Służba zdrowia

Musimy znów przekonać do przeszczepów

Rozmowa ze Zbigniewem Religą, ministrem zdrowia
[b]Rz: Czy polska transplantologia jest na skraju zapaści?[/b]
Zbigniew Religa, minister zdrowia: Lekarze nie mają administracyjnego obowiązku uczestniczenia w procedurze orzekania śmierci mózgowej. W sensie moralnym powinni jednak robić wszystko, żeby ratować życie pacjentom. W wyniku orzeczenia śmierci pacjenta i pobrania jego narządów można komuś innemu uratować życie. Jeśli to prawda, że lekarze nie chcą orzekać śmierci, bo boją się zarzutów, że kogoś zabili, jest to zupełnie irracjonalne. Kryteria orzekania śmierci mózgu są bardzo precyzyjne. [b]Może są po prostu zirytowani? Wykonują dodatkową pracę, a zamiast uznania spotykają ich za to oskarżenia.[/b]
Taki bunt uważam za niegodny lekarza. Konsekwencją jest przecież to, że komuś nie uratuje się życia. [b]Zgody na pobranie narządów odmawiają też bliscy zmarłych pacjentów. Jak pan to ocenia?[/b] Takie odmowy zdarzały się zawsze, ale raczej sporadycznie. Społeczeństwo zawsze lepiej podchodziło do transplantacji niż środowisko medyczne. Pamiętam, że jednego z pierwszych pacjentów do przeszczepu zgłosił ojciec chłopca, który zginął w wypadku. Walczył z ogromną determinacją o pobranie jego organów, zresztą wbrew woli lekarzy. [b]Wygląda na to, że pozytywne nastawienie pacjentów do przeszczepów się załamało. Co można w tej sytuacji zrobić?[/b] Bardzo pozytywnie oceniam akcję edukacyjną, którą podjęli w ostatnich tygodniach transplantolodzy. Ważne jest też przekonanie środowiska medycznego, że za prawidłowo prowadzone leczenie nie grozi lekarzom żadna kara.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL