fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kultura

Kobieta na skraju upadku

Materiały Promocyjne
„Dynia z majonezem” to psychologiczna manga. Do czego zdolna jest dziewczyna, która boi się samotności – uświadamia opowieść Kiriko Nananan. Efektowny plastycznie współczesny moralitet z pozornym happy endem
Nananan, autorka scenariusza i rysunków, debiutowała 15 lat temu. Dziś ma własny styl. Lubię ten rodzaj szlachetnej graficznie mangi. Oszczędna, bezbłędnie poprowadzona kreska, skontrastowana z mocnymi plamami czerni lub szarości; staranny układ rozkładówek.
„Rysunki super, ale te historie mnie dobijają i mam po nich deprechę, ale może se kupię, co by się dobić jeszcze bardziej. ha!” – taki wpis znalazłam na stronie [link=http://www.yuri.pl]yuri.pl[/link].
Wniosek: bez względu na to, czy staliśmy się drugą Japonią, czy nie, młode Polki rozumieją rozterki Miho. Zresztą, z bohaterką „Dyni z majonezem” mogą utożsamiać się wszystkie nieudaczne i zakompleksione kobiety.
Nie ma dla takich lekarstwa, psychoanalityka czy dobrej rady cioci Ady. Brną w beznadziejne związki, do zatracenia. Wbrew temu, co widać gołym okiem, wmawiają sobie odwzajemnione uczucie.
Oj, głupia ta Miho, głupia. Od półtora roku mieszka z niejakim Seiichi, tyrając za dwoje. Młody człowiek ma, niestety, talent. Marzy mu się kariera muzyczna, lecz prześladuje go niefart oraz brak siły przebicia. Póki co, obija się i frustruje. Nie ma skrupułów, żeby wykorzystywać finansowo partnerkę: przecież stara się komponować. A Miho mu matkuje, gotuje i zasuwa w sklepie.
Ta praca nie daje imponujących dochodów, więc przyjmuje propozycję dorobienia w klubie. Jakim? Takim, do którego przychodzą bogaci klienci, a dziewczyny im „towarzyszą”. Subtelna nazwa na prostytucję. Ale czego nie robi się dla miłości… Tylko, czy to aby na pewno uczucie? Miho nie ma jasności co do emocji własnych ani swego chłopaka. „Sei nie jest zły”, wmawia sobie. Wspomina jego poprzednika, który, choć zostawił ją na lodzie, wciąż tkwi w jej sercu. I oto Miho niespodziewanie spotyka ex-kochanka w metrze. Namiętność wybucha na nowo, ze zdwojoną mocą. Zdradzany Sei chyba coś wyczuwa i wynosi się ze wspólnej kanciapy. Po pewnym czasie jednak wraca z… piosenką. Ładną, choć słaba nadzieja, że będzie hitem.
Zaczyna się renesans związku, a raczej – powrót do błędnego koła rutyny. Młodzi już nie wmawiają sobie miłości. Wrastają w dorosłe życie, połączeni biedą, wspólnym dachem i przyzwyczajeniem. Z braku lepszych perspektyw, akceptują status quo. Bo we dwoje łatwiej.
Rzecz można – gorzki happy end. Mimo to polecam spróbować „Dyni z majonezem”. Poruszyła mnie bohaterka komiksu, subtelnie i trafnie sportretowana przez Nananan. To postać psychologicznie wiarygodna. Przypadek, jakich dookoła wiele. Miho to przeciętna, niezbyt ładna, zaniedbana dziewczyna. Nikogo jej los nie obchodzi. Zdana tylko na siebie, cierpi na chroniczne niedowartościowanie. Pozbawiona psychicznego i emocjonalnego wsparcia, gubi się w ocenach. Obwinia siebie, idealizuje partnerów. Nie rozumie, co to miłość. Ufa, że zdobędzie ją poświęceniem. Za namiastkę uczucia gotowa jest nawet się sprzedać. I jeszcze przepraszać, biczować się, poniżać. „Sama egoistycznie dokonałam wyboru. To ja byłam tą złą”.
Dziewczyna szuka w sobie wad, uciekając przed najgorszą prawdą: to nie ten facet. Nie był nim poprzedni; nie będzie żaden inny. Bo nie miłość, lecz lęk przed samotnością wpycha ją w męskie ramiona. Dlatego w każdym związku ma przechlapane.
Mądry komiks, dotykający ważnych psychicznych zawiłości. Ciekawe, czy czytelnicy wyłuskają z „Dyni... ” sedno problemów?
[ramka]Kiriko Nananan
Dynia z majonezem
Tłum. Magdalena Tomaszewska-Bolałek
Wyd. Hanami
Warszawa 2008[/ramka]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA