Historia

Bagienko, z którego wybrnąć nie można...

Portret Józefa Piłsudskiego jako członka Tymczasowej Rady Stanu,Warszawa 1916 r.
Muzeum Wojska Polskiego
Dla Piłsudskiego wojna światowa dzieliła się na dwa etapy. W pierwszym uruchomił on strzeleckie wystąpienie (powstanie) i fikcyjny Rząd Narodowy, zamienione po 16 sierpnia 1914 roku na Legiony i NKN.
Oczekiwał na odzew społeczeństwa Galicji i tu się nie zawiódł. Oczekiwał też odzewu ze strony ludności Królestwa Polskiego oraz jednoznacznego poparcia przez Austro-Węgry, zwłaszcza po opuszczeniu Warszawy przez Rosjan 5 sierpnia 1915 roku. Ale powstanie nie wybuchło, a Austro-Węgry przeoczyły okazję na przywiązanie do swego rydwanu sprawy polskiej. Tych zaległości nie można było odkręcić w roku 1916 ...
Austriacy poniewczasie zrozumieli swój błąd, zaoferowali pewne koncesje: odwołanie gen. Karola Trzaski-Durskiego i powołanie gen. Stanisława Puchalskiego jako nowego dowódcy Legionów. Przeplatało to się jednak z posunięciami, które zaogniały sytuację. Komenda Legionów wydała 1 lipca rozkaz o wprowadzeniu w Legionach austriackich odznak stopni wojskowych. Ale na posiedzeniu utworzonej niedawno Rady Pułkowników z udziałem Piłsudskiego uchwalono nałożenie własnych odznak – czerwonych wężyków, co było jawnym rzuceniem rękawicy. Rada Pułkowników zwróciła się do naczelnego dowództwa o przydzielenie do Komendy Legionów oficerów legionowych. 3 lipca Piłsudski stanął do raportu do gen. mjr. Puchalskiego, prosząc o satysfakcję z powodu obrazy munduru i odznak I Brygady przez Komendę Legionów, która nałożyła kary na tych, którzy te odznaki nosili. Puchalski oświadczył jednak, że żadnej obrazy nie było i że komisja zbada całą sprawę. Po powrocie z raportu Piłsudski zastał rozkaz nakazujący włożenie odznak austriackich. Powiadomił Puchalskiego, iż na ten rozkaz odpowiedzieć musi nieposłuszeństwem i że dopóki nie otrzyma satysfakcji za obrazę honoru munduru, nie pozwoli nikomu w Brygadzie na noszenie odznak. Sprawa zeszła na plan dalszy, bo 4 lipca 1916 roku rozpoczęła się ofensywa gen. Brusiłowa pod Kostiuchnówką, w której wzięły udział wszystkie trzy brygady Legionów (szczegóły – w nr. 12 cyklu). Dzielna postawa Polaków spowodowała, że Niemcy zwrócili uwagę na walory legionowego żołnierza.
24 lipca Piłsudski w liście do prezesa NKN Władysława Leopolda Jaworskiego pisał: „Ostatecznie nie mogę się oprzeć wrażeniu, że myśl o celu wojennym, która mi przyświecała – łączność obu zaborów z sobą – zaczyna mi się strasznie zaciemniać i gasnąć. Nie jest to wcale tylko żartobliwy zwrot, gdy w liście cenzurowanym napisałem, że uważam ten list za łabędzi śpiew jednego z ostatnich przekonanych austrofilów w Królestwie. Ta mala fides austriaca, ta małostkowość i personalność tej organizacji państwowej obok strasznie małej rzeczowości – jest rozpaczliwą, a do tego te same cechy w Polsce z dodatkiem braku ryzyka personalnego, jak i ogólnonarodowego – wszystko stwarza jakieś bagienko, z którego nigdy wybrnąć nie można”. Na dodatek konflikt o odznaki nie został pomyślnie załatwiony. Nawet po ofierze krwi pod Kostiuchnówką. W odpowiedzi na raport Piłsudskiego do Komendy Legionów z 25 lipca w sprawie ciężkiego położenia jego brygady otrzymał 29 lipca pismo gen. Puchalskiego, w którym znalazł się następujący ustęp: „Takie traktowanie otrzymywanych rozkazów świadczy tylko o zupełnie niewojskowym sposobie myślenia, trąci bardzo niesubordynacją albo przynajmniej biernym oporem i zmusza mnie do kategorycznego oświadczenia, że jeśli to jeszcze raz by zaszło, zmuszony byłbym do natychmiastowego żądania interwencji władz wyższych”. Piłsudski uważa taką opinię za wysoce ubliżającą. Wobec tego prosi o „łaskawe zwolnienie mnie z obowiązków związanych z komendą 1 Brygady Legionów Polskich i wyjście z Legionów”. [i][S. Biegański. A. Suchcitz (oprac.), J. Piłsudski, Korespondencja 1914 – 1917, Londyn 1986. Archiwum Instytutu J. Piłsudskiego w Londynie, S. Biegański. A. Suchcitz (oprac.), J. Piłsudski, Korespondencja 1914 – 1917, Londyn 1986; S. Koźmian, Podczas czteroletniej wojny, 30 lipca 1914 – 16 listopada 1918, Biblioteka Jagiellońska, rps 8531 I, R. CI, zapis z 7 października 1916][/i] [srodtytul]Legiony muszą być uważane za Wojsko Polskie![/srodtytul] Prośba o dymisję rozeszła się szeroko w Brygadzie i wywołała chęć składania podań przez oficerów o zwolnienie z Legionów. A działo się to w drugą rocznicę wymarszu, upamiętnioną nadaniem odznaki „Za wierną służbę”. Tegoż dnia odbyła się we wsi Piaseczno uroczystość wręczenia odznaki. Po mszy odprawionej przez księdza kapelana Żytkiewicza Piłsudski przypinał odznakę uszykowanym reprezentacyjnym oddziałom Brygady, poczynając od szefa sztabu, ppłk. Sosnkowskiego, potem żołnierzom kadrówki, pierwszemu patrolowi Beliny, plutonom reprezentacyjnym sześciu batalionów, plutonowi saperów i szwadronowi ułanów. Po zakończeniu do Piłsudskiego podszedł ppłk. Sosnkowski i w imieniu oficerów I Brygady wręczył mu szablę honorową. Defilada oddziałów przed Piłsudskim zakończyła krótką uroczystość. Deszcz lał „obfity i zimny”, jak zanotował Składkowski, i wszyscy byli przemoczeni. [i][F. Składkowski, Moja służba w Brygadzie, t. II, Warszawa 1933; W. Lipiński, „Za Wierną Służbą”, „Zuchowaty”, nr 11, Kraków 1936][/i] W drugiej połowie sierpnia dała o sobie znać Rada Pułkowników. Efektem narad w gronie oficerów było wspólne wystąpienie Piłsudskiego, Józefa Hallera, Bolesława Roi, Kazimierza Sosnkowskiego w imieniu Rady Pułkowników do NKN. Sygnatariusze apelowali o wydatniejszą obronę interesów Legionów. „Bez względu na wynik wszczętej przez nas akcji, Legiony nie przestaną uważać się za Wojsko Polskie. Gdyby obecny Rząd Polski w swej zaczątkowej formie nie okazał dostatecznej siły dla obrony i poparcia wojska, zwarte szeregi legionowe nie będą mogły pozostać biernymi, zbyt wysoko ceniąc ofiarę poległych kolegów, by zezwolić na ponowne odwlekanie naszych skromnych, a tak dla egzystencji koniecznych wymagań (…). 1. Prosimy o wyraźne zaznaczenie wobec rządu austriackiego, iż obecne Legiony i ich przyszły twór może i musi być jedynie uważany za Wojsko Polskie, które bije się i umiera za niepodległość Polski. 2. Prosimy o jak najszybsze porozumienie się z Delegacją Stronnictw w Warszawie, celem utworzenia wspólnego prowizorycznego Rządu Polskiego, co jedynie zagwarantować może należyte rozstrzygnięcie sprawy polskiej i w ogóle sprawy wojska”. W kolejnych punktach domagano się zlegionizowania Komendy Legionów, zwinięcia Departamentu Wojskowego, wstrzymania werbunku. Zaapelowano także o wyłonienie z oficerów legionowych Komisji Wojskowej – jako ciała opiniującego i współdziałającego przy poprawieniu warunków służby i szkolenia. „Czujemy się w końcu w obowiązku wyjaśnić, iż Rada Pułkowników powstała celem osiągnięcia jednolitości wewnątrz wojska. Fatalne warunki, beznadziejne położenie i stan Legionów, wobec braku pomocy z zewnątrz wymusiły wszczęcie akcji mającej na celu samodzielne uzyskanie prymitywnych praw… Podpisani z radością powitają moment, gdy troski powyższe obejmie silnie i niezawodnie odpowiednia instytucja polityczna”. [i][F. Dulny, Dziennik wojenny 1916–1917, w: Jerzy Skrzypczak, Idea i Czyn. Drogi Mielczan do Niepodległości 1907–1918, Mielec 2003][/i] [srodtytul]Dymisja i Akt 5 Listopada[/srodtytul] Złożenie podania nie oznaczało automatycznej dymisji. Austriacy zdawali sobie sprawę jak ważnym, także wobec Niemców, atutem są Legiony i Piłsudski. Legitymizowały one rozwiązanie sprawy polskiej w oparciu o Wiedeń. Pojawiały się nawet pomysły, aby oddać Piłsudskiemu stanowisko generalnego gubernatora w Lublinie. Pisze o tym w swych pamiętnikach Herman Liebermann. Ale i na to Austria była już za słaba. Tym bardziej że w sierpniu 1916 roku zapadły decyzje o ogłoszeniu niemiecko-austro-węgierskiego aktu w sprawie państwa polskiego, zwanego później od daty wydania aktem 5 listopada. Ale tu karty rozdawali już Niemcy. Dla tych powodów przyjęcie dymisji się odwlekło. 27 września, a więc po niemal dwóch miesiącach, dostarczono je Piłsudskiemu do Krakowa. Nieco wcześniej, bo 20 września, wyszło rozporządzenie o powołaniu dwudywizyjnego Polskiego Korpusu Posiłkowego pod polską komendą i polskimi sztandarami. A więc zapowiedź polskiego wojska zrealizowano kosztem tego, który z hasłem wojska narodowego wkraczał w wielką wojnę. Niemcy pokrzyżowali Austriakom plany dotyczące Korpusu, nalegając na przyjęcie dymisji Piłsudskiego. Bo kto jeśli nie on miałby przyciągać doń ochotników, kto mógłby dowodzić? Piłsudski skomentował ten krok następująco: „Na Austrii wymuszono zrzeczenie się głosu w sprawie polskiej. Austria przez stworzenie Korpusu chciała swoje pretensje do Królestwa Polskiego podtrzymać, licząc na to, że w sprzyjających okolicznościach będzie mogła wystąpić z tymi pretensjami… Niemcy po ogłoszeniu rozporządzenia o Korpusie powiedzieli, że szczegóły należą do nich [i] położyli na tym swoją rękę”. Drugim wydarzeniem o kapitalnym znaczeniu było wydanie wspomnianego Aktu 5 Listopada. O dzień wcześniej cesarz Franciszek Józef wydał reskrypt o wyodrębnieniu Galicji. Oznaczało to, że będzie się ona mogła połączyć z Królestwem, gdy państwo polskie będzie odtwarzane. Sam akt otwierał międzynarodową licytację w sprawie polskiej. 8 listopada odbyły się w Krakowie wielkie uroczystości upamiętniające oba wydarzenia. Wpływ Piłsudskiego na wydanie tych postanowień był znaczny. Nawet dla gazeciarzy rozdających na rynku „Nową reformę” czy „Czas” było jasne, że bez jego wystąpienia w 1914 roku obie deklaracje, a tym bardziej sama myśl o niepodległości, nie byłyby możliwe. Pisał o tym 18 października prezes Jaworski: „Piłsudski mi mówił, że nie wierzy w układ Austrii z Niemcami, ale nie wierzy też w koncepcję austriacką, więc co ma być? Czy wierzy w Polskę niepodległą? Czy na chwilę kongresu przygotowuje swoje wojsko, swoją POW, swoją milicję ludową, aby wymusić niepodległość? Czy w tych dążeniach do obalenia wszelkiej koncepcji zachodniej nie spotka się z endecją, biskupami etc. Tak jest. Tylko on będzie szedł na niepodległość, a oni na oddanie kraju Rosji. Czy jest możliwe, żeby w tych dwóch ogniach przetrwał”. Po zwolnieniu Piłsudskiego z Legionów Austriacy zaczęli go inwigilować. Polecono poddać go dozorowi i zwracać najbaczniejszą uwagę na jego działalność polityczną, a wszelkie spostrzeżenia komunikować do Biura Ewidencyjnego Sztabu Generalnego w Wiedniu. To zarządzenie zostało zniesione na początku grudnia, gdy Piłsudski został powołany do Tymczasowej Rady Stanu. [i][W. L. Jaworski, Diariusz 1914 – 1918, Warszawa, 1997, s. 138 – 139. Archiwum Państwowe w Lublinie, Kreiskommand in Lublin, 1915 – 1918, syg. 57; Z. Zygmuntowicz, Józef Piłsudski we Lwowie, Lwów 1934, s. 87 – 94][/i] [srodtytul]Kraków. Kobiety obrzucały go kwiatami...[/srodtytul] W końcu października Piłsudski orientował się już dobrze w możliwości powołania przez państwa centralne do życia Królestwa Polskiego. Delegacja polska wysłana w tej sprawie z Warszawy była przyjęta przez kanclerza Rzeszy Bethmanna-Hollwega 28 października, a przez austriackiego ministra spraw zagranicznych Buriana 30 października. W związku z tym Piłsudski wysłał 3 listopada sugestie dla Centralnego Komitetu Narodowego i POW w Warszawie dotyczące postępowania, jak pisze, „w razie ogłoszenia »niepodległości« – słowo „niepodległości” podał w cudzysłowie. Sugestia zalecała CKN ogłosić, że: a) jeśli to: „nie ma się opierać na bagnetach obcych, mają być do niego dopuszczone szersze warstwy niż te, które są dotychczas w grze”; b) na razie nie krytykować prawicy; c) podkreślać nadzwyczajną trudność położenia wojska, które przysięgało austriackiemu cesarzowi, a obecnie „austriacka kombinacja” nie istnieje; d) POW ma najmniej mieszać się do polityki i „we wszystkich takich sprawach odsyłać do mnie”. Jako zasada (dla POW) – zupełna neutralność polityczna w stosunku do stronnictw i grup. Poleca przysyłać sprawozdania i robić gwałt o otwarcie granicy pomiędzy okupacjami. 5 listopada 1916 r. został wreszcie ogłoszony akt dwóch cesarzy o utworzeniu z ziem wydartych panowaniu rosyjskiemu polskiego państwa, samodzielnego, z dziedziczną monarchią i konstytucyjnym ustrojem. Tego dnia pisze Piłsudski list do płk. Rydza-Śmigłego i kilku innych dowódców legionowych. Zaczyna go słowami: „Po raz pierwszy w tej wojnie światowej dzisiaj w miastach naszych publicznie z ust przedstawicieli wielkich armii – narodów padają zapomniane poza Polską słowa: »Niepodległość Polski, rząd Polski, Wojsko Polskie«…”. Dalej pisze, że najcięższe chwile przeżywaliśmy niedawno, „gdy pękł widoczny mój związek z Wami… Z chwilą mego ustąpienia daliście wyraz swym uczuciom… przez podawanie się do dymisji”. Teraz sytuacja się zmieniła i Piłsudski uważa, iż dymisje powinny być cofnięte. Wspomina, że do tego poglądu przyszedł po rozmowie z pułkownikami Roją i Sosnkowskim. [i][Archiwum Instytutu J. Piłsudskiego w Londynie, S. Biegański. A. Suchcitz (oprac.), J. Piłsudski, Korespondencja 1914–1917, Londyn 1986, s. 226–227] Józef Piłsudski, Pisma Zbiorowe, t. IV, 86–87; Dokumenty NKN, Kraków 1917, s. 322.[/i] W trzy dni później odbyły się w Krakowie uroczystości z okazji proklamacji 5 listopada 1916 roku. O godzinie 9.30 prezydent miasta Juliusz Leo dał znak do rozpoczęcia uroczystego pochodu na Wawel. Na trasie kobiety obrzucały Piłsudskiego kwiatami. W katedrze bp Adam książę Sapieha odprawił podniosłe nabożeństwo. Piłsudski siedział w stallach z rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Władysławem Szajnochą. W drodze powrotnej z Wawelu, od ulicy Grodzkiej do placu Wszystkich Świętych, był niesiony na rękach. Profesor Władysław Konopczyński, wówczas bliski Narodowej Demokracji, który obserwował ten pochód, zapisał: „Szło coś jakby tchnienie wielkości wąską ulicą – poczułem na sobie jej powiew, i zdało mi się, że dla Polski lepiej będzie, gdy wszyscy weźmiemy udział w uczczeniu tego śmiałka”. „W Krakowie – jak wspomina Daszyński – wszystko, co żyło, pospieszyło do katedry, aby wysłuchać Te Deum. Obserwowałem w tym pochodzie objawy masowej czci i miłości ludu krakowskiego wobec Piłsudskiego. Gdzie on był, tam szalały radosne okrzyki masy, która nikogo poza nim nie widziała”. [i][Cytowane z pism W. Konopczyńskiego przez W. Czaplińskiego, Jeszcze raz o prof. Wł. Konopczyńskim, „Tygodnik Powszechny”, nr 19 (1215), Kraków 1972.] I. Daszyński, Pamiętniki, t. II, Kraków 1926, s. 249][/i] [srodtytul]Lublin. Świadectwa położonej w nim ufności...[/srodtytul] Entuzjazm społeczeństwa rychło przygasł. 9 listopada generalni gubernatorzy warszawski (gen. Hans Beseler) i lubelski (gen. Karl von Kuk) wydali proklamację „do ludności generalnych gubernatorstw warszawskiego i lubelskiego” wzywającą do wstępowania do wojska polskiego. Odpowiedzią na to była odezwa CKN z 10 listopada rozlepiona na murach Warszawy, stwierdzająca, że „armię, będącą najczystszym wyrazem woli i zapału narodu, musi powołać rząd polski, jedynie uprawniony szafarz krwi polskiej”. Rozpoczęła się ostra polemika polityczna, tym razem z Niemcami, w której Piłsudski odgrywał główną rolę. Pomimo to znalazł się na listach kandydatów do Tymczasowej Rady Stanu. To ciało będące surogatem reprezentacji narodowej powołano 6 grudnia 1916 roku w składzie 25 osób. Piłsudski wszedł do TRS jako reprezentant zaboru austriackiego. Wejście do TRS poprzedzone było wieloma negocjacjami i spotkaniami, także z generalnym gubernatorem lubelskim Kukiem. Atmosferę przyjęcia w Lublinie i stopień popularności dobrze oddaje zapis dziennika Marii Dąbrowskiej, która 28 listopada tego roku zanotowała: „Dzień nad wszystkie inne pamiętny... Rynek cichy i ciepły. O ósmej i pół od kolei wracają delegacje. Balkon Piłsudskiego w hotelu Victoria ubrany w sztandary i dywany. Wkrótce ukazało się na koniach kilku oficerów austriackich z generałem Grzesickim na czele. Przyjęci jak zwykle bardzo zimno – oficjalna komenda Legionów. Potem jadą na koniach Norwid z adiutantem i oficerowie szóstego pułku. Na balkon Victorii teraz wyszedł Piłsudski. Oficerowie salutują. Za nimi oddają honory wojskowe Piłsudskiemu wszystkie kompanie pułku, przechodzące mimo. Wznoszą się okrzyki... Na chłopców sypią się kwiaty. Widok żołnierzy tego pułku był wzruszający. Nie wyobrażałam sobie, że to wszystko jest aż tak młode. Po prostu trudno uwierzyć, że na tych to barkach chłopięcych spoczywały tak długo te niesłychane zadania wojenne, jakie spełniali. Twarz wąsatą rzadko się widzi w szeregach... ”. Wspominała o postawie Piłsudskiego: „Z tym wszystkim pełny czaru w sposobie bycia, pełny imponującego piękna ze swą głową kamienną i niezwykłą... Dużo wesołości wywołało moje opowiadanie o tym, jak to p. Stefania Sempołowska na początku wojny zapewniała znajomych, że wszyscy strzelcy mają zwyczajne karabiny, a tylko Ziuk ma karabin maszynowy, i jak pani Kukielowa nie mogła się pogodzić przed wojną z parkiem artyleryjskim i robiąc korektę »Strzelca« wszędzie park na pułk poprawiała, ku rozpaczy redakcji... Około siódmej dzwonek, wpada ob. Zygmunt Narski z POW (sierżant), maleńki z tymi płonącymi oczyma, zabawnie miły w swoim sportowym ubraniu. Wypręża się służbiście przed Komendantem i melduje posłusznie, że organizacje robotnicze idą oddać hołd Brygadierowi i że są już pod oknami domu. (...) Ktoś wołał: Otworzyć okno, a tam już krzyki »Niech żyje Piłsudski« wstrząsnęły ulicą... Ktoś zawołał »Komendant«, a tłumem zebranych wstrząsnął okrzyk, jakiego jeszcze nigdy nie słyszałam. Komendant wychylił się oknem i kłaniał się (mieszkanie na parterze). Powiedział tylko: »Dziękuję, moi państwo, dziękuję. Nie będę mówić«... Wszyscy cisną się do okna i Komendanta. Ktoś narzucił Piłsudskiemu płaszcz na ramiona, ktoś oświetlił go podniesioną lampą... Po owej manifestacji wróciliśmy znów do gawędy. Piłsudski niezwykle się ożywił. Widocznie w trudnych chwilach, jakie teraz przeżywa, takie świadectwa jego znaczenia i położonej w nim ufności są mu potrzebne...”. [i][M. Dąbrowska, „Dzienniki 1914–1925”, t. I, Warszawa 1998][/i] [srodtytul]Warszawa. Młodzież wyprzęgła konie z jego powozu...[/srodtytul] 1 grudnia 3. i część 4. pp Legionów oraz 2. Pułk Ułanów pod dowództwem płk. Szeptyckiego weszły triumfalnie do Warszawy i były przyjęte przez Beselera na ówczesnym placu Saskim. Swoją obecność w TRS traktował Piłsudski jako batalię o kształt polskiego wojska. Ciekawym źródłem, potwierdzającym jego zapatrywania, był raport z 12 grudnia 1916 roku komisariatu policji w Lublinie, w którym czytamy, że Piłsudski traktuje bardzo poważnie ewentualne propozycje przystąpienia do Rady Stanu i podczas swej wizyty w Wydziale Narodowym w Lublinie miał oświadczyć, że Rada Stanu uważana jest za początek polskiego rządu i dlatego należy się jej podporządkować. Warunkiem jednak Piłsudskiego jest: całkowita niezależność polskiej siły zbrojnej i jej organizacji pomocniczej (intendentura, objęcie wszystkich polskich fabryk w celu umożliwienia produkcji broni) i zniesienie podziału Królestwa Polskiego na dwie strefy okupacyjne. Armia polska tworzyłaby się początkowo na drodze werbunku, później przez regularny pobór. Na regenta Piłsudski wysuwał księcia Lubomirskiego. [i][Archiwum Państwowe w Lublinie, Kreiskommand in Lublin, 1915–1918, syg. 57, k. 6–7][/i] We wtorek, 12 grudnia, Piłsudski przyjechał wreszcie do Warszawy witany owacyjnie na Dworcu Wiedeńskim. Gdy wraz z meldującym mu się Tadeuszem Kasprzyckim, komendantem naczelnym POW, dotarł wreszcie do powozu, młodzież wyprzęgła konie i zawiozła go do hotelu Brühlowskiego przy ulicy Fredry, gdzie zamieszkał razem z Wieniawą. W trzy dni później miał także rozmowę z Beselerem. Nie wnosiła ona nic nowego, zwłaszcza w sprawie wojska. Plany niemieckie podobne były do austriackich. Wszystkie sprawy organizacyjne, szkoleniowe i dowodzenia miały być w rękach niemieckich. Piłsudski ostro przeciwstawiał się temu i potem 26 grudnia złożył Niemcom długi memoriał w sprawie organizacji armii polskiej. Szeroko przedstawił w nim zasady krótko podane w swym piśmie do Beselera z 2 grudnia. Podkreślił mocno, że oparciem dla werbunku muszą być Legiony i komitety społeczne, a nie akcja Departamentu Wojskowego NKN. [i][„Pisma”, IV, 89–102; Jerzy Z. Pająk, „O rząd i armię. Centralny Komitet Narodowy (1915 – 1917)”, Kielce 2003, s. 172–174][/i] [srodtytul]Liczy, że Dmowski przebije jego kartę[/srodtytul] Ale sprawa wojska nie była łatwa do rozstrzygnięcia. Piłsudski został co prawda referentem Komisji Wojskowej TRS, ale ponieważ miała ona jedynie doradcze prerogatywy, przeto przepychanie najbardziej nawet uzasadnionych wniosków zabierało dużo energii. Dwuznaczna była sytuacja Polskiej Organizacji Wojskowej, bo z jednej strony podporządkowała się TRS, z drugiej natomiast chciała pozostać w wyłącznej dyspozycji Piłsudskiego. Pierwsze posiedzenie TRS odbyło się 15 stycznia 1917 roku. Marszałkiem został Wacław Niemojewski, na drugim posiedzeniu TRS 17 stycznia wybrany został Wydział Wykonawczy, który chciał się uważać za rodzaj rządu. Do Komisji Wojskowej wybrano Józefa Piłsudskiego, ks. Franciszka Radziwiłła, Ludwika Górskiego, Michała Łempickiego, St. Dzierzbickiego i Wojciecha Rostworowskiego. 29 stycznia złożył na jej forum sprawozdanie z prac podkomisji, mającej za zadanie opracowanie kompetencji TRS w sprawie Wojska Polskiego. Ujął je w kilku punktach: zaciąg ochotnika powinien być dokonany przez polskie organy państwowe przy bezpośrednim udziale społeczeństwa; werbunek musi być w rękach Rady Stanu aż do chwili przekazania żołnierza do szeregów; opieka nad rodziną żołnierza i inwalidami wraz z wypłacaniem zapomóg – pozostaje w rękach Rady Stanu; TRS popularyzuje ideę wojskową, uruchamia przemysł wojenny, który ma wyekwipować i uzbroić Wojsko Polskie. Nad sprawozdaniem rozwinęła się dyskusja. W konkluzji uchwalono powołanie podkomisji do opracowania planu werbunku. Piłsudski podkreślał przeszkody natury prawno-politycznej przed wcieleniem POW, niemniej zwrócił się do komisarzy wojskowych z pytaniem o umożliwienie jej ćwiczeń w terenie i musztry. W jednej z rozmów z Miedzińskim z tego okresu Piłsudski stwierdził, że „czeka na dwie rzeczy: rewolucję w Rosji i wejście Ameryki do wojny. Dotąd państwa centralne »wykrztusiły« słowa o niepodległym państwie polskim. To była wygrana przez nas karta. Teraz Komitet Narodowy Polski (założony przez Romana Dmowskiego w 1917 roku, działający w Paryżu – przyp. red.) musi domagać się od koalicji, by tę kartę pobiła, a wtedy my będziemy żądać więcej. Chciałbym, żeby Dmowski i jego ludzie byli mądrzejsi od naszych enkaenowców (Naczelny Komitet Narodowy w Galicji – przyp. red.), którzy ciągle tylko chwalą i dziękują, zamiast żądać więcej. Tu tymczasem niech się tworzy początek administracji, szkolnictwa, sądownictwa etc. POW musi przeszkolić ludzi, lecz nie wiązać się z TRS i nie ujawniać się. Nie dekonspirujcie lokali i ludzi, gdyż jesteśmy w fazie przejściowej”. [i][B. Miedziński, „Moje wspomnienia”, „Zeszyty Historyczne”, nr 36, Paryż 1976, s. 154 – 157][/i] Gdy rewolucja lutowa kruszyła w Rosji carat, Piłsudski przedstawił 14 marca w Komisji Wojskowej uwagi dotyczące przemysłu wojennego w Polsce. Dowodził, że przemysł Królestwa pracujący na potrzeby wojenne wystarczałby nie tylko na zaopatrzenie armii polskiej, ale i wojsk państw centralnych. Wskazywał też na konkretne korzyści polityczne – usunięcie panującego w kręgach robotniczych rozgoryczenia i fermentu przez opanowanie bezrobocia. [srodtytul]Należy zejść z placówki z honorem...[/srodtytul] Tymczasem 10 kwietnia Legiony zostały przekazane przez Austrię nie Radzie Stanu, lecz gen. Beselerowi, jako pełniącemu funkcje wodza naczelnego do czasu ustanowienia głowy państwa polskiego. Przy tym z Legionów zatrzymani zostali w Polskim Korpusie Posiłkowym wszyscy obywatele Austrii. Do wojska pod rozkazami Beselera mogli odejść tylko Królewiacy. Stworzyło to stan rozbicia dotychczasowych Legionów na dwie grupy żołnierzy polskich: Polski Korpus Posiłkowy przy Austrii i Polskie Siły Zbrojne (Polnische Wehrmacht) przy Niemcach. [i][W. Suleja, Próba budowy zrębów polskiej państwowości w okresie istnienia Tymczasowej Rady Stanu, Wrocław 1981] [Dokumenty Naczelnego Komitetu Narodowego 1914 – 1917, Kraków 1917][/i] Na dodatek Beseler nie chciał zaaprobować projektów odezw werbunkowych przygotowywanych w Komisji Wojskowej TRS. Już w końcu kwietnia Piłsudski sugerował zrzeczenie się przez członków mandatów. Uważał, „że międzynarodowa sytuacja dla sprawy polskiej jest dobra, że sprawa polska wyrasta i nieszczęściem jej jest tylko to, że przy wyrastaniu brak polskiej ręki… Należy zejść z placówki z honorem, ratując honor i samej instytucji, którą mówca szanuje, a której zadaniem było przełamanie pierwszych lodów między społeczeństwem polskim a okupantami”. Osobiście postanowił wstąpić do wojska. Myślał o wykorzystaniu POW, która w tym czasie przeżywała intensywny rozwój. W kwietniu 1917 roku odbywały się w Zielonej pod Wawrem ćwiczenia polowe batalionu POW z Warszawy. Przyjechał na nie Piłsudski i sztab Komendy Naczelnej POW: kpt. Kasprzycki, porucznicy: Wojsznar-Opieliński i Krok-Paszkowski, podporucznicy: Bogusław Miedziński, Wacław Jędrzejewicz, Janusz Gąsiorowski, Wacław Denhof-Czarnocki, Stefan Pomarański, oficerowie POW: Janusz Jędrzejewicz, Karol Lilienfeld-Krzewski i inni. Piłsudski omawiał przebieg ćwiczeń i przyjął defiladę batalionu. Władze niemieckie przysłały na nie grupę oficerów, którzy, otrzymawszy zezwolenie, obserwowali z daleka przebieg ćwiczeń. Z drugiej strony planowano zorganizowanie zamachu stanu. Miało to nastąpić 1 – 3 maja 1917 roku. Z inicjatywy Piłsudskiego na uroczystym posiedzeniu Rady Miasta związanym z rocznicą uchwalenia konstytucji postanowiono bez porozumienia z władzami niemieckimi ogłosić regentem Eustachego Sapiehę. Ale projekt nie został wprowadzony w życie. Pod wpływem wypadków w Rosji i akcji Związku Wojskowych Polaków w czerwcu i lipcu rozważał Piłsudski plan udania się przez front do Rosji. Zamierzał stanąć na czele wojsk polskich w Rosji i planował rozmowy z przywódcami rewolucji lutowej. Nie doszło to jednak do skutku. Próba porozumienia z Beselerem w sprawie budowy zrębów wojska polskiego także się nie udała. „Próba niemiecka dała takie same rezultaty jak austriacka”, a rozkład następuje jeszcze szybciej niż za czasów austriackiej utopii. Jako jedyny przedstawiciel spraw wojskowych w TRS nie może brać na siebie odpowiedzialności za to i uważa, że jedyną służbą, jaką jeszcze może okazać swym braciom w wojsku polskim, ostatecznym ostrzeżeniem tych, których ostrzec należy, jest podanie się jego do dymisji. Wraz z Piłsudskim do dymisji podali się pozostali członkowie Komisji Wojskowej TRS. [i][Józef Piłsudski, Pisma Zbiorowe, t. IV, 162–164, 201–207][/i] [srodtytul]Internowanie legionistów i aresztowanie Piłsudskiego[/srodtytul] Czary goryczy dopełniła rota przysięgi, którą legioniści z Królestwa wstępujący do Polnische Wehrmacht Beselera mieli złożyć. Piłsudski polecił, aby jej nie składać. 3 lipca TRS przyjęła rotę przysięgi. 9 lipca większość legionistów, którzy mieli składać przysięgę, odmówiła jej złożenia. Ci, którzy jej nie złożyli, byli natychmiast wywożeni: oficerowie do obozu w Beniaminowie, szeregowi i podoficerowie do Szczypiorna. Poddani austriaccy zostali wysłani do Przemyśla, gdzie weszli w skład Polskiego Korpusu Posiłkowego. Odmowa przysięgi przesądziła także los Piłsudskiego. 22 lipca Niemcy aresztowali go i po kilku etapach przejściowych umieścili w twierdzy w Magdeburgu. Pozornie był to okres porażek. Najpierw dymisja z Legionów przyjęta w końcu września 1916 roku, potem nieudana próba budowy wojska, wykorzystując Tymczasową Radę Stanu. Ale, jak powiedział sam Beseler, dla niego i dla Piłsudskiego Warszawa okazała się za mała. Do tego stopnia, że kazał Piłsudskiego aresztować. Pozornie były to więc osobiste porażki. Ale wszystkie one uruchomiły procesy, które w konsekwencji doprowadziły do wydarzeń 11 listopada 1918 roku. Przygotowania do tego spektakularnego powrotu zajęły Piłsudskiemu długie miesiące w magdeburskim odosobnieniu. [i]Janusz Cisek, dyrektor Muzeum Wojska Polskiego. W latach 90. dyrektor Instytutu Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku. Autor m.in. „Kalendarium życia Józefa Piłsudskiego (wspólnie z Wacławem Jędrzejewiczem) oraz albumu „Józef Piłsudski”. Profesor w Instytucie Europeistyki UJ[/i] [link=http://www.januszcisek.pl]www.januszcisek.pl[/link] [mail=jcisek@muzeumwp.pl]jcisek@muzeumwp.pl[/mail] [ramka]ŻOŁNIERZ I RZĄD Polska w tej wojnie miała to nieszczęście, że przed tym, nim powstał jej rząd, zjawił się na świat jej żołnierz. Stąd płyną wszystkie fikcje rządowe, które nikogo zadowolić nie mogły, a które wszystkie zadawalać miały choć w części tę naturalną tęsknotę żołnierza do prawomocnej politycznej reprezentacji jego dzieł i pracy. [i]Józef Piłsudski, list do Józefa Brudzińskiego, rektora Uniwersytetu Warszawskiego, 6 listopada 1916 r., w: „Pisma zbiorowe”, t. IV, Warszawa 1937, s. 88 – 89[/i][/ramka] [ramka]POCZUCIE CELU Jestem żołnierzem z ducha i usposobienia i dlatego, pomimo że się sam dla wielu stałem takim surogatem przedstawicielstwa polskiej władzy – tak samo jak inni moi koledzy tęsknię do istnienia formy, w którą się normalnie wylewa ojczyzna żołnierza – do rządu, który żołnierza reprezentuje na zewnątrz, który z niego wszelkie troski polityczne zdejmuje i daje poczucie zrozumiałe celu, dla którego krew się daje. [i]Józef Piłsudski, List do Józefa Brudzińskiego, rektora Uniwersytetu Warszawskiego, 6 listopada 1916 r., w: „Pisma zbiorowe”, t. IV, Warszawa 1937, s. 88 – 89[/i][/ramka] [ramka]Z KAŻDYM DNIEM... Dawałem temu wyraz w formie bardzo dosadnej w głównym naczelnictwie armii austro-węgierskiej, że pozostawanie w szeregach obcej – niepolskiej – armii bez wyraźnego nakazu własnej polskiej władzy politycznej jest tak ciężkim i trudnym do zniesienia, że z każdym dniem staje się to bardziej niemożliwym dla ludzi z zaboru rosyjskiego. [i]Józef Piłsudski, List do Józefa Brudzińskiego, rektora Uniwersytetu Warszawskiego, 6 listopada 1916 r., w: „Pisma zbiorowe”, t. IV, Warszawa 1937, s. 88 – 89[/i][/ramka] [ramka]CZYŚCIŁBYM BUTY Gdyby mi w czasie wojny rząd mój nakazał czyścić buty, tobym to z całą nieumiejętnością czynił, gdyby kazał wstąpić do armii Syngalezów czy Botokudów, uczyniłbym to również bez wahania. Odwrotnie zaś – przy braku rządu własnego nie mogę nie dawać wyrazu w swym postępowaniu, że po to poszedłem na wojnę, by moja ojczyzna swój własny rząd miała. [i]Józef Piłsudski, List do Józefa Brudzińskiego, rektora Uniwersytetu Warszawskiego, 6 listopada 1916 r., w: „Pisma zbiorowe”, t. IV, Warszawa 1937, s. 88 – 89[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL