Euro 2012

Szybsza praca w strachu

18 kwietnia 2007 roku w Cardiff Michel Platini ogłosił, że Euro w 2012 roku zorganizuje Polska i Ukraina. Do dzisiaj zdania nie zmienił
Reuters
Dzisiaj w Bordeaux zaczyna się posiedzenie Komitetu Wykonawczego UEFA. Nie ma powodów do obaw, że Polska i Ukraina stracą prawo organizacji mistrzostw
Zjazd we Francji zaplanowany był do dawna, rozmowa o przygotowaniach do najbliższych mistrzostw Europy to tylko jeden z punktów obrad, a jednak w Polsce i na Ukrainie od tygodni budowano atmosferę strachu. Powtarzały się opinie, że jeśli ocena pracy wykonanej przez gospodarzy będzie niska, turniej zostanie przeniesiony do innego kraju.
Kontrola postępów nie została jednak przeprowadzona wczoraj, tylko w lipcu i od tamtej pory, mimo bólu gardła, który nie pozwolił Michelowi Platiniemu odpowiadać na pytania dziennikarzy o wrażenia z wizyty w Polsce, wiadomo już, że odłożono na bok czerwone flamastry oznaczające obszary największego ryzyka. – Nie ma żadnych powodów do paniki. Gorąco było w styczniu, kiedy na Kongresie UEFA w Zagrzebiu Michel Platini pokazał wam żółtą kartkę. Niedotrzymywane były terminy, prace stały w miejscu. Później jednak powstała specjalna grupa, która nie tyle miała Polaków i Ukraińców nadzorować, ile im pomóc – mówi „Rz” William Gaillard, rzecznik prasowy UEFA. W grupie sterującej są wszyscy, którzy nie tylko potrafią doradzić, ale i mają wpływ na podejmowanie decyzji. Poza przedstawicielami UEFA i krajów, które organizowały poprzednie turnieje, zaproszenia dostali też prezydenci federacji i przedstawiciele rządów obu krajów. – Przyznanie nam turnieju wiązało się z około 25 gwarancjami rządowymi, pod którymi podpisywali się nie tylko ministrowie, ale i premier. Ludzie z UEFA przyglądają się tylko realizacji obietnic – mówi Adam Olkowicz, przewodniczący zespołu PZPN ds. organizacji Euro 2012. Gaillard, który w lipcu towarzyszył Platiniemu podczas wizyty w Polsce i na Ukrainie, przyznaje, że szef był zadowolony z postępów, jakie zobaczył. Stwierdził ponoć, że wcześniejsze problemy, zwłaszcza prawne, które blokowały rozpoczęcie budów, przechodzą do historii. Wrażenia są dobre, co nie zwalnia jednak UEFA z dalszej kontroli. W Bordeaux nikt nie będzie rozmawiał o odebraniu nam prawa organizacji mistrzostw, nie wchodzi także w grę przeniesienie części turnieju do Niemiec. O takiej możliwości pisały w środę niemieckie gazety, sugerując, że Berlin, Lipsk, Hanower i Hamburg są gotowe zastąpić Ukraińców.Polacy buntują się, słysząc takie propozycje. Przypominają, że idea organizacji turnieju przez dwa kraje wyszła z Kijowa, a nie z Warszawy. Cytują także słowa Platiniego, że nie po to w kwietniu ubiegłego roku UEFA zdecydowała się na przyznanie organizacji właśnie tym dwóm krajom, żeby po chwili jednemu zabierać takie prawo. – Sekretarz generalny niemieckiej federacji Wolfgang Niersbach zdementował już prasowe plotki. Platini jest zdeterminowany, by Euro odbyło się tam, gdzie UEFA chciała, by się odbyło – mówi Gaillard.Dzisiaj w Bordeaux obecni będą Hryhorij Surkis i Michał Listkiewicz. Ukrainiec jest stałym członkiem komitetu, prezes PZPN zaproszony został na obrady w drodze wyjątku. Poza postępami prac w Polsce i na Ukrainie członkowie komitetu rozmawiać też będą o zmianach w rozgrywkach europejskich pucharów w latach 2009 – 2012, wybiorą organizatora mistrzostw Europy kobiet do lat 17 w 2010 roku, a także rozważą możliwość poszerzenia składu finalistów w turnieju męskim. Ta sprawa nie będzie jednak dotyczyć turnieju organizowanego w Polsce i na Ukrainie, ale kolejnego, za osiem lat. Spotkanie trwać będzie tylko siedem godzin: cztery dzisiaj i trzy jutro, wnioski ogłoszone zostaną w piątek o 12.15. – Jakie będą? Że czeka was dużo pracy i że terminów nadal trzeba będzie dotrzymywać. Tutaj nic się nie zmieni do pierwszego gwizdka turnieju – mówi Gaillard. Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: m.kolodziejczyk@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL