fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Chorwaci ofiarą irlandzkiego „nie”

Fotorzepa, Danuta Matloch
Bez szans na rozszerzenie. Dopóki nie zostanie przyjęty traktat lizboński, stara Unia nie zgodzi się na przyjęcie nowych członków. Gotowa jest zatrzasnąć drzwi przed Chorwacją
Komisja Europejska zdaje sobie sprawę, że brak podstaw prawnych do tak radykalnej zmiany polityki. – Nie możemy znaleźć w tekście traktatu niczego, co uniemożliwiałoby rozszerzenie – przyznaje Johannes Laitenberger, rzecznik KE. – Reszta jest polityką: czy i jak chcemy tego dokonać – dodaje. Do przyjęcia nowego państwa jest potrzebna zgoda wszystkich 27 krajów.
Chorwacja w dobrej wierze negocjuje z Komisją Europejską kolejne rozdziały, dostosowujące jej prawo, gospodarkę i administrację do standardów Unii Europejskiej. Postęp jest wyraźny, według przewidywań rozmowy zakończą się w 2009 roku, a już w 2010 roku Chorwacja będzie mogła stać się 28 członkiem Unii Europejskiej. Ale jej przyszłość zależy teraz już nie od surowości unijnych ekspertów, sprawdzających normy sanitarne czy poziom korupcji, ale od Irlandczyków. Przywódcy Francji i Niemiec, do których nieoczekiwanie dołączył premier Węgier, oznajmili, że nie będzie dalszego rozszerzenia UE bez traktatu lizbońskiego. Nicolas Sarkozy, Angela Merkel i Ferenc Gyurcsany przekonują, że nie można przyjąć do UE nowych państw na podstawie traktatu nicejskiego. – Nie chodzi o to, że brak nam woli politycznej. Ale o to, że nie ma wystarczających i skutecznych ram prawnych, by tego dokonać – mówi szef węgierskiego rządu.
Liderzy starej Unii są zmęczeni nieudanymi próbami pogłębienia integracji
– Nie chcę używać słowa szantaż. Ale te wypowiedzi trzeba widzieć w kontekście pewnej gry, w której stawką jest jak najszybsze przyjęcie traktatu lizbońskiego – mówi „Rz” Jacek Saryusz-Wolski, przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego. Przypomina, że ten straszak – blo- kowania rozszerzenia – był już stosowany przy okazji negocjacji traktatu konstytucyjnego. – Zobaczymy, czy jest to opinia wygłoszona pod wpływem emocji, czy trwały argument – mówi eurodeputowany PO. Przekonuje, że nie ma on sensu, bowiem analizy pokazują, iż po rozszerzeniu proces decyzyjny w UE trwa krócej. – Traktat lizboński dałby dodatkowe możliwości, ale to nie ma nic wspólnego z rozszerzeniem – podkreśla Saryusz-Wolski. Według niego w żadnym razie nie ma mowy o zablokowaniu wejścia Chorwacji do Wspólnoty.
Eksperci zauważają jednak, że zarówno wypowiedzi Sarkozy’ego, jak i Merkel brzmiały bardzo poważnie. Kanclerz powiedziała, że brak traktatu lizbońskiego uniemożliwi przyjęcie nowych krajów. Gdy zapytano ją, co z Chorwacją, odpowiedziała: – Według mojej wiedzy Chorwacja jest krajem. Sebastian Kurpas, ekspert brukselskiego Centrum Studiów nad Polityką Europejską (CEPS), zauważa zmęczenie liderów starej Unii nieudanymi próbami pogłębienia integracji. – Są tylko kolejne rozszerzenia, a pogłębienie nie następuje – mówi. Według niego przywódcy Francji i Niemiec nie kierowali jednak swych gróźb do Irlandii. Chodziło im raczej o kraje takie jak Czechy. Praga popiera rozszerzenie, ale ma problemy z ratyfikacją traktatu lizbońskiego.
Strona poświęcona krajom kandydującym do UE europa.eu/abc/european_countries/candidate_countries/index_pl.htm
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA