fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Chcesz zostać europosłem – napisz e-mail

Plakietki dostępne podczas warszawskiego spotkania z Ganleyem, luty 2009
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Jak partia irlandzkiego milionera buduje listy wyborcze. Wszystkim zapisanym na jej stronie internetowej proponuje kandydowanie. – Kompromitujące – oceniają politycy
„Be a candidate” (zostań kandydatem – ang.) – e-maile o takim tytule trafiły wczoraj do skrzynek osób, które zapisały się na liście informacyjnej europejskiej centrali stowarzyszenia Libertas w Brukseli.
Wiadomość wysłana przez ugrupowanie Libertas irlandzkiego milionera Declana Ganleya, znanego przeciwnika traktatu lizbońskiego, zawiera propozycję kandydowania w wyborach do PE. – To sposób na mobilizację naszych sympatyków i zwolenników – przekonuje Artur Zawisza, jeden z liderów Libertas w Polsce. Jak pisaliśmy w sobotę w internetowym wydaniu „Rz”, po kliknięciu na odnośnik odbiorca wiadomości zostaje przekierowany na stronę, gdzie musi podać dane personalne, kraj, z którego chciałby kandydować, oraz wyjaśnić powody swojej decyzji. „Wkrótce się z tobą skontaktujemy. Razem przywrócimy demokrację w Europie ludziom” – może przeczytać po zgłoszeniu swojej kandydatury.
Jednak wypełnienie deklaracji w Internecie nie oznacza, że kandydat znajdzie się na liście wyborczej. W Polsce decyduje o tym Daniel Pawłowiec z LPR, który kieruje polskim biurem Libertas. – Gdyby to były osoby, mówiąc krótko, „nadające się”, to oczywiście jest taka możliwość. Sam fakt zgłoszenia o niczym nie decyduje – mówi Zawisza. Jeden z działaczy ugrupowania przyznaje „Rz”, że akcja ma na celu głównie pozyskanie danych i adresów e-mailowych potencjalnych wyborców. Wypełniający ankietę muszą więc liczyć się z tym, że zamiast otrzymać pozycję na liście, będą odbierać... reklamówki wyborcze tej partii. – Kompromitujący sposób tworzenia listy – komentuje Jerzy Fedorowicz, poseł Platformy. – Tak zwani zwykli ludzie są na początku pełni zapału, a później okazuje się, że brakuje im doświadczenia. Fedorowicz sam chciał kandydować do PE z list PO, ale, jak mówi „Rz”, zgody nie wyraził Donald Tusk. Decyzję tłumaczył właśnie „brakiem doświadczenia”. – Najwyraźniej Libertas nie ma struktur – uważa poseł Joachim Brudziński, przewodniczący Zarządu Głównego PiS. – Jeśli w ten sposób poluje na kandydatów na listy wyborcze, a jego twarzą mają być Mirosław Orzechowski czy Wojciech Wierzejski, to ja jako członek ugrupowania rywalizującego z Libertas mogę spać spokojnie. Ugrupowanie założone przez irlandzkiego biznesmena Declana Ganleya zamierza wystawić listy wyborcze do Parlamentu Europejskiego we wszystkich krajach Unii. Przed kilkoma dniami Libertas zarejestrował się w Polsce jako partia polityczna. Po ustaleniach z liderem europejskiej inicjatywy nie ma w Polsce przewodniczącego. Ma za to dwóch wiceprzewodniczących: Daniela Pawłowca (wiceprzewodniczącego rady programowej TVP, byłego posła LPR, uważanego za człowieka Romana Giertycha) oraz Artura Zawiszę, byłego posła PiS. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=w.wybranowski@rp.pl]w.wybranowski@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA