formularzu cenowym w zestawieniu cen według pozycji i zakresu robót występują różnice cenowe w ofertach różnych wykonawców, nie uprawnia do twierdzenia, iż oferta zawiera rażąco niską cenę w stosunku do przedmiotu zamówienia. Chodzi bowiem o odniesienie ceny do całego przedmiotu zamówienia, nie zaś do niektórych tylko pozycji – [b]wyrok KIO z 28 lutego 2008 r. (KIO/UZP 123/08)[/b]. - Pomiędzy datą sporządzenia kosztorysu inwestorskiego, który stanowi podstawę ustalenia wartości szacunkowej, a terminem, w którym były przygotowywane i składane oferty, upłynął dość znaczny okres. Zmiany finansowo-gospodarcze doprowadziły w drugiej połowie 2008 r. do znacznego spadku cen na materiały i roboty budowlane. Nie sposób pominąć tej okoliczności przy ocenie cen ofertowych złożonych w ocenianym postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego, choć faktycznie przy odniesieniu ich do wartości szacunkowej przedmiotu zamówienia charakteryzują się niskim poziomem. Odniesienie kwestionowanych cen ofertowych wyłącznie do wartości szacunkowej przedmiotu zamówienia byłoby nieuzasadnione. Przy nagłej zmianie sytuacji rynkowej i cen panujących na tym rynku oraz długotrwałej procedurze udzielenia zamówienia konieczne jest odniesienie się do aktualnych cen rynkowych – [b]wyrok KIO z 24 marca 2009 r. (KIO/UZP 297/09)[/b].[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL