Styl życia

Wielkopolska bogata w ruiny

Łopuchów. Dwór zbudowany pod koniec XVIII wieku prawdopodobnie dla Wincentego Swinarskiego. Budynek wieńczy „belweder” – wieża widokowa
Rzeczpospolita, Piotr Górski PG Piotr Górski
W woj. wielkopolskim jest aż 1350 dworów i wiejskich pałaców. Z tego 760 obiektów jest w rejestrze zabytków. Tylko 90 w bardzo dobrym stanie‚ a 135 czeka na pilny ratunek
Wzniesione zgodnie z tradycją tego regionu posiadłości świadczą o wysokiej kulturze architektonicznej. 260 obiektów ma dziś już prywatnych właścicieli. Są to siedziby ziemiaństwa‚ nie tylko polskiego. 190 dworów i pałaców jest wciąż w zasobach Agencji Nieruchomości Rolnych Skarbu Państwa. Stan większości tych ostatnich jest zły i dlatego w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków w Poznaniu można usłyszeć o konieczności ustawowych rozwiązań reprywatyzacyjnych. Niepewny stan własnościowy nie sprzyja ratowaniu i zniechęca do ponoszenia nakładów. Dziś w Polsce najłatwiej zwiedza się ruiny i warto to zmienić.
[srodtytul]Ordynans Napoleona[/srodtytul] Jest maj 1812 r. Rozalia z Chłapowskich‚ żona Wawrzyńca Engeströma‚ przyjaznego Polakom posła szwedzkiego w Warszawie‚ wydaje w Łopuchowie (gm. Murowana Goślina‚ pow. poznański) bal dla polskich strzelców konnych. Rozalia jest ciotką Dezyderego Chłapowskiego, ulubionego ordynansa Napoleona‚ generała i dowódcy powstania listopadowego. On także uczestniczy w tej zabawie. Dźwięki orkiestry wypełniają szachulcowy dwór zbudowany pod koniec XVIII wieku dla Wincentego Swinarskiego‚ podczaszyca kaliskiego, lub jego ojca Mikołaja.
Dziś nie ma tu nic z dawnego wystroju‚ dziury w stropach grożą zawaleniem się sufitów‚ a dach tylko miejscami trzyma się więźby. Dorota Matyaszczyk – dyrektor Regionalnego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków w Poznaniu – wraca jednak do wspomnianego balu‚ podczas którego oficerowie przechadzali się wśród cienistych szpalerów i alei grabowych. Resztki tego regularnego ogrodu zdaniem dyr. Matyaszczyk zachowały się do dziś. Dezydery Chłapowski w swym pamiętniku zapisał‚ że zabawę przerwał „rozkaz wymarszu w 300 koni” i był to początek napoleońskiej wyprawy na Moskwę. Czy ostatnim tańcem był mazur? Taka była tradycja‚ ale nie można przesądzać o jej kultywowaniu pod łopuchowskim dachem. Ziemiańskie gniazdo trwało w kształcie z 1806 r.‚ kiedy to ówczesny właściciel dóbr Ksawery Chłapowski‚ podczaszy wschowski‚ poszerzył budowlę o boczne skrzydła‚ a przed 1820 r. wzniesiono jeszcze na jego dachu belweder (platformę widokową)‚ z którego można było podziwiać malowniczą okolicę. Później majątek należał do rodziny Luther‚ a potem do Mosebachów. Po 1945 r. był użytkowany przez Spółdzielnię Rolniczą. Niedawno folwark przejął właściciel prywatny‚ który w zabytkowych stajniach prowadzi hodowlę koni i adaptuje na potrzeby agroturystyki spichlerz. [srodtytul]Dziura w ścianie salonu[/srodtytul] Stojący w sąsiedztwie dwór jest od wielu lat opuszczony i czeka na ratunek. Jego wysoki mansardowy dach‚ kryty szarym łupkiem‚ częściowo zawalony‚ wyłania się wśród drzew. Ich gałęzie zasłaniają miłosiernie dziurę w ścianie odsłaniającą wnętrze‚ usytuowanego w półokrągłym ryzalicie ogrodowym‚ dawnego salonu. Od frontu trójkątny szczyt wieńczy wystawkę wznoszącą się nad parterem. Jeszcze do niedawna wejściowe drzwi zdobił ładny barokowy zamek‚ dziś straszą opuszczone wnętrza i... zamieszkana dobudówka prawdopodobnie z lat 70. będąca samowolą budowlaną. Być może ta ostatnia sprawia‚ że całość się dotąd nie zawaliła. Dyr. Matyaszczyk utrzymuje‚ że dwór można jeszcze wyremontować. Pilnie potrzebny jest inwestor‚ który zdążyłby zabezpieczyć budynek przed zimą. Starania o skomunalizowanie obiektu podjęła gmina Murowana Goślina, chcąc w ten sposób przyspieszyć możliwość zbycia zabytku. Napotkała jednak nieoczekiwaną przeszkodę w postaci... podwójnych wpisów do ksiąg wieczystych. Teraz między wojewodą wielkopolskim a starostą powiatu poznańskiego trwa wymiana pism w sprawie uzgodnienia sądowego powództwa. Jeśli to się uda‚ to sąd będzie mógł skorygować wpisy. Trudno określić, kiedy to nastąpi‚ a upływające dni dla dworu w Łopuchowie są nieubłagane. Łopuchowo położone jest na skraju Parku Krajobrazowego Puszcza Zielonka. [srodtytul]Sny Krasińskiego[/srodtytul] W podpoznańskiej Wierzenicy (gm. Swarzędz‚ pow. poznański) Zygmunt Krasiński w latach 1843 – 1845 wielokrotnie spotykał się z filozofem Augustem Cieszkowskim. Na tu prowadzone rozmowy wymyślił słowo: „wierzeniczenia” i używał je w listach do jednego z najznamienitszych myślicieli tamtego okresu. August Cieszkowski – działacz narodowy i społeczny‚ przedstawiciel nurtu narodowego w polskiej filozofii‚ współzałożyciel i prezes Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Poznaniu – kupił majątek ziemski Wierzenicę z rąk niemieckich w 1843 r. Twórca tzw. filozofii czynu określany był przez wielu jako najgenialniejszy umysł XIX w. Najprawdopodobniej na jego polecenie został wzniesiony dwór. Jest to budynek parterowy posadowiony równolegle do doliny i rzeki. Pośrodku obu fasad są piętrowe ryzality z trójkątnymi przyczółkami. Dach dwuspadowy z naczółkami. Dwór był skromny jak na tak zamożnego właściciela jak August Cieszkowski‚ a mimo to Zygmunt Krasiński pisał: „śni mi się Wierzenica teraz‚ jak Nicea dawniej – wyrywam się ku niej – wyciągam ramiona – gdy odjeżdżać będę‚ wezmę trochę piasku jej na pamiątkę”. Wtedy dwór był dobrze wkomponowany w niewielki park. Dziś budowla jest zniekształcona przybudówkami i zmianami, m.in. prostokątnym, zamiast półokrągłym oknem nad wejściem głównym. Dwór był dla Augusta Cieszkowskiego odludnym schronieniem do pracy‚ przyrównywanym do rzymskiego Tuskulum. Z czasem stał się bogato wyposażoną pracownią naukową. Przeniesiono tu liczącą kilkadziesiąt tysięcy woluminów bibliotekę myśliciela‚ w archiwum znalazło się 300 listów Krasińskiego‚ a ściany zdobiły starożytności‚ obrazy starszej szkoły włoskiej‚ rzeźby Lenartowicza i portrety rodzinne. Po śmierci filozofa domem opiekował się jego syn August‚ zwany panem Gugą‚ a później jego adoptowany syn Edward hr. Raczyński z Rogalina. [srodtytul]Cienie Iłłakowiczówny[/srodtytul] Przed wojną gościła tu poetka Kazimiera Iłłakowiczówna. W „Pani Wenus” opisuje majątek: „Dworek obrastał szlachetną winoroślą‚ ocieniał się lipą i kasztanem‚ łopotały na nim setki par gołębich skrzydeł‚ hoże Wielkopolanki o spokojnym wejrzeniu wycierały z kurzu cenne mahonie i rzadkie porcelany‚ a majordomus Wojciech Jędroszyk z dumą oprowadzał gości po świecącej posadzce od obrazu do obrazu‚ wymieniając bezbłędnie imiona Murilla‚ Zurbarana i Domenichina”. Po 1945 r. dwór służył Stacji Hodowli Roślin‚ a obecnie wrócił do spadkobierców córki Edwarda Raczyńskiego. Teraz‚ niestety stoi nieużytkowany‚ z zamurowanymi oknami‚ na skraju zaniedbanego parku. Mecenas Krzysztof Labe – reprezentujący właścicieli – utrzymuje‚ że stan ten nie potrwa długo. Co prawda niepowodzeniem zakończyły się próby przekazania dworu na cele dobroczynne‚ ale już niebawem ma znów służyć społeczności Wierzenicy. Taka jest wola spadkobierców. Szczegóły znane będą jeszcze tej jesieni. Wróci życie pod dach Cieszkowskiego. Czy zasłużony dla polskości obiekt odzyska dawną świetność? [i]Korzystałem z: „Dwory i pałace wiejskie w Wielkopolsce”, Marcin Libicki‚ Piotr Libicki; „Barokowe dwory i pałace w Wielkopolsce”, Maria Strzałko; „Wiejskie siedziby szlachty polskiej z czasów saskich”, Anna Sikorska[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL