fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Gloria Victis. Prawomocne wyroki w sprawie "Wujka"

Fotorzepa, Darek Golik
Regina Skibińska
- Kończy się proces w sprawie zdarzeń, które miały miejsce w kopalniach Manifest Lipcowy i Wujek w grudniu 1981. Gloria Victis. Chwała zwyciężonym, bo polegli w słusznej sprawie - tak sędzia Sądu Apelacyjnego w Katowicach Waldemar Szmidt skomentował wyrok w procesie 17 byłych milicjantów. Obrona nie wyklucza apelacji do Sądu Najwyższego
- Ci, którzy do końca swoim milczeniem osłaniają zabójców, karę odbędą z poczuciem fałszywie pojętej koleżeńskiej wspólnoty. Ci zaś, którzy zabili, pozostaną ze świadomością popełnionej i nie w pełni ukaranej zbrodni, do końca swych dni - kontynuował przewodniczący składu sędziowskiego Sądu Apelacyjnego.
Przedstawienie uzasadnienia zajęło składowi orzekającemu około dwie godziny. Opuszczając salę sądową wiele spośród obecnych na ogłoszeniu wyroku osób klaskało. Byli wśród nich m.in. oskarżyciele posiłkowi - przedstawiciele rodzin zamordowanych górników oraz uczestnicy strajku w "Wujku" blisko 27 lat temu.
- Równie doniosłe, jak oddanie czci poległym i rannym górnikom jest stanowcze stwierdzenie sądu, że uwzględniając cały złożony historycznie kontekst sprawy, nie był niniejszy proces sądem karnym nad historycznymi, politycznymi czy osobistymi racjami tych, którzy 13 grudnia 1981 r. wprowadzili stan wojenny - zaznaczył przewodniczący składu sędziowskiego sędzia Waldemar Szmidt.
Uściślił, że proces dotyczył jedynie prawnej oceny zachowania kilkunastu funkcjonariuszy państwowych, milicjantów,szeregowców, podoficerów i oficerów. Jak zaznaczył, ocena tamiała dać odpowiedź na pytania o ich winę, czy przyczynili siędo śmierci i ran ofiar, a także czy mieli prawo strzelać.
6 lat więzienia - to prawomocny wyrok sądu dla Romualda Cieślaka, byłego dowódcy plutonu specjalnego ZOMO, pacyfikującego kopalnie "Wujek" i "Manifest Lipcowy" w 1981 r. Cieślak odpowiadał za sprawstwo kierownicze zabójstwa dziewięciu górników z "Wujka" i podżeganie do bójki z użyciem broni palnej w "Manifeście Lipcowym", gdzie od kul ranne zostały cztery osoby. W pierwszej instancji został on skazany na 11 lat więzienia.
Obrońca Romualda Cieślaka nie wyklucza złożenia na wtorkowy wyrokskargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego. "Decyzja w tej sprawiebędzie oczywiście zależała od mojego klienta" - zaznaczył mec.Michał Konieczyński.
13 podwładnych Cieślaka dostało wyroki od 3,5 do 4 lat więzienia - to surowsze kary niż te wymierzone im przed rokiem przez katowicki sąd okręgowy. Sąd apelacyjny umorzył postępowanie wobec jednego z oskarżonych Teopolda Wojtysiaka, a sprawę kolejnego zwrócił do I instancji.
- Pomimo upływu czasu, matactw i zacierania śladów sprawcy poniosą karę - stwierdził sędzia.
Były wiceszef MO w Katowicach Marian Okrutny został prawomocnie oczyszczony z zarzutu sprawstwa kierowniczego zabójstwa górników z kopalni "Wujek" w 1981 r. "Nie dające się usunąć wątpliwości trzeba rozstrzygać na korzyść oskarżonego" - przypomniał sędzia Szmydt.
Skazani zostaną wkrótce wezwani do odbycia kary. Stosowne dokumenty zostaną przesłane do katowickiego sądu okręgowego. Stamtąd zostaną skazanym rozesłane wezwania do stawienia się w wyznaczonych zakładach karnych.
W tej chwili w areszcie przebywa jedynie Romuald Cieślak - trafił tam przed rokiem na polecenie katowickiego sądu okręgowego, który skazał go w I instancji na 11 lat. Na poczet kary sąd apelacyjny zaliczył mu także okres wcześniejszego aresztowania - od kwietnia 1992 do sierpnia 1993 r.
Były opozycjonista, Henryk Wujec wyraził zadowolenie z wyroku. Według niego najważniejsze jest to, że czyn został osądzony, a winni poniosą "realną karę".
Jak zaznaczył, wyrok to nie "krwawa zemsta" na skazanych, ale daje on poczucie, że czyn został osądzony a kara wymierzona. Podkreślił też, że dla skazanych wyrok to "forma oczyszczenia"; po odbyciu kary - dodał - będą oni mogli wrócić do społeczeństwa.
- Trudno sobie wyobrazić, żeby takie czyny, najgorsze w stanie wojennym, nie zostały osądzone, że sprawiedliwość byłaby bezradna w twej sprawie - powiedział w TVN24 były opozycjonista.
Chociaż, jak podkreślił Wujec, osądzeni zostali jedynie sprawcy bezpośrednich zdarzeń, to wyrok osądza "w sensie moralnym" również osoby, które wydały rozkaz o strzelaniu do robotników.
Pytany, czy spodziewa się, że osoby z "najwyższych szczebli państwowych" staną przed sądem, powiedział, że także w tej sprawie "dowody są zbierane". Zaznaczył jednak, że część osób odpowiedzialnych za wydarzenia w kopalni Wujek już nie żyje, a część dowodów została zniszczona.
Jako sprawiedliwy, lecz nieobejmujący wszystkich faktycznie odpowiedzialnych - ocenił wyrok wydany przez Sąd Apelacyjny w Katowicach w sprawie pacyfikacji śląskich kopalń przywódca strajku w kopalni "Wujek" sprzed ponad 25 lat, Stanisław Płatek.
- W uznaniu sądu jest to wyrok prawidłowy, więc muszę go przyjąć. Jeżeli jest zgodny z prawem, musi mnie satysfakcjonować - mówił dziennikarzom po wyjściu z sali rozpraw Płatek. Zaznaczając, że nie zna się na prawie, mówił o swoim niedosycie wynikającym z tego, że wyrok nie obejmuje przełożonych b. milicjantów.
-Mówię o tych, którzy od początku unikają ławy oskarżonych nawet w sposób niegodzący się z honorem oficerskim. Na tej ławie powinni znaleźć się twórcy stanu wojennego: gen. Wojciech Jaruzelski, gen. Czesław Kiszczak, gen. Władysław Ciastoń, płk Kazimierz Wilczyński, już nie mówiąc o zmarłych gen. Tadeuszu Bejmie, czy gen. Jerzym Grubie - wyliczał Płatek.
- Nie satysfakcjonuje mnie, że ci, którzy faktycznie powinni odpowiadać za stan wojenny, albo odpowiadają w wyodrębnionych procesach w Warszawie, albo udało im się z procesu wymknąć - tak jak dowódcy ZOMO płk. Kazimierzowi Wilczyńskiemu, albo zostali uniewinnieni - tak jak zastępca komendanta wojewódzkiego milicji płk Marian Okrutny - podkreślił.
Rozprawa odwoławcza dotyczyła trzeciego już wyroku w tej sprawie. W wydanym ponad rok temu orzeczeniu Sąd Okręgowy w Katowicach po raz pierwszy dopatrzył się winy oskarżonych. Obrona domagała się uniewinnienia lub kolejnego procesu. Oskarżenie żądało wyższych kar niż te, które wymierzył sąd I instancji.
W ostatnim wyroku sąd okręgowy skazał 15 z 17 b. zomowców, czyli wszystkich oskarżonych pacyfikujących kopalnię "Wujek". 11 lat więzienia dostał b. dowódca plutonu specjalnego ZOMO Romuald C.; jego 14 podwładnych - od 2 i pół roku do trzech lat.
Romualda C. skazano za sprawstwo kierownicze zabójstwa górników. Po wyroku trafił do aresztu, przebywa w nim do dziś. Resztę zomowców skazano za "udział w bójce z użyciem broni palnej i ze skutkiem śmiertelnym". Uniewinniono byłego wiceszefa KW MO Mariana O., a sprawę jednego z zomowców z "Manifestu Lipcowego" umorzono.
W dwóch wcześniejszych procesach b. milicjanci byli w I instancji uniewinniani lub postępowanie wobec nich było umarzane. Oba orzeczenia sąd odwoławczy uchylał.
Obie śląskie kopalnie zastrajkowały po wprowadzeniu stanu wojennego, zawieszeniu działalności "Solidarności" i internowaniu tysięcy osób. W czasie odblokowywania "Wujka" 16 grudnia 1981 r. od kul zginęło dziewięciu górników, 21 innych doznało ran postrzałowych. Dzień wcześniej, w czasie pacyfikacji "Manifestu Lipcowego", postrzelonych zostało czterech górników.
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA