fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Własna waluta nie gwarantuje sukcesu

AFP
Budowy konkurencyjnej gospodarki nie można opierać wyłącznie na kursie walutowym
Kraj wchodzący do strefy euro oprócz utraty niezależnej polityki monetarnej traci także możliwość wykorzystywania kursu walutowego w polityce gospodarczej.
Obecnie wskutek kryzysu gospodarczego na świecie spada popyt zagraniczny na polskie towary. Dodatkowo inwestorzy ograniczają swoje zaangażowanie w polskiej walucie, co przyczynia się do osłabienia kursu złotego. Tym samym poprawia się konkurencyjność polskich towarów oferowanych przez przedsiębiorstwa. Mogą one więc nieco obniżyć ceny.
Nie zrównoważy to oczywiście załamania gospodarek naszych partnerów handlowych, ale może je nieco złagodzić. Byłoby to niemożliwe, gdyby złoty był np. na stałe powiązany z euro. Wtedy złoty by się nie osłabiał. Według obecnych prognoz ekonomistów w długim terminie złoty będzie się umacniał, co z kolei będzie obniżać konkurencyjność polskiej gospodarki. Wejście do euro może więc wyjść gospodarce na dobre.
Tym bardziej, że zdaniem np. Janusza Jankowiaka poprawienie konkurencyjności gospodarki za pomocą kursu walutowego jest nieporozumieniem. – Konkurencyjności gospodarki nie buduje się przez zmiany kursu walutowego, a przez zmianę produktywności. Osłabienie waluty poprawia konkurencyjność na krótki czas – mówi ekonomista.
Rozważając kwestię przyjęcia euro, warto przyjrzeć się dwóm aspektom związanym z płynnym kursem walutowym. Jeden to skala polskiej wymiany handlowej rozliczanej w euro (60 proc. całej wymiany). Przechodząc na euro, duża część eksporterów pozbywa się więc ryzyka kursowego. W takiej sytuacji firmom pozostaje zwiększanie wydajności poprzez np. stosowanie nowych technologii produkcji. Utrzymanie zmieniającego się kursu własnej waluty utrudnia np. procesy planowania inwestycji.
Nie bez znaczenia jest także to, czego doświadcza w ostatnich tygodniach wiele polskich firm, a więc koszty związane z zabezpieczeniem się przed zmianami kursu. Takie produkty (kontrakty terminowe, opcje walutowe) kosztują, a nieumiejętnie ich stosowanie może prowadzić do sporych strat.
Drugą ważną kwestią jest to, na ile zmiany kursu walutowego odzwierciedlają wymianę handlową danego kraju, a tym samym stabilizują sytuację gospodarczą. Z przywoływanych przez Jakuba Borowskiego, ekonomistę Invest-Banku, badań wynika, że w latach 2000 – 2005 rosło znaczenie inwestycji portfelowych dla poziomu kursu złotego. Zmniejszała się z kolei rola płynnego kursu jako narzędzia łagodzącego skutki wstrząsów gospodarczych.
W takim wypadku o sile złotego może na przykład decydować sytuacja na warszawskiej giełdzie. Jeżeli inwestorzy zagraniczni masowo kupują polskie aktywa (akcje, obligacje), to wcześniej muszą wymienić euro na złotówki, co przyczynia się do umacniania naszej waluty. To zaś pogarsza konkurencyjność polskich eksporterów.
Jeżeli kurs walutowy znajduje się pod wpływem coraz silniejszych globalnych przepływów finansowych, a coraz mniej wpływają na niego fundamenty gospodarki, to może on destabilizować sytuację ekonomiczną. Było tak w przypadku gwałtownego osłabienia złotego w październiku tego roku pod wpływem pogarszającej się sytuacji gospodarczej na Węgrzech. – W czasach kryzysu zdecydowanie lepiej być w dużym silnym klubie, takim jak strefa euro – podkreśla Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku.
[b]masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=m.kuk@rp.pl]m.kuk@rp.pl[/mail][/b]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA