fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Prawdziwym problemem jest kryzys przywództwa

prof. Alexander Likhotal, prezes Międzynarodowego Zielonego Krzyża
Fotorzepa, Bartosz Jankowski
- Przywództwo to gotowość do uprzedzania faktów i wprowadzenia zmian w ramach określonej wizji przyszłości. Poruszając kwestie zmian klimatycznych nie można zapominać o problemach rozwoju - mówi prof. Alexander Likhotal, prezes Międzynarodowego Zielonego Krzyża
[b]Rz:[/b] Od początku konferencji w Poznaniu daje się wyczuć obawę, że kryzys gospodarczy storpeduje działania na rzecz ochrony klimatu. Podziela pan te obawy?
[b]Alexander Likhotal:[/b] Obecny kryzys gospodarczy może służyć za pretekst do przesunięcia kwestii ochrony klimatu na dalszy plan. Ale prawdziwy kryzys leży gdzie indziej. Mamy tak naprawdę jeden wielki kryzys: kryzys przywództwa i wizji. Nie myślimy, jak zapobiegać kryzysom, próbujemy je tylko naprawić. To są tylko reakcje, działania obronne. Tymczasem przywództwo oznacza gotowość do uprzedzania faktów i wprowadzenia zmian w ramach określonej wizji przyszłości.
[b]Skąd ten deficyt przywództwa i wizji?[/b]
W przeszłości nie mieliśmy tak wielu szerokich i złożonych wyzwań: tutaj jednocześnie w grę wchodzą sprawy polityki międzynarodowej i wewnętrznej, kwestie społeczne, gospodarcze i naukowe. Nasze możliwości uporania się z tak skomplikowanym problemami w krótkim czasie są ograniczone. Zwłaszcza, że już jakiś czas temu polityka przemieniła się ze sztuki w zwykłe zarządzanie. A do tego potrzeba menedżerów, nie wizjonerów. A popyt generuje podaż.
[b]Ochrona klimatu jest jednak jakąś wizją przyszłości i to przedstawioną całkiem niedawno.[/b]
To prawda. I Michaił Gorbaczow był jednym z pierwszych polityków najwyższego kalibru, którzy dostrzegli ten problem. W końcówce lat 80. rozmawianie o wyzwaniach ekologicznych było być traktowane wśród najwyższych polityków jako dziwne. Z pewnością nie było to priorytetem.Dla Michaiła Gorbaczowa to też była duża zmiana w sposobie myślenia. Kiedy w 1991 r. przemawiał na jednej z międzynarodowych konferencji powiedział, że kiedy osiągnęliśmy znaczący postęp w rozbrojeniu nuklearnym, największe zagrożenia w przyszłości będą związane z wyzwaniami ekologicznymi. Dlatego, powiedział, potrzebujemy organizacji podobnej do czerwonego krzyża, która skoncentrowałaby się na tym problemie. Tak narodziła się idea Międzynarodowego Zielonego Krzyża.
[b]Czy jednak wokół tematu globalnego ocieplenia nie robi się zbyt dużo szumu?[/b]
Nie powiem, by zbyt dużo uwagi poświęcano ociepleniu ziemi, brakuje w tym raczej pewnej równowagi. Kiedy mówimy o zmianach klimatu, to przeskakujemy z czarnych wizji przyszłości, które przypominają bardziej science-fiction niż naukę, do natychmiastowego zachłystywania się efektywnymi energetycznie autami i odnawialnymi źródłami energii. A zapominamy, że 3 mld ludzi na świecie wciąż nie mają wystarczającego dostępu do energii w ogóle. Poruszając kwestie zmian klimatycznych nie można zapominać o problemach rozwoju.
[b]To jest właśnie argument podnoszony przez Chiny czy Indie. Nie możemy zgodzić się na radykalne ograniczenie CO[sub]2[/sub], bo musimy się rozwijać, gonić inne kraje...[/b]
To rzeczywiście problem. Ale przywódcy Chin i Indii wiedzą, że państwom tym nie uda się, w dającej się przewidzieć przyszłości, osiągnąć poziomu życia i konsumpcji Amerykanów czy Europejczyków. W biedzie żyje połowa ich obywateli i to jest rzecz, którą należy i można zmienić w pierwszej kolejności. Ale żeby się tak stało potrzebny jest transfer technologii. Jeżeli Chiny i Indie wezmą na siebie zobowiązania związane z ochroną klimatu, USA, Europa i Japonia będą musiały zagwarantować im bezpłatny transfer technologii.
[b]Jednak dla niektórych krajów przejście na niskoemisyjne technologie i alternatywne źródła energii może się wydawać nieracjonalne. Na przykład dla Rosji, która ma ogromne zasoby paliw kopalnych.[/b] - Jest taki stary żart, dlaczego Mojżesz przez 40 lat prowadził swój naród po pustyni...? Bo szukał ziemi bez ropy. Dla Rosji bogactwa naturalne są przekleństwem. Wydawało się, że może siedzieć z założonymi rekami i nic nie robić. Ale teraz, kiedy ceny ropy spada, sytuacja w Rosji jest daleko od idealnej.
[b]Walka z globalnym ociepleniem to problem w dużej mierze gospodarczy. Tymczasem dyskusję w Poznaniu prowadzą politycy i urzędnicy, a nie kręgi biznesowe.[/b]
- Podstawowym pytaniem jest tak naprawdę, do jakiego stopnia rządy powinny zarządzać rynkiem i interweniować na nim. Trzeba znaleźć odpowiedź na to pytanie właśnie na konferencji w Poznaniu. Bez tego droga do porozumienia w Kopenhadze będzie wiodła pod górę. Rolą rządów jest wyznaczenie granic i ustanowienie regulacji, ale to rynek musi określić cenę dla emisji CO[sub]2[/sub] i zdecydować, które technologie wygrają, a które stracą na znaczeniu.
[b]Czy w przyszłości jest możliwe uniezależnienie od paliw kopalnianych?[/b]
Być może w bardzo długim okresie czasu. Na razie na stole, przy którym rozmawiamy nie widzę niczego, co nie byłoby wyprodukowane przy użyciu węgla czy ropy.
[b]A więc węgiel i ropa pozostaną w przyszłości ważnym źródłem energii? [/b]
Niekoniecznie. Na planecie cała energia pochodzi ze słońca. Prawie tysiąc razy więcej energii trafia na Ziemię w ciągu jednego dnia, niż zużywamy w ciągu roku. Pytanie tylko, jak uchwycić tę energię. Tak naprawdę technologicznie jesteśmy bardzo mało zaawansowaną cywilizacją.
[b]Jak pan ocenia propozycje przedstawione w pakiecie energetyczno-klimatycznym UE. Zarzuca się mu, że największy ciężar jego wdrożenia poniosą najbiedniejsze kraje UE, w tym Polska.[/b]
- Transformacja gospodarek w kierunki niskoemisyjnych technologii może być bolesna, ale nie ma od niej odwrotu. Jeśli nowi członkowie UE nie podejmą wyzwania ograniczania emisji i przestawienia gospodarek, zostaną z tyłu i przepaść miedzy nimi a najbardziej aktywnymi na tym polu będzie jeszcze większa. Musicie być tego świadomi. Z drugiej strony w Polsce macie 60 proc. energii pierwotnej z węgla. Nie można oczekiwać, że od razu rozwiążecie swój problem i zmienicie gospodarkę. Dlatego potrzebny jest kompromis i zachęty, dla takich krajów jak Polska.
[b]Czy zgadza się pan z argumentacja, że na wprowadzeniu unijnego pakietu energetycznego zyska Rosja, bo będzie mogła zwiększyć eksport gazu na unijny rynek.[/b]
- Dziwi mnie takie przedstawianie sytuacji. Nie zapominajmy, że zależymy od siebie: UE importuje 25 proc. gazu z Rosji i dostarcza połowę twardej waluty dla tego kraju. Nie mogę sobie wyobrazić, by Rosja zablokowała eksport gazu odpowiedzialnego za połowę budżetu. Na pewno nie zrobi tego żaden trzeźwo myślący przywódca.
[ramka][b]Prof. Alexander Likhotal[/b]
Profesor nauk politycznych i stosunków międzynarodowych moskiewskiej Akademii Dyplomatycznej, specjalizował się w polityce bezpieczeństwa państw NATO. W 1991 r. został doradcą prezydenta Rosji Michaiła Gorbaczowa, z którym do dziś blisko współpracuje m.in. w założonej właśnie przez Gorbaczowa organizacji Międzynarodowy Zielony Krzyż. Organizacja, która ma swoją siedzibę w Genewie. Zajmuje się pomocą dla osób, które cierpią z powodu zniszczenia środowiska naturalnego oraz rozwiązywaniem konfliktów powstałych na tym tle.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA