fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Gwiazdy pod gołym niebem

Celine Dion
AFP
Przez najbliższe dwa tygodnie Polska będzie się bawić na dużych plenerowych imprezach
Jako pierwsi wystąpią w Chorzowie The Police ze Stingiem, który tak często bywał w Polsce solo, że fani jego macierzystego zespołu stracili już nadzieję, że kiedykolwiek przyjedzie z gitarzystą Andym Summersem i perkusistą Stewartem Copelandem. A jednak!
Policjanci udowadniają obecnym tournee, że chociaż Sting jest najzdolniejszym kompozytorem w grupie, jeśli chodzi o warsztat – zespół tworzy trzech wirtuozów. Czas się ich nie ima i grają swoje największe przeboje z jeszcze większą energią niż przed laty, bo nowych piosenek nie będzie. Muzycy z całą mocą podkreślają, że nie ma mowy o nowej płycie. Osobiście w to nie wierzę, a każdy, kto wysłucha koncertu z "Roxanne" i "Every Breath You Take" będzie myślał podobnie.
Carlos Santana odwiedzi nas drugi raz, ale gdy był w naszym kraju w 1994 r., choć grał świetnie, od dawna nie miał na koncie żadnego sukcesu płytowego. Ten przyszedł wraz z albumem "Supernatural" pięć lat później. Do Polski Santana przyjeżdża w związku z wydaniem pierwszego zbioru przebojów, który zawiera utwory ze wszystkich okresów działalności muzyka. Pierwszy raz będziemy mieli okazję wysłuchać na żywo zarówno "Smooth", jak i "Oye Coma Va" czy "Black Magic Woman", a także wielu wspaniałych solówek latynoskiego mistrza gitary.
Po raz pierwszy będziemy mogli posłuchać Celine Dion. Wydawało się, że już do końca kariery będzie w Las Vegas odcinać kupony od sukcesu płyty z muzyką do "Titanica", którą kupiło 27 mln fanów na świecie – tymczasem zdecydowała się na roczne światowe tournee. Rozpoczęła je w lutym w RPA, a przygotowała się do niego z pomocą Jamie Kinga, odpowiedzialnego wcześniej za trasy koncertowe Madonny i Christiny Aquillery. Wystąpi na czele 150-osobowej ekipy. Zaśpiewa swoje największe przeboje, ale także hity Queen i największe szlagiery soul. Jednak finał będzie należał do "My Heart Will Go On".
Nigdy w Polsce nie oglądaliśmy Elvisa Costello, jednego z najważniejszych artystów sceny niezależnej, zwariowanego Irlandczyka, którego największym sukcesem była ostatnio opieka artystyczna nad karierą żony Diany Krall. Costello, jeden z najbliższych przyjaciół Paula McCartneya, z którym wielokrotnie komponował i nagrywał, w tym roku wydał album "Mamofuku". Najpierw był dostępny w wydaniu winylowym, a dopiero później ukazał się na kompakcie. Costello zagra w Poznaniu na czele zespołu The Imposters. Na jego koncert nie trzeba mieć biletu – to prezent od Festiwalu Malta. Stawkę światowych gwiazd na gdyńskim Openerze poprowadzi amerykański raper Jay-Z, najważniejszy na świecie w swoim gatunku. Sprzedał 50 mln albumów, najnowszy to "American Gangster". Poza estradą, z powodzeniem lansuje nowe linie ubrań i bryluje na muzycznych salonach u boku innej czarnej gwiazdy – Beyonce, z którą się zaręczył. Oprócz niego zobaczymy w Gdyni legendę punk rocka Sex Pistols oraz czołówkę nowego rocka gitarowego – Raconteursów z Jackiem White'em, Interpol i Editors, a także Erykę Badu i sławy muzyki klubowej: Massive Attack i The Chemical Brothers.
Przyjazd Nelly Furtado do Poznania powinien zelektryzować wszystkich fanów nowoczesnego popu. Przeboje wokalistki z wydanego przed dwoma laty albumu "Loose" do dziś nie schodzą z anten radiowych, przez wiele miesięcy utrzymywały się na listach przebojów. Wielka w tym zasługa producenta nagrań Timbalanda. To właśnie od współpracy z Furtado zaczęła się seria albumów największych gwiazd muzyki pop zrealizowanych pod jego kierownictwem, m.in. Justina Timberlake'a i najnowszego Madonny. Jednak z "Loose" pochodzi najwięcej przebojów. I tym razem Poznań bije inne miasta na głowę biletową propozycją – w cenie od 65 do 95 zł.
Ciesząc się z koncertów, jakie będzie można obejrzeć, warto pamiętać, że wiele największych gwiazd, które przyjadą w najbliższych dniach – traktuje Polskę jako rynek muzyczny drugiej kategorii. The Police rozpoczęli swoją trasę wiosną 2007 r. Carlos Santana zawita do nas dopiero po dziewięciu latach od wydania najsłynniejszego albumu "Supernatural", a Nelly Furtado – dwa lata po premierze "Loose". Wcześniej nieosiągalna była też Celine Dion. To efekt złej opinii o infrastrukturze Polski. Światowe gwiazdy najchętniej występują na nowoczesnych stadionach i w halach mieszczących do 20 tysięcy widzów, takich zaś nie mamy. Z tego powodu nie zawita do nas Coldplay, choć zagra w Pradze i Budapeszcie, podobnie jak Lenny Kravitz. Do Polski nie przyjedzie również Radiohead oraz Tom Waits. Trudno też nie odnieść wrażenia, że omijają nas artyści, którzy reprezentują w muzyce to, co najnowsze. Najchętniej występują na gdyńskim Openerze.
Na koniec informacja optymistyczna. Polska od lat walczy o koncert Madonny. Jak się dowiedzieliśmy, jej ekipa gościła na chorzowskim stadionie, by sprawdzić warunki obiektu. Ale jakie są wnioski zwiadu królowej pop – nie wiemy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA