fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie z rynku

Skończmy z kredytami we frankach

Mateusz Morawiecki
PARKIET, Małgorzata Pstrągowska Mał Małgorzata Pstrągowska
Nadzór powinien bezwzględnie zabronić udzielania kredytów we frankach, tak jak nie pozwala na udzielanie kredytów gotówkowych w jenach lub hipotecznych w brazylijskim peso - uważa Mateusz Morawiecki, prezes BZ WBK
[b]RZ: Czy ma Pan zapewnienie inwestora, irlandzkiego AIB, że mimo kłopotów nie sprzeda swoich 70 proc. akcji BZ WBK?[/b]
[b]Mateusz Morawiecki:[/b] Pogłoski od tym, że nasz bank może zostać sprzedany pojawiają się po raz kolejny, ale cały czas to tylko plotki. Nie uważam za stosowne komentowanie plotek.
[b]Rozmawiał Pan z inwestorem na ten temat ostatnio?[/b]
Jesteśmy w stałym kontakcie z naszym inwestorem. Rzeczywiście sytuacja związana z wyceną jego akcji jest niewygodna, ale AIB jest najlepszym bankiem w Irlandii, sercem tamtejszej gospodarki i nie ma obaw o jego funkcjonowanie.
[b]Jakich wyników za czwarty kwartał mogą się spodziewać inwestorzy posiadający akcje BZ WBK? Dwa banki z czołówki zaskoczyły inwestorów negatywnie i poinformowały o bardzo słabych rezultatach, czy w przypadku BZ WBK będzie podobnie?[/b]
[wyimek]Nadzór powinien bezwzględnie zabronić udzielania kredytów we frankach, tak jak nie pozwala na kredyty gotówkowe w jenach czy hipoteczne w brazylijskim peso[/wyimek]
Czwarty kwartał oczywiście jest inny niż trzy poprzednie, bo sytuacja na świecie zmieniła się po upadku banku Lehman Brothers, więc wyniki wszystkich branż, w tym oczywiście także sektora bankowego, będą gorsze. Zdziwiłbym się gdyby którykolwiek z dużych banków poprawił swoje rezultaty.
[b]Czy będą duże odpisy z tytułu rezerw, np. związanych z opcjami walutowymi?[/b]
Bank Zachodni WBK ma niewielkie problemy z opcjami walutowymi i jedynie około 10 kontrahentów, z którymi dyskutujemy na temat restrukturyzacji zadłużenia. To zadłużenie powstało na skutek osłabienia złotego, ale także dlatego, że firmy ubezpieczyły się w kilku bankach. Mówiąc wprost – problemy z opcjami mają przede wszystkim te przedsiębiorstwa, które zamiast zabezpieczyć się przed ryzykiem kursowym, spekulowały na walucie. Czujemy się oszukani przez tych klientów, którzy kupując u nas instrumenty zabezpieczające swój obrót gospodarczy, jednocześnie w tym samy celu udawali się do innych banków i wprowadzili nas oraz inne banki w błąd. Mogę jednak zapewnić, że poziom odpisów z tego tytułu będzie u nas mniejszy niż u większości naszych konkurentów. Po ujawnieniu problemu opcji walutowych obserwowaliśmy nagonkę na banki, które były oskarżane o nieprawidłowy sposób oferowania opcji. W naszym przypadku cały proces sprzedaży jest bardzo dokładnie udokumentowany i nie mamy reklamacji dotyczących transparentności i jakości sprzedaży.
[b]Ale są banki, które mają większe kłopoty z tego tytułu. Jaka może być skala problemy dla sektora bankowego?[/b]
To może być stosunkowo duży problem. Jeśli złotówka nadal będzie się osłabiała, to odpisy z tego tytułu mogą się wahać między 1 a 2,5 mld zł.
[b]Czy problem opcji może zaciążyć na całej gospodarce?[/b]
Sytuacja związana z opcjami walutowymi przyczynia się do osłabienia złotego. Proszę zauważyć, że polska waluta osłabiła się mocniej niż inne waluty naszego regionu, nawet bardziej niż forint węgierski. Są dwie główne przyczyny tego zjawiska, pierwsza to właśnie opcje walutowe. Druga to brak wiary rynków finansowych, że wejdziemy do strefy euro w 2012 roku.
[b]Będą redukcje zatrudnienia w BZ WBK w tym roku?[/b]
Cały czas wierzę, że nie będzie takiej konieczności. Mam nadzieję, że wystarczą podjęte już przez nas działania restrukturyzacyjne, polegające na redukcji niektórych projektów i głębokiej restrukturyzacji kosztów operacyjnych. Ograniczyliśmy planowany rozwój sieci placówek i w tym roku otworzymy tylko 20-25 nowych oddziałów. Powstaną one wyłącznie w tych miejscach, w których już podpisaliśmy umowy.
[b]Gdzie jeszcze będzie pan szukał oszczędności?[/b]
Przede wszystkim w wydatkach informatycznych i marketingowych, ale ważne są także drobne pozycje, jak wyjazdy czy samochody służbowe. Liczymy, że dzięki renegocjacjom umów, uda nam się także obniżyć wysokość czynszów. To niezbędne, bo w przeciwnym razie będziemy zmuszeni zamknąć niektóre placówki. Liczy się każda złotówka. Nasi pracownicy to wiedzą i wszyscy staramy się wyszukać takie miejsca w naszych działaniach i naszych procesach, które pozwolą nam zmniejszyć bazę kosztów.
[b]Czy rozważane są obniżki wynagrodzeń?[/b]
Decyzje w tej sprawie podejmiemy w marcu, ale mogę powiedzieć, że z całą pewnością nie jest to dobry czas na wzrost wynagrodzeń.
[b]Bierze pan pod uwagę możliwość akwizycji na rynku, czy bank złożył ofertę kupna AIG Banku?[/b]
Rozważamy różne możliwości i jesteśmy zainteresowani powiększeniem naszej skali działania w sposób skokowy.
[b]Sytuacja finansowa banku i inwestora na to pozwala?[/b]
AIB, który aktywnie rozgląda się na polskim rynku, ma 70 proc. udziałów w Banku Zachodnim WBKi kupując inną instytucję mógłby sfinansować transakcję częścią akcji BZ WBK, po to by utrzymać kontrolę nad połączonym podmiotem. Jeśli chodzi o sytuację naszego akcjonariusza, faktycznie w ostatnim czasie spadła wycena jego akcji, ale przy stosunkowo niewielkich obrotach, które ściągnęły kurs w dół. Ten spadek jest w ogromnej mierze efektem psychologicznym, związanym m. in. z nacjonalizacją innego, mniejszego irlandzkiego banku – Anglo Irish Banku. Nasz inwestor – Allied Irish Banks, podobnie jak wszystkie pozostałe banki irlandzkie – padł ofiarą tej sytuacji, ale jestem pewien, że się wybroni.
[b]Jaki poziom akcji kredytowej BZ WBK chce osiągnąć w 2009 roku?[/b]
Naszym podstawowym strategicznym założeniem jest dodatnia dynamika kredytów. Niestety, jest to zależne od kilku istotnych czynników. Pierwszym jest wojna depozytowa, która z fazy „blitzkriegu” przeszła do „wojny pozycyjnej”. Wojna pozycyjna jest ze swej natury długotrwała i osłabiająca wszystkie strony konfliktu. Ta sytuacja jest niebezpieczna nawet dla banku o dużej płynności, tak jak Bank Zachodni WBK, w którym relacja kredytów do depozytów wynosi 80 proc. Istnieje przecież zagrożenie, że gdy któryś z konkurentów wprowadzi „super ofertę” możemy mieć do czynienia ze znacznym ubytkiem depozytów. Powstaje problem, jak w takich warunkach bank może finansować akcję kredytową, gdy musi budować sobie bufor bezpieczeństwa uwzględniający ryzyko utraty płynności w wyniku wojny depozytowej. Drugi czynnik to płynność kontra ryzyko kredytowe.
Trzeci zaś to niedopasowanie terminów aktywów i pasywów. Zarówno depozyty, jak i dodatkowe środki z NBP to pieniądz krótkoterminowy, 1-2 tygodniowy, maksymalnie do 3 miesięcy. Natomiast średni okres trwania kredytu hipotecznego to 7-9 lat, kredyt korporacyjny i inwestycyjny 5-6 lat i nawet kredyt gotówkowy, to około dwóch lat. Często zwraca się uwagę na fakt, że banki lokują chwilową nadpłynność w NBP, ale przecież jak widać z przytoczonych przykładów, klienci nie zaciągają kredytów na 2 tygodnie czy 2 miesiące.
[b]Wracając do dynamiki akcji kredytowej...[/b]
Do niedawna byłem optymistą, ale dziś jestem raczej umiarkowanym pesymistą, ponieważ rzeczywistość wymaga szybkich działań, a nie ma pewności, że zostaną one przeprowadzone. Widzę dużo dobrej woli po stronie rządu, NBP i nadzoru, ale nie jestem przekonany, czy te instytucje będą w stanie szybko się porozumieć i wprowadzić w życie działania, które były zapowiadane w ramach pakietu stabilizacji i rozwoju oraz pakietu zaufania. Od tego będzie zależało jak twarde będzie lądowanie polskiej gospodarki.
[b]Jaka może być kwota kredytów udzielonych przez banki przedsiębiorstwom?[/b]
Uważam, że przy odpowiednio szybkich działaniach można utrzymać akcję kredytową na poziomie zbliżonym do ubiegłorocznego, ale rzeczywiście grozi nam spadek skali kredytowania. Każdy kolejny tydzień braku zdecydowanych działań pogłębia spadek kredytów w 2009.
[b]Jakie działania są najpilniejsze?[/b]
Potrzebna jest jak najszybsza obniżka rezerwy obowiązkowej do 2 proc., dalsze cięcie stóp procentowych, bo to pozwala zostawić pieniądze na kontach przedsiębiorstw i zwiększa ich zdolność kredytową. Kolejna rzecz to dopuszczenie dłuższych operacji otwartego rynku, np. o terminach 6-miesięcznych i dłuższych. Dobrym rozwiązaniem byłoby także przyjmowanie sekurytyzowanych pakietów kredytów hipotecznych i korporacyjnych przez bank centralny w zamian za dostarczenie płynności – do czego przekonuję od października 2008 roku. Decyzje w tej sprawie powinny być podejmowane w błyskawicznym tempie, nawet w ciągu kilku dni. Każda zwłoka pogłębia skalę kryzysu.
[b]Przedstawiciele RPP uważają, że obniżka rezerwy obowiązkowej powinna być uzależniona od tego czy banki wykorzystają dodatkowa płynność, np. z tytułu wcześniejszego wykupu obligacji przez NBP na zwiększenie akcji kredytowej. To dobre podejście?[/b]
W sytuacji gwałtownego spowolnienia gospodarki, bierze się pod lupę wszystkie projekty kredytowe. W systemach określających poziom zdolności kredytowej klienta trzeba uwzględnić wyższe ryzyko związane chociażby ze spodziewanym wzrostem bezrobocia i wzrostem liczby bankructw przedsiębiorstw. Dlatego nie można się spodziewać, że całe 8 mld zł uzyskane z wcześniejszego wykupu obligacji przez NBP zostanie przeznaczone na akcję kredytową. Jeśli będzie to kwota 4-5 mld zł dodatkowych kredytów, to byłby to dobry rezultat. Oczywiście można się zastanowić nad pewną formą „represji” wobec tych banków, które lokują całą swoją płynność w NBP i wyraźnie nie konwertują dodatkowej płynności na nowe kredyty. „Karą” może być choćby obniżenie oprocentowania depozytów NBP.
[b]Jak duży pakiet obligacji, które wykupił NBP miał BZ WBK?[/b]
Mieliśmy proporcjonalny do naszego udziału w rynku, czyli około 6 proc. z tych 8 mld zł, które wykupił NBP.
[b]Czy równie ważna jak płynność jest system gwarancji m. in. dla przedsiębiorstw?[/b]
W ramach pakietu stabilizacji i rozwoju ogłoszony był program gwarancyjny, który powinien się jak najszybciej zmaterializować. Ważne jest jednoczesne zmniejszenie biurokracji związanych z udzielaniem gwarancji, także w odniesieniu do tych, które funkcjonują w BGK. Zakres korzystania z nich był wcześniej znikomy w związku ze skomplikowanym i długotrwałym procesem. Proszę sobie wyobrazić, że my w Banku Zachodnim WBK podejmujemy decyzję o przyznaniu kredytu do 0,5 mln zł w ciągu kwadransa (dla 90% przypadków), decyzja w sprawie wyższych sum zapada w ciągu kilku dni. A na decyzję w sprawie gwarancji trzeba czekać czasami kilka miesięcy!
[b]Jaki system gwarancji byłby skuteczny?[/b]
Dobrym rozwiązaniem byłoby stworzenie portfelowych umów między BGK i bankami, które korzystałyby z tych gwarancji. To by oznaczało np., że w ramach tych 20 mld zł państwo – dzięki wejściu w alians z kilkoma najbardziej wiarygodnymi bankami, które najlepiej zarządzają ryzykiem kredytowym – mogłoby zadecydować, które sektory gospodarcze mają być wspierane w ramach systemu gwarancji. To dobra metoda, przy założeniu, że będziemy mogli w szybki sposób analizować wnioski kredytowe i że zasady przyznawania gwarancji będą miały charakter ‘portfelowy’, a nie na zasadzie każdorazowej analizy przypadku przez BGK.
[b]Jaka skala obniżek stóp procentowych jest możliwa i czy osłabienie złotego może być argumentem przeciw głębokim cięciom?[/b]
W głębokim kryzysie, w którym znalazł się świat, zależność między obniżką stóp a kursem złotego jest niewielka, a czasem odwrotna. Pokazał to przykład obniżki stóp procentowych przez bank centralny Anglii, który w listopadzie ub. r. obniżył stopy jednorazowo o 150 pkt. bazowych. Ale reakcją nie było osłabienie brytyjskiej waluty. Przeciwnie – w stosunku do innych walut funt się umocnił. W czasie kryzysu takie radykalne działania pozwalają inwestorom uwierzyć w to, że gospodarka szybciej poradzi sobie z kłopotami, co może przełożyć się na wzmocnienie waluty.
[b]Jakiej obniżki spodziewa się pan na najbliższym posiedzeniu?[/b]
Rada Polityki pieniężnej nie powinna kierować się tradycyjnymi mechanizmami w odniesieniu do stóp procentowych, ponieważ one nie działają w tym kryzysie. Brak zdecydowanych działań naraża nas na jeszcze większą zmienność w napływie oraz odpływie kapitału zagranicznego. Spodziewam się, że najbliższym posiedzeniu rada zdecyduje o obniżce stóp w skali 50-75 pkt. bazowych. Nie byłbym jednak za tym, żeby jednorazowo obniżać stopy o więcej niż 50-75 pkt. bazowych, ponieważ obniżki są także długoterminowym instrumentem wpływu na oczekiwania rynku.
[b]Jak pan ocenia rekomendację T, która chce wprowadzić nadzór finansowy dotyczącą badania zdolności kredytowej?[/b]
To jest krok w dobrym kierunku, dobrze, że ta rekomendacja zaleca łączenie zadłużenia z różnych tytułów. Natomiast niedobrym rozwiązaniem jest przyjęcie 50 proc. progu maksymalnej łącznej kwoty rat kredytów do dochodu. To stawia w gorszej sytuacji bardziej zamożnych klientów. Wymóg minimalnego dochodu do dyspozycji, po odliczeniu koszu kredytu, powinien być ustalony kwotowo.
[b]Co jeszcze powinien zrobić KNF?[/b]
Nadzór powinien zabronić udzielania kredytów we frankach szwajcarskich. Tu i teraz, nie czekając na dalszy rozwój wydarzeń. Nie ma sensu wypatrywać osłabienia franka, bo zarówno nadzór, jak i odpowiedzialny rząd nie powinien pozwalać gospodarstwom domowym na spekulacje walutowe. I to w interesie przede wszystkim właśnie gospodarstw domowych.
[b]Ale przecież większość banków wycofała je z oferty.[/b]
W tej sytuacji jaką obecnie mamy to nic nadzwyczajnego. Ale gdyby za kilka miesięcy sytuacja na rynku walutowym się ustabilizowała i banki mogłyby refinansować kredyty w walutach obcych, znowu będziemy mieli harcowników, którzy zaczną ich udzielać na dużą skalę. Nie powinno się w ten sposób żonglować ryzykiem klientów. W konkurencyjnych bankach są tysiące klientów, którzy mają poważne problemy z ich spłatą. To co się stało z kursem franka w ostatnich kilku miesiącach, kiedy wzrósł on z 2 zł do 3 zł, powinno być wystarczającą lekcją. Raz na zawsze. Powtórzę jeszcze raz: nadzór powinien bezwzględnie zabronić udzielania kredytów we frankach, tak jak nie pozwala na udzielanie kredytów gotówkowych w jenach lub hipotecznych w brazylijskim peso.
[b]Czy zgadza się z prognozami 0 proc. wzrostu PKB w Polsce w tym roku?[/b]
Uważam, że jest realne ryzyko takiego scenariusza, choć jeszcze dwa miesiące temu sądziłem, że wzrost gospodarczy sięgnie 1-2 proc.
[b]Trend osłabienia złotego się utrzyma, a może złoty zacznie się umacniać?[/b]
Uważam, że kurs złotego ustabilizuje się na poziomie zbliżonym do bieżącego i szybko nie wróci do trendu aprecjacyjnego.
[b]Data 2012 jako termin wejścia do strefy euro jest jeszcze realna? [/b]
Nie. A ponadto przy tak rozchwianym rynku walutowym oraz wielu niewiadomych co do dochodów budżetu, nie byłoby sensu szybko wejść do mechanizmu ERM 2. Wiązałoby się to ze zbyt dużym ryzykiem.
[ramka][srodtytul]CV[/srodtytul]
Mateusz Morawiecki – od 1 maja 2007 r. prezes BZ WBK, z bankiem związany od 1998 r. Wcześniej pracował m.in. w Komitecie Integracji Europejskiej i był członkiem grupy negocjującej przystąpienie Polski do Unii Europejskiej. Absolwent historii na Uniwersytecie Wrocławskim, ekonomii i MBA na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu oraz prawa na Uniwersytecie w Bazylei[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA