Wiadomości

Są podstawy do optymizmu

Robert Kubica
AFP
- Praktycznie cała aerodynamika wygląda inaczej. Potrzebujemy sekundy przy założeniu, że inni stoją w miejscu. - mówi o zmianach w bolidzie Robert Kubica.
[b]Ma pan wreszcie do dyspozycji poprawiony samochód. Czy modyfikacje są poważne?
Robert Kubica:[/b] Właściwie każda część związana z aerodynamiką wygląda teraz zupełnie inaczej. Powinniśmy mieć więcej docisku i pierwsze dane z symulacji są bardzo optymistyczne. Możemy zyskać nawet ponad pół sekundy na okrążeniu, ale trzeba będzie zobaczyć, jakie postępy poczynili inni. Jesteśmy tak daleko za czołówką, że potrzebujemy dwóch kroków naprzód, aby im dorównać. [b]Pół sekundy nie wystarczy? [/b]
Strata w Malezji, podczas drugiego wyścigu sezonu, wynosiła już ponad sekundę. A więc potrzebujemy sekundy przy założeniu, że inni stoją w miejscu. Tyle, że wszyscy idą do przodu. Ferrari i McLaren były w Australii za nami, a w Chinach już nas wyprzedzili. [b]Nowy samochód wyjedzie na tor dopiero podczas piątkowych treningów. Szykuje się zatem pracowity dzień?[/b] Piątek to dla nas bardzo ważny dzień, bo musimy odpowiednio dostroić samochód. Tor w Barcelonie znamy dobrze i wiemy, jak zmieniać ustawienia bolidu. Jeśli udoskonalenia dadzą nam większą przyczepność, szybsza jazda będzie łatwiejsza. Jeśli jednak okaże się, że przyczepność wzrosła, ale zmienił się balans – jedna oś „trzyma” znacznie lepiej niż druga – to będziemy musieli szukać kompromisu i zmieniać ustawienia. Trzeba będzie to zrobić bardzo szybko, bo czasu jest niewiele. [b]Łatwiej by było, gdyby nie zakaz testów pomiędzy wyścigami?[/b] Na pewno jazda po torze by bardzo pomogła. Wiadomo jednak, że przy obecnej technologii i możliwościach tak dużych zespołów, jak nasz, uzyskanie dokładnych informacji na podstawie symulacji i badań w tunelu aerodynamicznym nie powinno być trudne. Jeśli wszystko działa, jak należy, to przyjeżdżając na tor powinniśmy mieć przynajmniej 80 procent potrzebnych danych. Jak będzie tutaj – zobaczymy. [b]W tym sezonie różnice w czasach okrążeń są niewielkie, nawet kilka setnych sekundy zysku może dać awans o kilka pozycji na starcie. Czy to zmienia podejście zespołu do pracy?[/b] Nie sądzę, abyśmy musieli zmieniać styl pracy, szukać większej precyzji. W zeszłym sezonie pracowaliśmy tak samo, grając o znacznie wyższe stawki. W tym roku jesteśmy za rywalami i każda setna część sekundy jest ważna. Dwa lata temu, kiedy miałem w sumie słaby sezon, w kwalifikacjach zdarzało mi się jechać na jednym komplecie opon i bez problemu awansować do finałowej dziesiątki. Różnice w stawce były tak duże, że nawet przy stracie czasu w wyniku niezbyt perfekcyjnych ustawień czy innych problemów jedyną różnicą było szóste pole startowe zamiast piątego. Teraz mamy bolid, który nie gwarantuje nawet wyjścia z pierwszej fazy czasówki i wszystkie szczegóły nabierają dodatkowej wagi, ale system pracy pozostaje taki sam.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL