fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

Lepiej sobie tego nie mogłam wymarzyć

Rzeczpospolita
Często pytano mnie, czy jestem piosenkarką, aktorką czy wokalistką. Nie jestem aktorką. Mogę to powiedzieć z całą pewnością. Nie jestem wokalistką. Wychodzi więc na to, że jestem piosenkarką - z Katarzyną Groniec rozmawia Adam Dobrzyński
[b]Żyjemy w czasach darmowej muzyki z Internetu. Płyta koncertowa zawsze była produktem trudnym do sprzedania, bo skierowanym głównie do najbardziej zagorzałych fanów. Warto dziś wydawać album „Na żywo”? [/b]
Ja nie kalkuluję. Nie chodzi o sprzedaż. Wydałam ją, bo moi fani bardzo często pytali mnie o piosenki, których nie ma na żadnym z wydawnictw. Każdy koncert rządzi się swoimi prawami. Chodzi o inny rodzaj magii. Owszem, w studiu też możemy mieć naprawdę udaną sesję, ale koncerty lubię najbardziej. Czy to się opłaca, czy się sprzeda – to w zasadzie pytanie nie do mnie. Jeżeli wytwórnia płytowa zdecydowała się wydać ten album, to ponosi ryzyko bardziej niż ja. Dla mnie miłe jest to, że mam w kolekcji płytę koncertową.
[b]Czy w dzisiejszych czasach potrzebna nam jest poezja śpiewana? [/b]
Poezja jest potrzebna. Śpiewana możliwe, że mniej. Na usprawiedliwienie mogę dodać, że nie utożsamiam się z tym nurtem.
[b]Na krążek „Na żywo” składają się piosenki z ostatniej płyty „Przypadki”, ale też kompozycje, które prezentowałaś dotychczas jedynie podczas recitali. W wielu przypadkach są to trudne w odbiorze, pełne zadumy nagrania. Czy nie obawiasz się, że płyta trafi z tego powodu do wąskiej grupy odbiorców? [/b]
Zdaję sobie sprawę z tego, że moje piosenki nie są łatwe. Na korzyść tej płyty przemawia fakt, że jest to wierny zapis koncertów, jakie gramy od premiery „Przypadków”. Nie usunęliśmy nawet piosenki „Alabama song”, która ma walor wyłącznie wizualny. Tym, którzy byli na koncercie, płyta pomaga odtworzyć emocje. Zakładam, że ci, którzy chodzą na moje koncerty, będą woleli mieć taką płytę niż jakąkolwiek inną.
[b]Powiedziałaś kiedyś: „Czuję się osobą śpiewającą”. Co to znaczy?[/b]
Często pytano mnie, czy jestem piosenkarką, aktorką czy wokalistką. Nie jestem aktorką. Mogę to powiedzieć z całą pewnością. Nie jestem wokalistką. Wychodzi więc na to, że jestem piosenkarką.
[b]Gdy na koncertach śpiewasz piosenki z repertuaru Kurta Weilla, Jacquesa Brela czy Nicka Cave’a, jesteś wtedy kimś więcej niż tylko piosenkarką? [/b]
Chyba nie. Tak samo, jak nie jestem nikim więcej, śpiewając inne piosenki. Śpiewam te kompozycje, bo zwyczajnie je lubię. Nie ma dobrego słowa, które by się już nie zestarzało, na określenie kogoś, kto zajmuje się głównie interpretacją tekstu, a nie wyśpiewywaniem dźwięków przy okazji tekstu napisanego do tych właśnie dźwięków.
[b]Wydając płytę „Na żywo”, w pewnym sensie zamykasz określony etap w swojej twórczości, bo to nieco inna forma „The Best Of”. Jak go podsumujesz? [/b]
Podsumowaniem każdego etapu jest krążek, który się ukazuje. O tej płycie w pewnym sensie można tak pomyśleć, jak o klamrze spinającej moje muzyczne doświadczenia, które rozpoczęłam „Emigrantką”, a zakończyłam tym wydawnictwem. To takie pięć lat mojego życia zamkniętego płytą „Na żywo”, masz rację. Chyba lepiej sobie tego nie mogłam wymarzyć.
[ramka]Katarzyna Groniec (ur. 22 lutego 1972 r.w Zabrzu), piosenkarka i aktorka. W 1991 r. zadebiutowała pierwszoplanową rolą Ankiw musicalu Metro, sześć lat później zdobyłaGrand Prix na Przeglądzie Piosenki Aktorskiejwe Wrocławiu. Opublikowała pięć płyt: „Mężczyźni” (2000), „Poste restante” (2002),„Emigrantka” (2004), „Przypadki” (2007). Właśnie ukazała się jej płyta koncertowa „Na żywo”.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA