fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Musicie inwestować w energetykę

Fotorzepa, Darek Golik DG Darek Golik
Zmiany klimatyczne nie stanowią najpoważniejszego kosztu w ramach rachunku za prąd - mówi Andris Piebalgs komisarz Unii Europejskiej ds. energii
[b]RZ: Unia wprowadza cały pakiet działań związanych z ochroną klimatu. A w Polsce pojawiają się pytania o koszty. Nasza energetyka, by dostosować się do wymagań unijnych, musi zainwestować 100 mld euro do 2030 r. Zapłacą za to wszyscy odbiorcy, ale gospodarka może nie wytrzymać.[/b]
Andris Piebalgs: Polska energetyka wymaga naprawdę sporych inwestycji. Wiele elektrowni jest starych i niewydajnych i wszyscy za to płacą. Każda nowa będzie wydajniejsza i mniej będzie trzeba płacić za paliwo w niej spalane. Są odnawialne źródła energii, a Polska ma duży potencjał, jeśli chodzi o wykorzystanie biomasy. Inwestycje przyczynią się do tworzenia nowych miejsc pracy, a nie do ich likwidacji. Nie możemy oczekiwać od krajów będących dostawcami gazu i ropy naftowej, że będą utrzymywać na niskim poziomie ceny surowców. Dlatego najlepiej jest inwestować w wysoko wydajną produkcję energii. Pakiet energetyczno-klimatyczny przewiduje pewne warunki przejściowe dla Polski i innych krajów, dlatego skutki związane z aukcjami pozwoleń na emisje CO2 zostaną złagodzone.
[b]Ale trudno przekonać społeczeństwo do poparcia walki ze zmianami klimatu, informując, że musi w związku tym zapłacić o 70 czy 100 proc. wyższe rachunki za elektryczność.[/b]
Zmiany klimatyczne nie stanowią najpoważniejszego kosztu w ramach rachunku za prąd. Inwestycje mające na celu zwalczanie zmian klimatycznych pochłoną rocznie około 0,5 proc. globalnego PKB, a brak takich działań spowoduje koszt w wysokości 5 proc. Jeśli nastąpi globalny kryzys ekonomiczny z powodu zmian klimatycznych, to Polacy też ucierpią, tak jak inne narody. Nawet bez inwestycji w elektrownie koszty mogą wzrosnąć. Istotna jest też konkurencja.
[b]Czy nie obawia się pan, że część działających w krajach unijnych firm przemysłowych, chcąc uniknąć restrykcji związanych z ograniczeniem emisji zanieczyszczeń, po prostu przeniesie produkcję tam, gdzie ich nie będzie – na przykład do Chin czy Indii? [/b]
Część przemysłu przenosi miejsce produkcji nie po to, aby uniknąć skutków ochrony klimatu. Zrobiły to dawno temu, a teraz stanowi to wymówkę do redukowania tutaj zatrudnienia. Będziemy musieli stworzyć nowe miejsca pracy. Nigdy koszty pracy nie będą u nas tak niskie jak w Chinach lub gdzie indziej, ale też gaz nigdy nie będzie tak tani jak w Katarze czy w Rosji.
[b]Jak ocenia pan szanse na porozumienie w sprawie pakietu klimatycznego podczas grudniowej konferencji w Kopenhadze? [/b]
Naprawdę wierzę w jej powodzenie. Po pierwsze Unia, przyjmując prawodawstwo, które wytycza drogę dla wielu rejonów świata, dowiodła, że 27 krajów jest w stanie wspólnie uchwalić bardzo ambitne cele oraz mechanizmy, jakie pomogą w ich realizacji. Po drugie administracja amerykańska sygnalizuje, że jest zainteresowana działaniami na rzecz powstrzymania zmian klimatu, a agenda w tej kwestii ściśle wiąże się z agendą dotyczącą bezpieczeństwa energetycznego. Widać też nowe podejście np. w Chinach, które przykładają większą wagę do energii odnawialnej, wydajności energetycznej.
[b]Oprócz troski o klimat Unia powinna też lepiej zadbać o bezpieczeństwo dostaw surowców – zwłaszcza gazu. Ostatnia styczniowa wojna gazowa między Rosją a Ukrainą pokazała, że kraje UE są praktycznie bezradne wobec odcięcia dostaw. Jak można to zmienić? Czy jedynym wyjściem są połączenia międzysystemowe?[/b]
Nie ma jednoznacznych ustaleń, które gwarantowałyby pełne bezpieczeństwo dostaw energii. Jako Europa musimy wykorzystać nasz potencjał skali i populacji liczącej 500 mln obywateli oraz duży potencjał ekonomiczny. Powinniśmy również korzystać z różnych źródeł energii. Węgiel kamienny i brunatny zawsze powinny być częścią naszego energy mix i nie powinniśmy zaniedbywać żadnych źródeł energii, twierdząc, że np. paliwa odnawialne lub energia atomowa nas ocalą. Musimy zdywersyfikować nasze trasy dostaw energii i dostawców. Ale bez połączeń międzysystemowych nie będzie można wykorzystać tego, co mamy najlepsze, czyli potencjału rynku wewnętrznego. Budowa interkonektorów nie kosztuje fortunę. Kilka tygodni temu uzgodniliśmy tzw. recovery package, którego elementem jest dofinansowanie budowy takich połączeń. To sprawa nie tylko Europy Środkowej, np. w Hiszpanii znajduje się wiele instalacji LNG. A jeśli się spojrzy na Pireneje między Francją a Hiszpanią, to praktycznie nie ma przepływu gazu. Do Bułgarii gaz nie płynął w ogóle, bo teraz jest jeden interkonektor. Bałkany są w jeszcze gorszej sytuacji. Dlaczego rządy nigdy wcześniej nie sprawdziły, co się stanie w przypadku odcięcia dostaw głównym rurociągiem? W sytuacji kryzysowej powinniśmy starać się podejmować działania polityczne, które przynosiłyby jakieś efekty. To, co ja jestem w stanie zrobić, to pojechać do Moskwy i przedyskutować sprawę.
[b]Ten pakiet to szansa, że w końcu powstanie gazociąg Nabucco z rejonu Morza Kaspijskiego do Europy.
Kiedy ta inwestycja może być gotowa?[/b]
Negocjujemy porozumienie międzyrządowe dotyczące tego projektu, które powinno być uczciwe w stosunku do krajów tranzytowych, dostawców gazu i konsumentów. Okazuje się, że gaz jest inny niż paliwa, bo w grę wchodzi też zużycie krajowe, dlatego kraje tranzytowe chciałyby mieć z tego tytułu korzyści. Jeśli chodzi o opłatę przesyłową, to nie jest ona zbyt interesująca. Staramy się uzyskać kompromis z Turcją, a jeśli uda się uzyskać porozumienie międzyrządowe w sprawie tego projektu, gaz powinien popłynąć w 2015 r.
[wyimek]Węgiel kamienny i brunatny zawsze powinny być częścią naszego energy mix i nie powinniśmy zaniedbywać żadnych źródeł energii [/wyimek]
[b]Nie brakuje opinii, że jeśli nie przyłączą się do niego Kazachstan, Turkmenistan, a także Iran, to będzie za mało gazu? [/b]
Ze strony Azerbejdżanu jest wyraźna polityczna wola, by dostarczać gaz. To kwestia kluczowa. A z politycznego punktu widzenia ich pozycja nie jest zbyt mocna, dlatego naprawdę chcieliby uzyskać przyzwoitą cenę, zwłaszcza że mają bezpośrednie relacje polityczne w tym regionie. Turkmenistan swego czasu poszukiwał rynków zbytu, lecz nie był w stanie znaleźć żadnych zainteresowanych. Teraz o wiele dokładniej władze tego kraju analizują nasze intencje. Biorą udział w pewnych działaniach, ale z ich punktu widzenia dostawa gazu do UE jest ważką decyzją. Mówią, że sprzedają gaz na granicy, więc każdy może go kupić. Dlatego tworzymy Caspian Development Corporation, która może kupować blokowo gaz z Turkmenistanu. Jeśli Turkmenistan nie sprzeda go nikomu na granicy, to wówczas zadaniem tej korporacji będzie dostarczenie surowca. Współpracujemy z Turkmenistanem, Kazachstanem w kwestiach gazowych, być może kiedyś z Iranem, także staramy się współpracować z każdym, ale trwa to dłużej, niż chcieliby tego ludzie.
[b]Czy możliwy jest przełom w stosunkach z Iranem, tak by kraj ten zaczął dostarczać gaz do Europy?[/b]
Tu nie chodzi o sam gaz, chodzi o pokój w regionie. Dlatego tak długo, jak nie uda się porozumieć co do kwestii wzbogacania uranu, trudno rozmawiać o inwestycjach w sektorze gazowym. Kraje unijne mają w tej dyskusji rolę wiodącą, nowy rząd w USA zapowiada nowe inicjatywy, a prezydent Iranu przynajmniej dał pozytywną odpowiedź. Mam nadzieję, ze negocjatorom z obu stron uda się ten problem rozwiązać. I miejmy nadzieję, że gaz zacznie płynąć z Iranu do Unii Europejskiej. Iran z drugimi co do wielkości zasobami gazu na świecie ma ogromny potencjał. I zdecydowanie potrzebuje inwestycji, ponieważ sam jest importerem tego surowca z Turkmenistanu.
[i]Komisarz był gościem Europejskiego Kongresu Ekonomicznego w Katowicach[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA