fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służby mundurowe

Klich chce głowy prezesa Bumaru

Minister obrony ma informacje, że zarząd koncernu zmarnował szansę na milionowe kontrakty w Azji – dowiedziała się „Rz”
Dziś odbędzie się posiedzenie rady nadzorczej grupy Bumar. Według informacji „Rz” może pojawić się na nim wniosek o odwołanie szefa narodowego koncernu zbrojeniowego Edwarda Nowaka. Jak twierdzą nasi informatorzy, zażądał tego minister obrony Bogdan Klich. Miał się w tej sprawie dwukrotnie spotkać z szefem resortu skarbu Aleksandrem Gradem.
Grupa Bumar to dostawca i eksporter sprzętu wojskowego produkowanego przez polskie spółki zbrojeniowe. Od wielu miesięcy jej przedstawiciele negocjowali sprzedaż uzbrojenia m.in. do Indii i Wietnamu. Jednak do MON dotarły meldunki oficerów z atachatów wojskowych, że w Indiach działania zarządu koncernu, a przede wszystkim jego prezesa, doprowadziły do zerwania rozmów. Polska mogła tam sprzedać pojazdy techniczne WZT 3 za ok. 200 mln dolarów. Ale tuż przed końcem negocjacji Bumar zerwał współpracę z partnerem indyjskim, firmą BEML. To wywołało burzę. Jak mówią nasi informatorzy, przeciw zerwaniu negocjacji ostro zaprotestowała ambasada Indii.
Los indyjskiego kontraktu może podzielić obiecująco zapowiadająca się współpraca z Wietnamem. Bumar negocjuje z tym krajem dostawy nowoczesnych systemów obrony wybrzeża, broni strzeleckiej oraz łodzi patrolowych. Ale według służb robi to nieudolnie. Koncern nie odpowiedział „Rz” na pytania o los tych kontraktów. Dlaczego Klich tak ostro zareagował na meldunki służb? MON musiał w tym roku okroić swój budżet o ok. 5 mld zł, a co za tym idzie, zmniejszyć zakupy sprzętu. Tymczasem przemysł zbrojeniowy pozbawiony zamówień czekają zwolnienia, a niektóre zakłady wręcz bankructwo. Do tego mogłoby nie dojść, gdyby zarząd Bumaru wynegocjował zagraniczne kontrakty. Bumar krytykują też związki zbrojeniowe. W piśmie do wicepremiera Waldemara Pawlaka wytykają zarządowi koncernu nieudolność w zdobywaniu zagranicznych rynków zbytu dla polskich wyrobów. „Z handlowców staliśmy się dostarczycielami tabelek i sprawozdań” – piszą związkowcy. Jednocześnie zarząd zapowiedział zwolnienia grupowe w firmie. – Prezes Nowak ma tylko jedną receptę na kryzys – zwolnienia – komentuje jeden z pracowników Bumaru. Jak mówią związkowcy, mają one objąć zwykłych pracowników, a ominą dyrektorów, których zatrudnił Nowak. – To absurd, że w firmie, która zatrudnia 300 osób, jest aż 70 dyrektorów i kierowników – narzekają związkowcy. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki [mail=e.zemla@rp.pl]e.zemla@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA