fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Koszyk „Rz”: ceny spadają

Fotorzepa, Sławomir Mielnik
Za 20 produktów spożywczych zapłacimy mniej niż przed trzema miesiącami.Największy, ponad 3,5-proc., spadek cen widać w sklepach dyskontowych
Firma badawcza Nielsen po raz drugi przygotowała dla „Rz” porównanie cen koszyka 20 produktów spożywczych w różnego typu sklepach. Poprzednie zestawienie opublikowaliśmy w grudniu.
Zgodnie z przypuszczeniami utrzymuje się cenowy dystans sieci dużych sklepów, gdzie za zakupy zapłacimy nawet 20 – 30 proc. mniej niż w mniejszych, osiedlowych placówkach. – Różnice będą się pogłębiały, klienci są bardziej świadomi i szukają niższych cen, zwłaszcza w obecnej sytuacji gospodarczej. Dotyczy to wszystkich grup społecznych, nie tylko osób najmniej zarabiających. Także ci dobrze sytuowani szukają okazji to tańszych zakupów – mówi Marek Klajda, dyrektor działu badań konsumenckich w Europie Środkowo-Wschodniej w Nielsen.
Ciągle najtaniej jest w sieciach dyskontowych, jak Biedronka, Lidl, Aldi czy Netto, i ich przewaga cenowa nad pozostałymi sektorami rośnie. W porównaniu z grudniowymi danymi koszyk 20 produktów staniał o 3,55 proc. i zapłacimy za niego niemal 30 proc. mniej niż w najdroższych średniej wielkości sklepach spożywczych. – Nie jesteśmy w stanie zaproponować takich cen jak duże firmy. Nasza siła w rozmowach z dostawcami jest znacznie mniejsza, nie możemy liczyć na takie rabaty jak Tesco czy Biedronka – mówi prezes jednej z niewielkich sieci sklepów. Dlatego choć w sieciach ceny spadają, w sklepach tak średniej wielkości, jak i najmniejszych ceny wzrosły. Za te same 20 produktów w dyskontach zapłacimy 80,2 zł, podczas gdy w średnim sklepie ponad 103 zł. Nic więc dziwnego, że choć hiper- lub supermarketów i dyskontów przybywa, mniejszych sklepów ubywa. Tylko w 2008 r. zniknęło ich z rynku ok. 7 tys. – Trend znikania małych sklepów z rynku jest stały. Warto zauważyć, że wiele z nich prowadzą rodziny. I nawet jeśli nie zarabiają na tej działalności, to mając w perspektywie utratę pracy, i tak z niej nie rezygnują – mówi Agnieszka Górnicka, prezes firmy badawczej Inquiry. Jej zdaniem małe sklepy mają ciągle silną pozycję z racji przyzwyczajeń klientów, którzy wiele podstawowych produktów dalej tam kupują. Jednak szykując się na spowolnienie gospodarcze i większą presję na oszczędzanie, sieci już zmieniają politykę i gdy w ubiegłym roku rozwijały ofertę towarów delikatesowych z wyższej półki, teraz zdecydowanie obniżyły loty. – Sieci reagują na rosnący popyt na tańsze produkty i zwiększają na nie zamówienia – mówi Paweł Nowakowski, prezes giełdowej spółki Makarony Polskie. Obecnie firma sprzedaje o kilkanaście procent więcej produktów pod markami sieci dyskontowych niż przed rokiem. – Zainteresowanie tańszymi produktami widoczne jest także w sklepach tradycyjnych – dodaje Nowakowski. Inni producenci przyznają, że sieci coraz bardziej naciskają na obniżki cen, które są oczywiście korzystne dla klientów, ale dla dostawców to coraz większy kłopot. Pisaliśmy już w „Rz”, że problemem chce się zająć Ministerstwo Rolnictwa, które także otrzymuje sygnały o nasilającej się presji cenowej, zwłaszcza ze strony dużych sieci. – Naciski ze strony sieci na obniżanie cen są coraz większe. Jednak ze względu na rosnące koszty coraz trudniej nam spełniać ich warunki – mówi Wojciech Zdrojowy, prezes spółdzielni piekarskiej Fawor. Na początku marca jego firma przestała dostarczać pieczywo do Tesco. Współpraca z tą siecią stała się dla Fawora nieopłacalna. Wojciech Zdrojowy wyjaśnia, że presji cenowej nie widać w małych sklepach: – Zdają sobie sprawę, że ich siła przebicia i możliwości negocjacji są niewielkie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA