Wiadomości

SB: „Cappino” to źródło sprawdzone

Abp Józef Kowalczyk
Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Ks. Józef Kowalczyk spotykał się z tym samym oficerem co o. Konrad Hejmo. Rozmawiał z nim o różnicach zdań wśród biskupów. „Rz” dotarła do szyfrogramu, którego nie widział zespół ekspertów badający przeszłość papieskiego nuncjusza.
Kontakt informacyjny Departamentu I o pseudonimie Cappino, który został zidentyfikowany jako obecny nuncjusz apostolski arcybiskup Józef Kowalczyk, przekazywał informacje temu samemu rezydentowi wywiadu co ojciec Konrad Hejmo.
[wyimek]Kościelna Komisja Historyczna miała dokumenty o abp. Kowalczyku od połowy 2007 r.[/wyimek] „Rz” dotarła do szyfrogramu, który relacjonuje informacje przekazane przez KI „Cappino” oficerowi o pseudonimie Pietro. Jak ustaliła „Rz”, dokumentu tego nie znał zespół kościelnych ekspertów, który w wydanym wczoraj komunikacie stwierdził, „że istniejące materiały nie zawierają żadnych przesłanek wskazujących na współpracę ks. prał. Józefa Kowalczyka z organami bezpieczeństwa PRL”. Oświadczenie to poparł wczoraj wieczorem kardynał Stanisław Dziwisz wraz z biskupami metropolii krakowskiej.
[srodtytul]Agent Pietro[/srodtytul] Szyfrogram dotyczy przygotowań do wizyty Jana Pawła II w Polsce w czerwcu 1983 r. „Cappino” relacjonował m.in. różnicę zdań wśród polskich hierarchów co do jej programu. „W następstwie wizyty Glempa doszło do zaakceptowania jego stanowiska w sprawie wizyty. W odzew innym opiniom ze strony Macharskiego i Gulbinowicza (chcieli rozszerzenia programu i podkreślenia wartości „S”) papież poparł stanowisko G. i abpa Dąbrowskiego”. Dokument kończy się notatką odnoszącą się do KI: „Źródło sprawdzone. Informacja wiarygodna”. Abp Kowalczyk, rozmawiając z oficerem wywiadu, nie musiał mieć świadomości, że pracuje dla MSW. „Pietro”, rezydent PRL-owskiego wywiadu, występował jako pracownik polskiej ambasady. Pseudonim ten był przydzielony dr. Edwardowi Kotowskiemu, II sekretarzowi ambasady. W wywiadzie dla KAI nuncjusz apostolski potwierdził, że znał Kotowskiego. „Władze PRL ustanowiły Zespół Rządowy do Stałych Kontaktów Roboczych ze Stolicą Apostolską, na czele którego stanął minister pełnomocny Kazimierz Szablewski (...). Wspomagał go w tej pracy sekretarz ambasady Edward Kotowski, który pracował w tym zespole od sierpnia 1979 do września 1983 r.” – mówił. Kotowski cieszył się dobrą opinią w kręgach kościelnych. Miał tytuł doktora historii sztuki. Z akt tajnego współpracownika „Vox” i „Hejnał” (pseudonimy o. Hejmo) wynika, że „Pietro” spotykał się też z nim, najczęściej w miejscu jego pracy i na lotnisku, kiedy witano przybywających do Rzymu hierarchów. „Rz” uzyskała też dostęp do dokumentów na temat ks. Kowalczyka, które dostała Kościelna Komisja Historyczna. Są to lakoniczne zapisy ewidencyjne. Wynika z nich, że zanim duchownym zainteresował się PRL-owski wywiad, informacje o nim zbierał Departament IV zajmujący się Kościołem. 28 lipca 1976 r. zapisano: „W latach 1963 – 1976 pozostawał w operacyjnym zainteresowaniu Wydz. IV KW MO Lublin do nr 32059 w ramach teczki ewid. operacyjnej na księdza”. Teczki takie zakładano wszystkim księżom. Z wypisu ewidencji elektronicznej spraw operacyjnych wywiadu PRL wynika, że akta KI „Cappino” mieściły się w dwóch tomach. Zazwyczaj teczki osobowych źródeł informacji SB liczyły po kilkaset stron. Z dziennika rejestracyjnego wynika, że ks. Kowalczyk jako KI został zarejestrowany 15 grudnia 1982 r., a wyrejestrowany w styczniu 1990. Oznacza to, że w teczce KI „Cappino” była obszerna dokumentacja. [srodtytul]Co stwierdziła kościelna komisja[/srodtytul] Jak ustaliła „Rz”, Kościelna Komisja Historyczna dysponowała dokumentami o abp. Kowalczyku co najmniej od połowy 2007 r. 27 czerwca 2007 r. wydała komunikat poświęcony postępowi lustracji biskupów. „W udostępnionych Kościelnej Komisji Historycznej przez IPN materiałach SB, które dotyczą żyjących biskupów Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce (stan na 20 czerwca 2007 r.), znajdują się informacje o tym, że kilkunastu spośród nich zostało zarejestrowanych przez organy bezpieczeństwa PRL jako tajni współpracownicy lub kontakty operacyjne względnie kontakt informacyjny, a jeden został zarejestrowany jako agent wywiadu PRL” – napisano w dokumencie. Sformułowanie z komunikatu o „kontakcie informacyjnym” dotyczyło właśnie abp. Kowalczyka. Wyników badań komisji nie upubliczniono. W listopadzie 2007 r. wydano tylko komunikat, że nie ma ostatecznych dowodów na współpracę żyjących biskupów z SB. [ramka][b]Oświadczenie w Trzech Króli[/b] Impulsem do opublikowania w Katolickiej Agencji Informacyjnej oświadczenia zespołu kościelnych ekspertów oraz wywiadu z abp. Józefem Kowalczykiem był wniosek dziennikarza „Rz” do IPN o sprawdzenie przeszłości nuncjusza. Po kilku miesiącach oczekiwania tuż przed Bożym Narodzeniem IPN wyraził zgodę na udostępnienie zapisów dotyczących abp. Kowalczyka. Termin zapoznania się dziennikarza „Rz” z materiałami na temat Kowalczyka w czytelni IPN ustalono na 6 stycznia. Tego samego dnia wieczorem KAI opublikowała oświadczenie Komisji Historycznej Diecezji Warszawskiej i wywiad z samym abp. Kowalczykiem. O pośpiechu zespołu ekspertów świadczy fakt, że wywiad i oświadczenie, wbrew zwyczajowi, opublikowano w uroczystość Trzech Króli, kiedy instytucje kościelne nie pracują. [i]dk[/i][/ramka] [ramka][srodtytul]To mogła być gra z bezpieką [/srodtytul] [i]Jan Żaryn, historyk Szef Biura Edukacji Publicznej Instytutu Pamięci Narodowej, profesor UKSW [/i] [b]Rz: Czy zna pan dokumenty dotyczące przeszłości arcybiskupa Józefa Kowalczyka?[/b] [b]Jan Żaryn:[/b] Tak. Trzeba jednak zaznaczyć, że dokumenty te, znajdujące się z zasobie IPN, są bardzo przetrzebione. Zgodnie z protokołem z 3 stycznia 1990 roku materiały w tej sprawie zostały zniszczone w całości. [b]Członkowie Komisji Historycznej Metropolii Warszawskiej w oświadczeniu na temat arcybiskupa stwierdzają autorytatywnie, że „tego rodzaju kontaktów nie można traktować jako działalności agenturalnej”. Czy podpisałby się pan pod takim sformułowaniem?[/b] Ja bym to bardziej zniuansował. Same zapisy ewidencyjne mówiące, że ktoś został zakwalifikowany jako kontakt informacyjny, nie pozwalają na sformułowanie opinii, że dana osoba podjęła współpracę. To prawda. Jednak z całą pewnością nie jest też tak, że kategoria „kontakt informacyjny” była nadawana tylko tym ludziom, którzy nie podejmowali współpracy, co może sugerować dokument wydany przez kościelny zespół ekspertów. Zgodnie z instrukcjami I Departamentu MSW kontakt informacyjny można było zarejestrować nie tylko bez wiedzy jego nosiciela, ale także za wiedzą. Nie zmienia to jednak oceny zapisów ewidencyjnych pozostawionych w sprawie ks. Kowalczyka. Ważne jest także, że w 1990 r. zniszczono – wg zapisów SB – dwie teczki. Tzn., jeśli oficer wywiadu działał zgodnie z instrukcjami, że drugą teczkę założył po skompletowaniu minimum 300 kart. Zdarzało się też, że kategorią KI obejmowano osoby, co do których nie ma wątpliwości – pod warunkiem, że zacho-wały się materiały – że świa-domie pełniły funkcję agenta. [b]Jakiś przykład?[/b] Osobiście nie pamiętam takiego przypadku, który nie pozostawia żadnych wątpliwości. Zobaczmy to na przykładzie. Mam na myśli teczkę księdza Juliusza Paetza, byłego metropolity poznańskiego, który był również kontaktem informacyjnym w latach 70. A zatem w okresie, gdy pełnił ważną funkcję. Zakres informacji, jakie uzyskiwał od księdza funkcjonariusz wywiadu umocowany w ambasadzie przy Kwirynale w roli rzekomego dyplomaty, może świadczyć, że obie strony, czyli zarówno ks. Paetz, jak i rezydent wywiadu, prowadziły ze sobą grę, badając wzajemne predyspozycje do podjęcia rozmów między rządem PRL a Stolicą Apostolską. [b]Czy podobną grę mógł prowadzić ks. Kowalczyk?[/b] Tak. W latach 80. był on jako szef sekcji polskiej przy Stolicy Apostolskiej bardzo ważną osobą w Sekretariacie Stanu. Z tego powodu był włączony do zespołu negocjacyjnego abp. Luigiego Poggiego, odpowiedzialnego za stosunki z krajami socjalistycznymi. W grudniu 1982 r., kiedy ks. Kowalczyka zakwalifikowano jako kontakt informacyjny, nastąpiło zdynamizowanie kontaktów między PRL a Stolicą Apostolską, m.in. w sprawie planowanej wizyty Jana Pawła II. Było to po kryzysie, kiedy władze nie zgodziły się na przyjazd Ojca Świętego do ojczyzny w 1982 r. Podjęto wtedy rozmowy na inne ważne tematy. Niewykluczone, że ks. Kowalczyka zarejestrowano właśnie na skutek zwiększenia intensywności tych kontaktów. Szkoda, że wspomniane kilkaset stron uległo zniszczeniu, i to kilka miesięcy po tym, gdy ks. Kowalczyk został mianowany nuncjuszem apostolskim w Polsce. [i]rozmawiał Cezary Gmyz[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL