fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Nie chcemy zdusić akcji kredytowej

Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Rozmowa z Andrzejem Stopczyńskim, dyrektorem pionu nadzoru bankowego w Komisji Nadzoru Finansowego
[b]Zna pan wyniki banków po I kwartale tego roku?[/b]
[b]Andrzej Stopczyński:[/b] Wstępne wyniki finansowe już mamy.
[b]Jakie one są?[/b]
Jak się można było spodziewać - słabsze niż wyniki z tego samego okresu ubiegłego roku. Są dwie główne tego przyczyny: wzrost kosztów finansowania oraz odpisy zarówno na kredyty, jak i na instrumenty pochodne.
[b]Jak duży jest spadek zysku banków?[/b]
Te dane są jeszcze weryfikowane. Wkrótce powinny być dostępne.
[b]Wielu analityków prognozuje, że wynik sektora w tym roku będzie nawet o 70-80 proc. niższy niż ubiegłoroczny. Prezes PKO BP Jerzy Pruski wieszczy nawet stratę. W swoim raporcie nie piszecie o tak dużym spadku wyniku. Skąd ten optymizm?[/b]
Nie chcę polemizować z prognozami - każda z nich opiera się o inne założenia. Z całą pewnością wynik banków w tym roku będzie gorszy.
[b]O ile się zmniejszy?[/b]
Podstawowe znaczenie ma i będzie miał wzrost kosztów finansowania. Sprawił on, że niektóre obszary działalności banków nie są dochodowe. Jeśli taka sytuacja będzie się utrzymywać, to należy się spodziewać znacznego osłabienia wyników banków. Z punktu widzenia nadzoru bardziej istotne jest to, by banki miały dostateczną ilość kapitału oraz były wystarczająco płynne. Obniżenie wyniku czy nawet chwilowa strata nie są dla banku krytyczne.
[b]Obstawiłby pan, że akcja kredytowa wzrośnie w tym roku o 10 proc.?[/b]
Myślę, że 10 proc. nie jest nierealne. Taki poziom byłby pożądany.
[b]Czy są możliwości pobudzenia akcji kredytowej? W raporcie KNF opisującym sektor bankowy w 2008 roku napisaliście, że próba administracyjnego zwiększenia akcji kredytowej nie ma szans powodzenia. Czy w takim razie mają sens działania podejmowane przez NBP?[/b]
Przez działania administracyjne rozumiem np. wywieranie presji na banki i wyznaczanie im określonych progów, wskaźników, które powinny osiągnąć. Nie można zmuszać banków do kredytowania za wszelką cenę, dopuszczając do nadmiernego ryzyka. Lepszym rozwiązaniem jest jednak zachęcanie banków do udzielania kredytów. Widziałbym na tym polu dużą rolę banków z udziałem Skarbu Państwa. Udzielając kredytów mogłyby one zachęcić inne banki do podobnej aktywności. Natomiast instytucje, które regulują rynek - KNF, NBP i Ministerstwo Finansów - mogą ułatwić możliwości rozwijania bezpiecznej akcji kredytowej, bez rozluźniania istniejących norm. Mam tutaj na myśli dokapitalizowanie banków, zwiększenie dostępu do środków średnio- i długoterminowych, a także poręczenia i gwarancje, które ograniczyłyby ryzyko banków.
[b]Czyli zgadza się pan z ekonomistami, którzy twierdzą, że rząd powinien wesprzeć finansowo banki, które kontroluje, a wtedy rynek kredytowy ruszy?[/b]
Po to żeby rozruszać rynek kredytowy potrzebne są chęci i możliwości dwóch jego stron. Niczym nie ograniczona swoboda w oferowaniu przez banki kredytów nie zawsze musi się przełożyć na zwiększenie dynamiki akcji kredytowej. W obecnych warunkach kredyty będą droższe, bo banki więcej płacą za finansowanie i wyżej wyceniają ryzyko kredytowe. Oznacza to także, że zainteresowanie przedsiębiorców czy konsumentów kredytami może być znacznie mniejsze – nie każdy będzie gotowy ponieść wyższe koszty kredytu. To również zadecyduje o niższej dynamice akcji kredytowej. Jest jeszcze jeden ważny argument w tej dyskusji: nie powinniśmy porównywać rozwoju akcji kredytowej z dwoma ubiegłymi latami, kiedy portfel kredytów bardzo szybko rósł. Raczej należy patrzeć na to, co działo się kilka lat wcześniej.
[b]Czy Rada Polityki Pieniężnej powinna obniżyć stopę rezerwy obowiązkowej?[/b]
Ta zmiana spowodowałaby głównie zwiększenie płynności krótkoterminowej. Obniżenie stopy rezerwy obowiązkowej byłoby pomocne, gdyby w ogóle brakowało płynności w sektorze. A takiej sytuacji nie ma.
[b]Prezes jednego z banków stwierdził, że „akcja kredytowa ruszy” jeżeli relacja kredytów do depozytów znowu wróci do poziomu 100 proc. Czy pan się z tym zgadza?[/b]
Szybki rozwój akcji kredytowej w ostatnich latach był w dużej mierze efektem finansowania udzielanego przez banki zagraniczne, głównie spółki-matki. Kredyty nie były finansowane tylko depozytami. Dziś ważne jest, żeby banki miały możliwość zapewnienia sobie różnorodnego finansowania, bo bez znaczącego wzrostu depozytów nie byłyby w stanie „pociągnąć” akcji kredytowej.
[b]A czy listy zastawne mają być nadal zarezerwowane dla banków hipotecznych?[/b]
Tak. List zastawny nie powinien się zdeprecjonować, pozostając bardzo bezpiecznym instrumentem przeznaczonym dla banków hipotecznych.
[b]To bankom komercyjnym zostają jednak tylko depozyty i emisje papierów dłużnych. Wybór dość ograniczony.[/b]
Dodałbym jeszcze finansowanie zaoferowane przez bank centralny.
[b]Zachęcacie banki do podnoszenia kapitałów, ale spółki-matki nie palą się, żeby wzmacniać swoje spółki. Widzi pan jakieś wyjście z tej sytuacji?[/b]
Naszym zadaniem jest czuwać, żeby akcja kredytowa była prowadzona bezpiecznie. Aby banki mogły w taki sposób działać, potrzeba im większych kapitałów. Nie oznacza to jednak, że chcemy zdusić akcję kredytową. Wręcz przeciwnie, chcemy zmotywować banki do zdobycia kapitału. Żeby ułatwić im to zadanie planujemy uelastycznić pojęcie kapitału, wyjść poza definicję kapitału akcyjnego. Myślimy o tym, żeby dać bankom możliwość zaliczania pewnych instrumentów do kapitału podstawowego. Nie zmieniałyby one kapitału akcyjnego, nie rozmywały struktury akcjonariatu, ale pozwalały na trwałe jego zwiększenie. Pracujemy nad odpowiednią uchwałą w tej sprawie.
[b]Jakiego typu to mogą być instrumenty?[/b]
Takie, które zapewniałyby, że środki ulokowane w banku pozostaną w nim, praktycznie bez możliwości wycofania. Chyba że za zgodą nadzoru. Nie byłyby one akcjami, co oznacza, że prawa głosu dotychczasowych akcjonariuszy pozostawałyby niezmienione.
[b]Czy Komisja zaproponuje jeden instrument?[/b]
Myślimy raczej o przygotowaniu warunków brzegowych dla takich instrumentów. Za każdym razem nadzór musiałby dać zgodę na zaliczenie tych instrumentów do funduszy własnych. Zależy nam na podniesieniu kapitałów podstawowych banków.
[b]Czy grecki Euro Bank EFG, który Polsce ma swój oddział - Polbank EFG - powinien starać się o licencję bankową?[/b]
Na razie nie wpłynął do nas żaden wniosek w tej sprawie. Gdyby tak się stało, byłoby to zgodne z naszym podejściem. Znaczące instytucje finansowe powinny, naszym zdaniem, podlegać pod lokalny nadzór. Oddziały instytucji kredytowych podlegające innemu nadzorowi, działające na terenie danego kraju nie zawsze stosują się do wszystkich regulacji nadzorczych obowiązujących w danym państwie, a to może zaburzać istniejący ład i równowagę rynku. Ponadto, każdy rynek ma swoją specyfikę i to lokalny nadzorca najlepiej orientuje się, gdzie mogą pojawić się ewentualne problemy i jak na nie reagować.
Kolejną kwestią jest system gwarancyjny. Bank będący pod obcym nadzorem z reguły uczestniczy w „macierzystym” systemie gwarantowania depozytów. Jego upadłość mogłaby oznaczać problemy w odzyskiwaniu środków. Przypomnę tylko o wydarzeniach, które miały miejsce w Wielkiej Brytanii, gdzie działały oddziały kredytowe islandzkich banków. Gdy te banki upadły, brytyjskie instytucje niewiele mogły zrobić, by pomóc osobom, które trzymały w nich swoje oszczędności.
[b]Rozumiem, że nadzór będzie zabiegał o to, żeby banki, które mają u nas swoje oddziały, a które mają już liczący się udział w rynku, starały się o licencję?[/b]
W Polsce instytucje o znaczącej pozycji są samodzielnymi bankami. Dotychczasowa tendencja swobodnego tworzenia oddziałów banków na podstawie unijnego paszportu, podległych kontroli nadzorcy macierzystego, może się odwrócić na rzecz zwiększenia roli nadzorcy lokalnego. To on jest w bieżącym kontakcie z lokalnymi instytucjami.
[b]KNF sugerował bankom utrzymywanie 10 proc. poziomu współczynnika wypłacalności. Miały się do tego dostosować przede wszystkim te banki, które pożyczki podporządkowane wliczają do kapitału. Potem zaczęliście się wycofywać z tych 10 proc. Co właściwie KNF rekomenduje?[/b]
Dobrze pamiętam zalecenie skierowane do banków. Chodziło dokładnie o podniesienie kapitałów. Bankom, które mają współczynnik wypłacalności poniżej 10 proc., a w odniesieniu do funduszy podstawowych (tzw. Tier 1) - poniżej 8 proc. zalecaliśmy zatrzymanie całości całego zysku i nie wypłacanie dywidendy. Pozostałym podmiotom rekomendowaliśmy zatrzymanie jak największej części zysku. Nie ustaliliśmy współczynnika wypłacalności na poziomie 10 proc. W tej kwestii nasze stanowisko były wyraźne i nie zmieniło się. Zależało nam, aby na początku roku banki zapewniły sobie wystarczającą nadwyżkę kapitału ponad minimalny wymóg, by mogły prowadzić normalną działalność w trudniejszych warunkach.
[b]KNF ma nie tylko czuwać nad bezpieczeństwem banków, ale także rozpatrywać skargi klientów. Ostatnio UOKiK bardzo często oskarża banki o nieuczciwe praktyki. Przybywa skarg klientów banków. Czy żeby ograniczyć ataki na banki nadzór nie myślał o tym, żeby stworzyć karty, wzory produktów?[/b]
To nie jest najlepsze rozwiązanie. Podobnie oceniam także inne pomysły, które ostatnio pojawiają się w środowisku bankowym. Wiele osób uważa, że nadzór powinien wyręczyć banki w zarządzaniu ryzykiem, w prowadzeniu działalności komercyjnej, np. ustalając ceny. Banki powinny jednak konkurować jakością i ceną swoich produktów tak jak każde inne przedsiębiorstwo.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA