fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Żebrak stracił zasiłek, bo za dużo zarabiał

Fot. beketchai
Flickr
Niemcy są oburzeni bezdusznością urzędników, którzy tropią drobne dochody biedaków i samotnych matek, gdy odpowiedzialni za kryzys bankierzy dostają olbrzymie premie
Klaus F. z Göttingen jest jednym z tysięcy niemieckich biedaków, którzy wystają przed supermarketami, prosząc o kilka groszy. Dorabiał w ten sposób do miesięcznej zapomogi w wysokości 351 euro wypłacanej przez urząd ds. socjalnych, który opłaca też czynsz Klausa. Za takie pieniądze można co najwyżej nie umrzeć z głodu.
Klaus o mało nie umarł jednak z wrażenia, gdy otrzymał urzędowe pismo z zawiadomieniem, że zapomoga zostanie zmniejszono do 231 euro. „Widziałem pana kilka razy przed supermarketem. 3 stycznia 2009 roku koło południa w pana pudełku było sześć euro. A dzisiaj około godziny trzynastej – 1,4 euro” – napisał urzędnik, zawiadamiając go, że jego dochody oszacowano na 120 euro miesięcznie. I o tę sumę zmniejszono zapomogę. [srodtytul] Oburzeni wyborcy, bezradni politycy[/srodtytul]
W Niemczech zawrzało. Oburzenie jest tym większe, że nie przebrzmiała jeszcze sprawa kasjerki z supermarketu w Berlinie, którą po 30 latach pracy zwolniono za sprzeniewierzenie 1,3 euro. Kobieta przegrała nawet w sądzie. – Trudno to pojąć, gdy pracy nie stracili bankierzy, którzy utopili w błocie miliardy – mówił publicznie Horst Seehofer, nowy szef bawarskiej CSU. – To barbarzyństwo – wtórował mu wiceszef Bundestagu Wolfgang Thierse, domagając się respektowania zasady sprawiedliwości społecznej. W dobie kryzysu szermują nią do woli politycy wszystkich ugrupowań. Tym bardziej że trzy czwarte obywateli RFN uznaje za niesprawiedliwy podział dochodów i bogactw w swym kraju. Dlatego coraz bardziej krytykowane są milionowe gaże menedżerów i szefów koncernów. Oburzenie wywołały właśnie informacje o wypłacie 58 mln euro premii szefom Dresdner Banku, który przejął Commerzbank wyposażony w miliardy z kasy państwowej w ramach rządowego programu ratowania zagrożonych instytucji finansowych. Obdarowani bronią się dawno zawartymi kontraktami i nie widzą w premiach niczego zdrożnego. Politycy przecierają oczy ze zdumienia, ale są bezradni. – Mam zupełnie inne problemy – mówi „Rz” Dominika S. Samotna matka wychowująca dwójkę dzieci żyje z pomocy społecznej. Została zmuszona przez urząd do zwrotu 50 euro, które otrzymała od krewnego. Przesłał te pieniądze nieopatrznie na jej konto, co wyśledził urząd, sprawdzając, w jakich warunkach żyje. A żyje podobnie jak Klaus z Göttingen. Takich osób jest w Niemczech 7 milionów. [srodtytul] Miliardy dla banków, nie dla biednych[/srodtytul] Walczącym o ich głosy politykom trudno wytłumaczyć, dlaczego mają miliardy na wsparcie banków, a nie zajmują się losem najuboższych. Odetchnęli z ulgą, kiedy szef Deutsche Bank, Josef Ackermann ogłosił, że w tym roku zarobi 90 proc. mniej niż rok wcześniej. Spodziewa się zaledwie 1,4 mln euro, choć w poprzednich latach jego dochody sięgały kilkunastu milionów. Żaden z niemieckich milionerów nigdy nie był atakowany z taką furią. Przez lata był oskarżany o chciwość, wprowadzanie w Niemczech neoliberalizmu i lekceważenie zapisu konstytucyjnego głoszącego, że „własność zobowiązuje”. Zasiadał nawet na ławie oskarżonych w głośnym procesie Mannesmanna, niemieckiego koncernu przejętego kilka lat temu przez brytyjski Vodafone. Prokuratura zarzuciła mu, że jako szef rady nadzorczej Mannesmanna zaakceptował milionowe odprawy dla menedżerów koncernu. – Za coś takiego dziś mógłby zostać zlinczowany – ironizuje w prywatnej rozmowie jeden z polityków SPD. [srodtytul] Lincz na kapitalistach[/srodtytul] Zlinczowany w mediach został za to były szef Deutsche Post Klaus Zumwinkel skazany w roku ubiegłym za oszustwa podatkowe na dwa lata z zawieszeniem i milionową karę pieniężną. Okazało się właśnie, że kazał sobie niedawno wypłacić 20 mln euro tytułem przysługującej mu na mocy kontraktu dożywotniej emerytury w Deutsche Post. – Kapitalizm pokazał swą znienawidzoną twarz – grzmiał z trybuny Bundestagu Lothar Bisky z ugrupowania Lewicy. – Bezczelność – skomentował postępowanie Zumwinkela Hubertus Heil, jeden z liderów SPD. Tymczasem dziennikarze tygodnika „Der Spiegel” wytropili kolejnego milionera, który ma nieczyste sumienie. Jest nim Reinhold Würth, skazany już kiedyś za przestępstwa podatkowe. Okazuje się, że spędza czas na swym nowym jachcie wartości 100 mln dolarów, gdy w jego produkującym śruby koncernie obcinane są płace i wprowadzany skrócony czas pracy. „Kolejny raz udowadnia, że nie ma wyczucia” – konkluduje tygodnik.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA