fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

PSL: Pitera wprowadza niepokój do koalicji

Rzeczpospolita
NIK sprawdzi nepotyzm - zażądała tego minister Julia Pitera. Ludowcy odbierają jej działania jako nagonkę na swoją partię. Chcą o tym poważnie porozmawiać z koalicjantem
Powodem ostatnich napięć w koalicji jest wniosek Julii Pitery do Najwyższej Izby Kontroli. Pełnomocnik rządu ds. walki z korupcją chce, by NIK zbadała sygnały o nepotyzmie przy zatrudnianiu w administracji państwowej. Oficjalnie nie ma tam słowa o PSL. Wiadomo jednak, że chodzi właśnie o polityków tej partii i sprawdzenie, czy nie doszło do nepotyzmu m.in. w zależnych od Agencji Rynku Rolnego spółkach Elewarr i Zamojskie Zakłady Zbożowe.
Chodzi o zatrudnienie w zamojskiej spółce Adama Kalinowskiego. Brat wicemarszałka Sejmu został tam głównym specjalistą ds. rozwoju firmy, choć wcześniej takiego etatu nie było. W kwietniu „Rz” ujawniła, że konkurs na kandydatów do rady nadzorczej zakładów wygrał Mariusz Suchecki, jeden z najbliższych współpracowników Jarosława Kalinowskiego. Przykładów jest więcej. W spółce Elewarr (jest właścicielem Zamojskich Zakładów Zbożowych, a na jej czele stoi Andrzej Śmietanko, były poseł PSL, który stanowisko objął bez konkursu po ostatnich wyborach) zatrudnienie znaleźli Dariusz Żelichowski, syn Stanisława, przewodniczącego Klubu PSL, oraz Andrzej Kłopotek, brat Eugeniusza, posła PSL.
– Jeśli pojawiają się jakieś wątpliwości, to dobrze, by NIK to zbadała. Być może okaże się właśnie, że wszystko było w porządku – uważa Waldy Dzikowski, wiceszef klubu PO.
– Na pewno zainteresujemy się wnioskiem minister Pitery – mówi Błażej Torański, rzecznik NIK. – Wiadomo, że zjawisko nepotyzmu jest złe i znajduje się w polu naszych zainteresowań.
Kiedy izba może rozpocząć kontrolę i jaki będzie jej zakres? – O tym zadecyduje prezes, gdy zapozna się z wnioskiem pani minister – wyjaśnia Torański.
Na wieść o możliwej kontroli, której głównym obiektem mogą być politycy PSL, wśród ludowców zawrzało. Nastroje tonuje co prawda Stanisław Żelichowski: – Traktujemy to wszystko z rezerwą. To sprawa z gatunku dorsza za 8 zł (jedna z pozycji raportu Pitery o korzystaniu ze służbowych kart kredytowych przez poprzedni rząd – red.). Mam nadzieję, że nie dojdzie z tego powodu do niepotrzebnych koalicyjnych napięć.
Szef Klubu PSL zaznacza, że nie ma sobie nic do zarzucenia. W administracji pracują zaś tysiące ludzi. Trudno więc, by nie znalazły się tam osoby związane z PSL. – Niech NIK to sprawdzi, my jesteśmy spokojni. Jeśli potwierdzą się jakiekolwiek nieprawidłowości, będą wyciągane konsekwencje – podkreśla.
Wśród jego partyjnych kolegów można jednak usłyszeć dużo ostrzejsze słowa.
– Minister Pitera chyba się nudzi i na siłę wymyśla sobie zajęcia. Skoro koniecznie tak chce badać nepotyzm, to może by zaczęła od swoich kolegów – słyszymy od jednego z posłów PSL.
– Jako jeden z ostatnich i to od znajomych dowiedziałem się, że mój brat zmienia pracę. Można to więc badać na wszystkie strony – mówi Eugeniusz Kłopotek. Dodaje, że sprawa stanie zapewne na najbliższym spotkaniu koalicyjnym. – Jeśli uznamy, że jest to jakaś forma nagonki na PSL, to z koalicjantem czeka nas poważna rozmowa – zapowiada Kłopotek.
– Mówienie, że chodzi mi o polityczną nagonkę, jest kompletnym nieporozumieniem. W moim piśmie do NIK nie ma słowa o PSL, a wnioski z kontroli mogą tak samo dotyczyć PO, PSL, jak i innych partii – broni się Julia Pitera.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorów k.manys@rp.pl, t.niespial@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA