fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mercedes Dostojewskiego rozpadł się na polskich drogach

Jacek Cieślak
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
„Bracia Karamazow” Petra Zelenki to film, który może wywołać u polskiej widowni szok. Czeski reżyser takich komedii jak „Guzikowcy” czy „Opowieści o zwykłym szaleństwie” zaskakuje drapieżnym dramatem, choć nie rezygnuje z typowego dla siebie dystansu, który nazywamy czeskim.
Zelenka potraktował Polskę i Polaków okrutnie. Zachował się jak Gogolowski rewizor, która wpadł do Krakowa, by ujawnić nasze słabości i śmiesznostki. Gdzie Rzym, gdzie Krym? – można zapytać. A jednak powieść Dostojewskiego daje pretekst, by mówić o nas w satyrycznym, a nawet szyderczym tonie. Chodzi rzecz jasna o scenę spotkania Gruszeńki z jej dawnym polskim kochankiem. Nie lubimy jej, ponieważ rosyjski pisarz sportretował naszego oficera złośliwie – jako człowieka słabego, wymachującego szabelką na pokaz, a gdy przyjdzie co do czego – pozbawionego honoru, tchórzliwego i przekupnego. Zamiast skonsumować dawną miłość, zadowolił się pieniędzmi konkurenta, którym jest Iwan Karamazow. Tę polską skłonność do urazy maskowaną wyniosłością Zelenka uczynił punktem wyjścia do innych „polskich” obserwacji, które przeplatają się z głównymi motywem spektaklu. Ironię można wyczuć już w pierwszych dialogach, kiedy autobus z aktorami z Pragi ...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA