fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Merkel: potrzebujemy Rosji

Angela Merkel
Rzeczpospolita
Berlin wyciąga rękę do Moskwy. Od Obamy oczekuje zacieśnienia więzi transatlantyckich. Nie widzi Ukrainy ani Gruzji w NATO - pisze Piotr Jendroszczyk z Berlina
Takie tezy przedstawiła w poniedziałkowym przemówieniu pani kanclerz. Angela Merkel wystąpiła na posiedzeniu Stowarzyszenia Paktu Atlantyckiego (ATA). Jak twierdzą przedstawiciele niemieckiego rządu, było to ważne programowe wystąpienie.
Angela Merkel nie pozostawiła najmniejszych wątpliwości, że współpraca z Rosją jest jednym ze strategicznych celów jej rządu. Jest również przekonana o konieczności ścisłej współpracy sojuszu północnoatlantyckiego z Rosją.
– Potrzebujemy się nawzajem. Jesteśmy partnerami – mówiła, wskazując na korzyści takiej współpracy dla zwalczania terroryzmu czy rozprzestrzeniania broni nuklearnej. Jej zdaniem NATO na szczycie w kwietniu przyszłego roku w niemieckim Kehl i w Strasburgu powinno wysłać pod adresem Rosji „sygnał politycznej mądrości”. Nie kryła, że zdecydowanie za wcześnie byłoby mówić o perspektywie członkostwa Ukrainy i Gruzji w NATO. 
– Biorąc pod uwagę obecną sytuację w tych krajach, nie sądzę, by spełnione zostały warunki przystąpienia do Sojuszu. Nie widzę tego także w dającej się przewidzieć przyszłości – powiedziała.
Powołała się przy tym na ustalenia tegorocznego szczytu NATO w Bukareszcie. W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, Niemcy sprzeciwiły się wtedy włączeniu Gruzji i Ukrainy do Planu Działań na rzecz Członkostwa w NATO (MAP). Będzie to jeden z tematów kwietniowego szczytu z udziałem nowego prezydenta USA Baracka Obamy. Zdaniem Niemiec nie ma alternatywy dla bliskiej współpracy transatlantyckiej. Na niepowodzenie skazane są wszelkie próby jej osłabienia. – Powtarzam to stale naszym rosyjskim partnerom – powiedziała Merkel.
W Berlinie powitano z zadowoleniem decyzję Unii Europejskiej o powrocie do negocjacji z Rosją na temat nowej umowy o partnerstwie, zawieszonych z powodu wojny w Gruzji.
– Potrzebujemy dialogu właśnie w trudnych momentach – ocenia szef niemieckiego MSZ Frank-Walter Steinmeier (SPD). Uchodzi on za pomysłodawcę niezależnej międzynarodowej komisji, która zbada przyczyny konfliktu na Kaukazie. W Niemczech panuje przekonanie, że bezpośrednią winę za wybuch wojny ponosi prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili.
Jak powiedział niedawno Andreas Schockenhoff, pełnomocnik niemieckiego rządu ds. kontaktów z Rosją, docierają do niego sygnały ze Stanów Zjednoczonych świadczące o tym, że Waszyngton zdaje sobie sprawę, iż popierając prezydenta Gruzji, „postawił na złego konia”.
Strona Stowarzyszenia Sojuszu Atlantyckiego [link=http://www.ata-sec.org]www.ata-sec.org[/link]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA