fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media

Chwilowy spokój w TVP

Piotr Farfał (p.o. prezesa, na zdjęciu z lewej) i Tomasz Rudomino (oddelegowany do zarządu)
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Wczorajsza decyzja sądu nie kończy sporu o władze telewizji publicznej. Konflikt ze zdwojoną siłą prawdopodobnie wybuchnie na wiosnę.
Piotr Farfał został wpisany wczoraj do Krajowego Rejestru Sądowego jako pełniący obowiązki prezesa zarządu TVP. Sąd uznał również rezygnację Janusza Niedzieli z członkostwa w radzie nadzorczej i oddelegowanie do zarządu Tomasza Rudomino.
Oznacza to potwierdzenie zawieszenia starego zarządu TVP z prezesem Andrzejem Urbańskim na czele. Decyzja została podjęta 19 grudnia i była uważana za nielegalną przez współpracowników Urbańskiego.
Marcin Bochenek, jeden z zawieszonych wiceprezesów, zaznacza, że będzie respektować postanowienie sądu. – Choć mam osobiste prawo się z nim nie zgadzać – powiedział „Rz”.
– Jestem zaskoczony, że KRS tak szybko dokonał wpisu – mówi „Rz” przewodniczący KRRiT Witold Kołodziejski. I zaznacza, że po raz pierwszy sąd zakwestionował interpretacje prawne przedstawiane przez konstytucyjny organ, jakim jest KRRiT.
– To już jest problem konstytucyjny i ustrojowy – ocenia w rozmowie z „Rz” Sławomir Siwek, zawieszony członek zarządu TVP. Zastanawia się też, czy KRRiT nie powinna w tej sprawie wystąpić do Trybunału Konstytucyjnego.
Kołodziejski stał dotychczas na stanowisku, że decyzje rady nadzorczej po rezygnacji Janusza Niedzieli są nieważne.
– Trudno mówić, co będzie dalej. Scenariuszy może być naprawdę dużo – mówi Kołodziejski. Przyznaje też, że na najbliższym posiedzeniu rady, które odbędzie się 6 stycznia, chciał wystąpić z wnioskiem o uzupełnienie składu rady nadzorczej TVP. Po decyzji sądu zastanawia się, jakie działania powinien podjąć. – Będę chciał spotkać się z radą nadzorczą telewizji publicznej i porozmawiać o przyszłości telewizji – wyjaśnia.
Wpisanie do KRS nowego zarządu telewizji oznacza, że władzę na Woronicza przejęli ludzie kojarzeni z LPR (Farfał, były członek Młodzieży Wszechpolskiej) i Samoobroną (Rudomino). Pracownicy TVP mówią nawet o „zemście przystawek”.
O szybkich zmianach we władzach TVP zrobiło się głośno
10 grudnia, gdy szef „Wiadomości” TVP 1 Krzysztof Rak odsunął Hannę Lis od prowadzenia tego programu z powodu „utraty zaufania”. Prezenterka twierdziła, że decyzja jest niezgodna z kontraktem, który podpisała. Jak ujawniliśmy wczoraj w wydaniu internetowym „Rz”, Aleksandra Zawłocka, szefowa Agencji Informacji TVP, nakazała Rakowi przywrócenie Lis do „Wiadomości”. – Spotkałam się z nią w tej sprawie. Potwierdziła, że w styczniu wracam do pracy – powiedziała „Rz” Hanna Lis.
Krzysztof Rak poprosił wczoraj o kilka dni urlopu. Jak usłyszeliśmy od reporterów „Wiadomości”, wolał się odsunąć, niż cofnąć wcześniejszą decyzję.
Wczorajsze orzeczenie sądu rejestrowego to nie koniec walk o wpływy w telewizji publicznej. Sprawa odżyje w marcu, kiedy upłynie trzymiesięczny okres zawieszenia członków zarządu TVP. Można ich zawiesić tylko raz, a więc 19 marca prezes Urbański i jego współpracownicy mogą wrócić do pracy.
Do końca marca KRRiT musi również wybrać nową radę nadzorczą TVP (starej kończy się kadencja). Rozkład głosów w KRRiT jest jednak podobny do układu sił w obecnych radach nadzorczych telewizji publicznej i Polskiego Radia. Spośród jej członków trzech jest związanych z PiS, jeden kojarzony z Samoobroną, a jeden z LPR. A ponieważ powoływanie rad nadzorczych wymaga większości czterech głosów, wygląda na to, że pat w publicznych mediach jeszcze się nie skończył.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA