fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prokuratorzy

Najtrudniej sprawdzić wschodnie alibi

Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Od dwóch tygodni do czterech lat - tyle czasu polskie sądy i prokuratury czekają na poświadczenie alibi z zagranicy. W tym czasie sprawy leżą na półkach
Dobre alibi może uratować przed sporymi kłopotami. Bo nawet jeśli prokuratura lub sąd prędzej czy później wycofają się z oskarżenia niewinnego człowieka, to i tak koszmaru przesłuchań, aresztów bądź procesu nie da się zapomnieć.
Czasem do sprawdzenia alibi wystarczą instytucje krajowe (np. prokuratury w innych miastach). Bywa jednak, że polskie organy ścigania czy wymiar sprawiedliwości muszą korzystać z pomocy prawnej za granicą. Najczęściej nie wystarczą same międzypaństwowe umowy, by pomoc faktycznie nadeszła.
[srodtytul]Miesiące czekania na odpowiedź[/srodtytul]
[b]Najgorzej jest z kierunkiem wschodnim – to opinia prokuratorów.[/b] Nawet jeśli wniosek o pomoc prawną jest sporządzony rzetelnie i wysłany szybko, długie miesiące czeka się na odpowiedź.
– [b]Mam sprawę, w której na pomoc z Rosji czekam ponad dwa lata. Proces jest w tym czasie zawieszony[/b] – mówi "Rz" zakopiański prokurator Jacek Skorupka. W innej sprawie współpracuje z organami niemieckimi. Tu, choć odpowiedź przyszła szybko, to już dwa razy trzeba było ją uzupełniać.
Okazuje się, że długi czas oczekiwania na pomoc prawną to niemal standard.
Trochę też jest w tym winy samych prokuratur, a właściwie zbyt długiej i sformalizowanej drogi, jaką tego rodzaju wniosek musi przebyć. Najkrócej mówiąc, np. od prokuratury, która jest autorem wniosku, aż do szczebla najwyższego – Prokuratury Krajowej.
[srodtytul]Pomoc tylko na papierze[/srodtytul]
To jednak tylko niewielka przeszkoda. Bywają państwa, które wręcz uchylają się od wykonania pomocy – twierdzą sędziowie.
– [b]Największe trudności mam z Białorusią[/b] – przyznaje "Rz" radomski sędzia Roman Sępolski. Opowiada, że prowadził sprawę oskarżonego, który na dzień zabójstwa jako alibi przedstawiał dokumenty wystawione przez jeden z białoruskich urzędów. Nie sposób było zweryfikować jego wiarygodności.
O tym, że alibi trzeba sprawdzić, nawet jeśli jest trudno, przekonał się kilka lat temu warszawski Sąd Okręgowy. Prowadził on sprawę o podwójne zabójstwo. Oskarżony przedstawiał jako alibi pobyt właśnie na Białorusi (miał na to nawet tamtejszy dokument). Sąd nie sprawdził alibi, bo wniosek o przeprowadzenie dowodu oddalił. Wyrok – właśnie z tego powodu – zakwestionowała apelacja. W ponownym procesie sprawdzono alibi i okazało się, że było fałszywe.
Inny przykład – prokuratura oskarżyła o kradzież mężczyznę, który w dniach, kiedy popełniano rozboje, przebywał w niemieckim areszcie. Kolejny oskarżony (tym razem w grę wchodził gwałt) bronił się przed radomskim sądem, twierdząc, że w tym czasie przebywał na Litwie. Okazywał nawet mandat, który miał tam dostać. Też był fałszywy.
– Każdy ma prawo się bronić – mówi "Rz" sędzia Wojciech Małek, ale twierdzi, że sąd powinien sprawdzać okoliczności podawane przez podsądnego.
[srodtytul]Sposób na niewinność[/srodtytul]
Alibi to dowód w postępowaniu karnym, który ma świadczyć o tym, że podejrzany czy oskarżony znajdował się w miejscu innym niż to, w którym popełniono przestępstwo. W dużo szerszym znaczeniu alibi oznacza dowód przesądzający, że podejrzany lub oskarżony nie mógł popełnić zarzucanego mu przestępstwa. Szczególnym rodzajem jest tzw. alibi żelazne, czyli takie, którego nie sposób podważyć.
[ramka][b]Na jaką pomoc można liczyć[/b]
Wniosek dotyczyć może:
- doręczenia pism osobom przebywającym za granicą lub instytucjom mającym tam siedzibę,
- przesłuchania osób w charakterze oskarżonych, świadków lub biegłych,
- dokonania oględzin, przeszukania pomieszczeń, zajęcia przedmiotów i ich wydania za granicę,
- wezwania osób przebywających za granicą do osobistego dobrowolnego stawiennictwa przed sądem lub prokuratorem w celu przesłuchania świadka lub konfrontacji,
- udostępnienia akt lub dokumentów,
- udzielenia informacji o prawie.[/ramka]
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: [link=mailto:a.lukaszewicz@rp.pl]a.lukaszewicz@rp.pl[/link][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA