fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sylwetki

Prawdziwy trader boi się teraz kupować naszą walutę

Marcin Bilbin, analityk rynków finansowych Pekao
Rzeczpospolita
- Jeśli chodzi o nasz region, to jest on obecnie najsilniejszy na świecie. Widać to także po notowaniach forinta, korony czeskiej i słowackiej. Te waluty zachowują się niesamowicie dobrze, podobnie jak złoty - mówi Marcin Bilbin, analityk rynków finansowych Pekao
Rz: Umocnienie złotego nie ma końca, a jakie nastroje panują wśród inwestorów walutowych?
Marcin Bilbin: Jeśli chodzi o nasz region (Europy Środkowo-Wschodniej – przyp. red.) to jest on obecnie najsilniejszy na świecie. Widać to także po notowaniach forinta, korony czeskiej i słowackiej. Te waluty zachowują się niesamowicie dobrze, podobnie jak złoty. Trend wzrostowy w dłuższej perspektywie jest jasny i nie powinno się tutaj nic zmienić. Natomiast krótkoterminowo widać wyraźne ruchy. Wczoraj złoty i forint po środowym wzroście korekcyjnie się osłabiły.
Czy w najbliższym czasie w przypadku polskiej waluty zobaczymy nowe rekordowe poziomy?
Poziom 3,35 zł za euro, który widzieliśmy również w 2001 roku, obecnie oznacza, że złoty jest o wiele mocniejszy niż siedem lat temu. Wtedy kurs dolara był powyżej 4 zł. Umocnienie złotego będzie trwało, natomiast nie jest już tak szybkie. Myśli pan, że jest wielu inwestorów, którzy chcą kupować złotego po obecnym kursie? Prawdziwy trader boi się kupować polską walutę przy tych poziomach i wykonuje tylko krótkoterminowe ruchy. Wielu inwestorów mających od dawna w portfelu polską walutę zastanawia się, czy jej nie sprzedać, bo i tak zarobili już na złotym bardzo dużo.
Czym może skończyć się dla złotego ta ewentualna wyprzedaż?
Inwestorzy od pewnego czasu zamykają swoje pozycje na złotym, ale korekty na tym rynku nie ma, bo jest jeszcze jedna strona na rynku. Są nią polscy eksporterzy, którzy sprzedają towary w euro i muszą je wymieniać na polską walutę. Sprzedawanie walut w momencie, gdy są coraz tańsze jest psychologicznie trudne. Gros eksporterów robi to tylko z konieczności. Nacisk podażowy eksporterów oceniałbym nawet na 2 mld euro. Są to pieniądze, które czekają na odpowiednie poziomy kursowe. To ogranicza potencjał korekty złotego.
Jak może się skończyć to rozgrzanie rynku? Czy czeka nas w najbliższym czasie głęboka korekta w przypadku złotego?
Na razie popyt na złotego jest zdecydowanie większy od podaży. Widać, że polska waluta nie reaguje na zawirowania na światowych rynkach walutowych. Złoty obecnie zapewne jest przewartościowany, ale to nie znaczy, że nie będzie jeszcze droższy. Są czynniki, które w dłuższym okresie będą działały na osłabienie się polskiej waluty. Ale to jeszcze nie jest ten moment, a na rynku walutowym najważniejszy jest odpowiedni timing.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA