Służby mundurowe

Transporter opancerzony Rosomak coraz bardziej polski

W październiku okaże się, czy pierwszy wyprodukowany u nas pancerz do rosomaka zda testy
Chrzest bojowy rosomaki przeszły na misji w Afganistanie. Niejednokrotnie uratowały tam życie polskich żołnierzy. Wojskowi, którzy jeździli na patrole, opowiadają, że nawet gdy pojazd wjechał na minę-pułapkę, wiedzieli, że nie zagraża im niebezpieczeństwo i są dobrze chronieni.
Dlatego minister obrony narodowej Bogdan Klich zapowiedział niedawno, że chce wysłać na wojnę z talibami nawet 90 rosomaków. Na ich zakupy w Wojskowych Zakładach Mechanicznych w Siemianowicach Śląskich Ministerstwo Obrony Narodowej zarezerwowało w tym roku 594 mln zł. Natomiast już do końca września do polskich żołnierzy stacjonujących w Afganistanie trafi 15 takich pojazdów. Kiedy transportery zyskają polskie pancerze? Na razie wojskowi sprawdzą, czy pancerz, którego technologię opracowała Huta Stali Jakościowej (HSJ) ze Stalowej Woli, jest odporny na ostrzał i wybuchy. Testy na poligonie odbędą się na początku października.
Jeśli wypadną pomyślnie, zakłady z Siemianowic Śląskich nie będą już sprowadzały blach ze Szwecji. Produkować je będą rodzime firmy. Inżynierowie ze Stalowej Woli trzy lata pracowali nad odpowiednią technologią. Pierwsze testy blach wypadły bardzo dobrze. Niedawno HSJ wspólnie z Hutą Stalowa Wola wykonały cały pancerz rosomaka. – Nasze blachy wcale nie ustępują szwedzkim. Mam nadzieję, że wykażą to również testy – mówi Wincenty Likus, prezes Huty Stali Jakościowej. Dodaje, że już w drugim półroczu przyszłego roku może rozpocząć regularne dostawy pancerzy dla producenta transporterów. W grudniu 2002 r. Wojskowe Zakłady Mechaniczne wspólnie z fińską firmą Patria wygrały przetarg na dostawę 690 kołowych transporterów opancerzonych dla polskiej armii. Jednym z najistotniejszych kryteriów wyboru tych pojazdów było przeniesienie znacznej części produkcji do Polski. Docelowo 70 proc. elementów i podzespołów musi być wytwarzane w krajowych zakładach. Polskiej produkcji są już m.in. niektóre elementy wieży rosomaka, podwozia, środki łączności. Polonizacja transportera miała przebiegać stopniowo, przez kilka lat. Wygląda na to, że dobiega końca. Polsko-fińskie transportery sprawdziły się doskonale w warunkach wojennych nie tylko w Afganistanie. Kilkanaście takich pojazdów zostało wysłanych na misję do Czadu. Wśród nich są dwa w wersji medycznej. Wyprodukowano je w Siemianowicach wspólnie z polską firmą AMZ – Kutno. Nasi rozmówcy z armii i zakładów zbrojeniowych twierdzą, że pojazdy robią też międzynarodową furorę. – Rosomaków zazdrościli nam nawet Amerykanie, bo widzieli, jak się sprawdzają – mówi jeden z oficerów, który wrócił z Afganistanu. Zakupem rosomaków zainteresowanych jest kilka armii świata, m.in. iracka. kosztuje rosomak w wersji podstawowej bez wieży i dodatkowego opancerzenia
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL