Ekonomia

Kto da najwięcej za ramię Małysza

Za pakiet z najatrakcyjniejszym wolnym miejscem na kombinezonie Adama Małysza trzeba zapłacić co najmniej pół miliona złotych
Rzeczpospolita, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Polski Związek Narciarski szuka sponsorów przez aukcję internetową. To pierwsza taka licytacja w polskim sporcie
– Widzimy, jaka jest atmosfera wokół naszych związków sportowych, i chcemy wyłożyć karty na stół. Szukamy sponsorów również w inny sposób, ale aukcja ma być sygnałem dla firm: można się związać z polskim sportem na czystych zasadach, bez dzielenia się z pośrednikami, i nie trzeba mieć milionów złotych, by to zrobić – mówi „Rz” sekretarz generalny PZN Grzegorz Mikuła.
Licytowane będą cztery pakiety sponsorskie, każdy oddzielnie. Najwyższą cenę wywoławczą ma pakiet nr 4, czyli „Oficjalnego sponsora Polskiego Związku Narciarskiego” – 700 tysięcy złotych. Cena wywoławcza za reklamowanie się przy kadrze skoczków to 500 tysięcy, przy kadrze biegaczy – 200 tysięcy, a na strojach narciarzy alpejskich – 100 tysięcy. To ceny netto za jeden sezon. Przetarg dotyczy dwóch najbliższych sezonów, 2008 – 2009 i 2009 – 2010, a więc obejmie nie tylko przyszłoroczne mistrzostwa świata w Libercu, ale również igrzyska olimpijskie w Vancouver. Jeśli aukcja skończy się pomyślnie, to Justyna Kowalczyk, medalistka igrzysk olimpijskich, pierwsza Polka, która wygrała bieg Pucharu Świata, zacznie 22 listopada nowy sezon PŚ już z logo nowego sponsora. Adam Małysz i inni skoczkowie w pierwszych zawodach PŚ startują pięć dni później.
Na aukcję zostaną wystawione wolne jeszcze miejsca reklamowe na sprzęcie sportowców i banerach. Miejsca są wolne m.in. dlatego, że Międzynarodowa Federacja Narciarska powiększyła dozwoloną wielkość powierzchni reklamowej na strojach z 300 do 350 cm kwadratowych, a producentowi wody Ustronianka, jednemu z dotychczasowych sponsorów PZN, skończyła się z nim umowa. Powierzchnie objęte przetargiem są szczegółowo opisane na stronie www.pzn.pl. Najbardziej atrakcyjne, bo najczęściej pokazywane w transmisjach, są miejsca na kombinezonach (u Małysza na prawym przedramieniu, u pozostałych skoczków i Kowalczyk – na ramieniu) oraz na kurtkach. Związek proponuje sponsorom również m.in. reklamy na samochodach PZN i na banerach podczas zawodów organizowanych w Polsce.Żeby wziąć udział w aukcji, trzeba do 10 października złożyć wniosek w siedzibie PZN w Krakowie; wymagane jest posiadanie podpisu elektronicznego. Aukcja odbędzie się na Elektronicznej Platformie Przetargowej www.e-przetarg.pl. Będzie na niej można zobaczyć oferty konkurentów, ale nazwy firm będą utajnione. – Tylko my będziemy wiedzieć, komu przypisany jest dany login – twierdzi Mikuła. Aukcja ma się zakończyć do końca października. W polskim marketingu sportowym takie przedsięwzięcia są czymś wyjątkowym. Nasze związki sportowe z szukaniem sponsorów radzą sobie kiepsko. Teraz będzie jeszcze trudniej, bo igrzyska w Pekinie – było w nich mało polskich medali, a dużo kłótni i afer – zraziły do sponsorowania sportu wiele firm. Afera korupcyjna w futbolu też nie pomaga. Firmy są nieufne, bo zdarzało się, że współpraca sponsorska kończyła się w atmosferze skandalu (Żywiec i Polski Związek Lekkiej Atletyki, Opoczno i Polski Związek Zapaśniczy, Poczta Polska i PZN po pierwszych sukcesach Małysza, jeszcze za rządów poprzednich władz związku). Działaczom często brakuje przygotowania biznesowego i prawniczego, a jeszcze częściej po prostu nie chce im się zabiegać o sponsorów, skoro ministerialna dotacja wystarcza do utrzymania. Trudno znaleźć związek, dla którego pieniądze od rządu stanowiłyby mniej niż 50 procent budżetu. Jednym z wyjątków jest PZPN, który ma ok. 40 mln złotych rocznego budżetu, a dotacja to tylko 5 – 7 procent. Polski Związek Lekkiej Atletyki, choć rządzi dyscypliną popularną, lubianą i kreującą gwiazdy, jest na przeciwnym biegunie – z kilkunastu milionów budżetu tylko kilka procent zapewniają sponsorzy i partnerzy, reszta jest finansowana z pieniędzy podatników. Przez ostatnie lata szukaniem sponsorów dla PZLA zajmował się były trener trójskoku, który o marketingu miał blade pojęcie, ale był zaufanym współpracownikiem prezes Ireny Szewińskiej.PZN znajduje się gdzieś pośrodku. Jeśli chodzi o udział pieniędzy sponsorów w budżecie, bliżej mu do PZPN niż PZLA. Ministerialna dotacja na narciarstwo (jej wysokość zależy od wyników w najważniejszych zawodach) wyniosła w ostatnim roku ponad 6 mln złotych, to 65 procent środków, którymi rocznie dysponuje PZN. Resztę zapewniają sponsorzy i partnerzy. Głównym jest Lotos, a oprócz niego m.in. Elopak (właściciel marki Doskonałe Mleko), BOT, ALD Automotive i dostawcy sprzętu Larix oraz 4Sport Performance. – Chcemy doprowadzić do tego, by w budżecie była równowaga: połowa pieniędzy od państwa, połowa od sponsorów – mówi Grzegorz Mikuła. Najlepsi polscy sportowcy mogą zarobić na umowach reklamowych około 2 mln złotych rocznie. Tyle dostaje – według nieoficjalnych szacunków – Robert Kubica, który jest w specyficznej sytuacji, bo może reklamować tylko firmy współpracujące z jego zespołem Formuły 1 – BMW Sauber. To m.in. Puma, Intel i Petronas. Adam Małysz, który w czasach największych sukcesów zarabiał średnio ok. 3 mln złotych za sezon, a dziś ok. 1,5 mln, ma w wyborze prywatnych sponsorów dowolność. Oprócz firm, które sponsorują PZN, na sprzęcie Małysza są reklamy Red Bulla (kask, zgodnie z przepisami powierzchnia reklamowa na nim należy do zawodników), Generali (naszywka na kombinezonie, polarze, kurtce) oraz Superfund (na nartach). W 2006 r. polski skoczek dostał od PZN 100 cm kwadratowych powierzchni reklamowej na stroju. Może ją wykorzystać w dowolny sposób – to jedna z nagród od związku za sukcesy. Podobny prezent PZN dał Justynie Kowalczyk, która ma prywatne umowy z Rafako i Orbisem. Poza Kubicą i Małyszem wysoko w rankingu jest również tenisistka Agnieszka Radwańska reklamująca Prokom (tylko do końca roku), Procter and Gamble (proszek Ariel), rakiety Babolat, Mercedesa i wciąż negocjuje kontrakt z którąś z wielkich firm produkujących sprzęt sportowy. Żeglarz Mateusz Kusznierewicz od swoich czterech sponsorów – Era, Omega, Mercedes i Helly Hansen – dostał w sezonie olimpijskim milion złotych. Tyle samo zarobił w tym roku na reklamach (Samsunga i Pepsi) Euzebiusz Smolarek, który przed mistrzostwami Europy w Austrii i Szwajcarii był najpopularniejszym piłkarzem reprezentacji. Reklamowe zarobki Smolarka wyglądają jednak skromnie przy umowach podpisanych przez trenera Leo Beenhakkera. Holender za samą reklamę banku BZ WBK dostał 2 mln złotych, a reklamował również piwo Tyskie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL