fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Ateny: bankowcy uciekali przed anarchistami

Choć w stolicy Grecji nadal panował w piątek chaos, premier Kostas Karamanlis zadeklarował, że nie poda się do dymisji
Piątek był w Atenach siódmym dniem walk między policją i uczestnikami protestów.
Z jednej strony leciały koktajle Mołotowa i kamienie, z drugiej granaty ogłuszające i pojemniki z gazem łzawiącym. Demonstranci demolowali banki na centralnym placu Syntagma, wybijając szyby świeżo wstawione po ostatnich zamieszkach w tej części stolicy. Udało im się też przebić przez policyjny kordon do głównej siedziby Narodowego Banku Grecji, skąd w popłochu uciekli jego pracownicy.
Nad Grobem Nieznanego Żołnierza zawisła anarchistyczna czarno-czerwona flaga. Kilkudziesięciu anarchistów wdarło się do jednej
z prywatnych stacji radiowych, przegoniło spikerów i przez pół godziny odczytywało swoje komunikaty. W Joaninie rebelianci zajęli z kolei budynek lokalnych władz.
Od momentu wybuchu zamieszek rannych zostało
70 osób, 200 znalazło się w aresztach. Konserwatywny premier Karamanlis powiedział wczoraj jednak, że nie ustąpi. – To odmowa spojrzenia prawdzie w oczy – stwierdził rzecznik socjalistycznej partii PASOK, która zdystansowała prawicę w sondażach i już się rwie do władzy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA