fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Niemcy ciągle kontrolują Polaków

Rok temu w Ludwigsdorfie świętowano przystąpienie Polski do strefy Schengen
Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
Jerzy Haszczyński
Rok po wejściu Polski do strefy Schengen wciąż się zdarzają dyskryminujące polskich obywateli kontrole niemieckiej policji i celników. Co na to politycy? Chwalą się współpracą
Dawne przejście graniczne Jędrzychowice-Ludwigsdorf koło Zgorzelca wygląda tak, jakby tylko na chwilę opuścili je niemieccy funkcjonariusze. Pojawiają się tam co jakiś czas. Ostatnio – kilka tygodni temu.
– Wracałem z Lipska i znów poczułem się jak przed Schengen, musiałem czekać w kolejce na przejazd przez granicę – wspomina starosta zgorzelecki Piotr Woroniak.
Przy opuszczonych budkach niemieccy funkcjonariusze w kamizelkach z napisem „Zoll” („cło”) wyrywkowo kontrolowali samochody z polskimi tablicami rejestracyjnymi. – Nas akurat przepuścili, bo mieliśmy za szybą oficjalną plakietkę „starostwo powiatowe”, podobnie komendanta zgorzeleckiej policji. Ale to, co spotkało innych podróżnych, to ewidentne naruszanie postanowień traktatu z Schengen – oburza się starosta.
Woroniak wciąż otrzymuje sygnały o podobnych kontrolach od mieszkańców Zgorzelca. Przyznaje jednak, że nie są one tak częste i tak ostentacyjne jak tuż po przystąpieniu Polski do strefy. Wtedy polscy podróżni musieli czekać w specjalnie ogrodzonych pasach ruchu nawet do trzech godzin. Po zmroku niemieccy funkcjonariusze włączali silne reflektory, by oświetlić kolejkę aut.
W niedzielę w Goerlitz – po uroczystościach rocznicy przystąpienia dziewięciu nowych członków UE do strefy Schengen – z tego i podobnych incydentów tłumaczył się „Rz” minister spraw wewnętrznych Niemiec Wolfgang Schäuble. Akcje na przejściach określił mianem działań elastycznych, które mają nie dopuścić do tworzenia stref wyłączonych spoza kontroli. W działaniach niemieckiej policji nie dopatrzył się niczego złośliwego.
Polski wicepremier Grzegorz Schetyna wyjaśniał po konferencji, że kontrole wynikały po części z obaw, iż Polacy mogą mieć kłopoty z zabezpieczeniem zewnętrznej granicy UE.
– Z pewnością nie będzie stref, które umożliwią przestępcom swobodne działanie – podkreślał Schäuble. – Ale kontrole zmniejszają się wraz ze spadkiem przestępczości.
To we wspólnej ocenie polityków jedno z największych osiągnięć. Obawy mieszkańców przygranicznych miejscowości w Niemczech okazały się nieuzasadnione. – Według statystyk kradzieże samochodów i włamania spadły o ok. 5 proc. – cieszył się minister spraw wewnętrznych Saksonii Albrecht Buttolo. – Po początkowym wzroście liczby przestępstw mieszkańcy znów mogli poczuć się bezpiecznie.
Politycy uważają, że było to możliwe m.in. dzięki intensywnym kontrolom Polaków, nie tylko w Zgorzelcu. Wiosną w okolicach przejść w Słubicach i Szczecinie niemiecka policja drobiazgowo sprawdzała zawartość apteczek w autach polskich kierowców i za byle uchybienie wlepiała słone mandaty. Polscy policjanci w rewanżu karali niemieckich kierowców za brak gaśnic, których w Niemczech nie trzeba wozić w aucie.
O trudnych pierwszych miesiącach w strefie mówił w Goerlitz wojewoda dolnośląski Rafał Jurkowlaniec. Przypominał, że mieszkańcy Zgorzelca alarmowali lokalne władze, a te prosiły o interwencję wojewodę i MSWiA. – Dziś sytuacja jest standardowa, problemu nie ma – stwierdził na koniec.
Schetyna, zamiast mówić o kłopotach na granicy, wolał wyliczać sukcesy. Jego zdaniem rok Polski w strefie Schengen to nie tylko pomyślnie zdany egzamin z zabezpieczenia przez nas zewnętrznej granicy UE. – To współpraca w sferze edukacji, sportu, biznesu – wyliczał.
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=j.kalucki@rp.pl]j.kalucki@rp.pl[/mail][/i]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA