fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Imieniny w cieniu „Bolka”

Premier Donald Tusk podarował Lechowi Wałęsie złote spinki do mankietów z wizerunkiem lwa
KFP, Maciej Kosycarz Maciej Kosycarz
Uroczystość w domu Lech a i Danuty Wałęsów. Wytrwałości oraz zwycięstwa w walce z przeciwnikami życzyli byłemu prezydentowi goście na jego przyjęciu
Do rezydencji Danuty i Lecha Wałęsów w Gdańsku przybyło w sobotę kilkuset gości. Solenizantowi i jego żonie życzenia składano przez prawie dwie godziny. Byłego prezydenta zachęcano „do boju”, a dyskusje przy gościnnych stołach nawiązywały do publikacji IPN „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii”. – Nigdy nie miałem takiej sympatii jak teraz. Coś jest w tym narodzie takiego, że jak ktoś jest w tarapatach, to jest solidarny i to jest budujące – mówił Wałęsa. Dodawał, że tylu gości na imieninach jego i żony jeszcze nie było. Dobrego nastroju solenizanta nie zepsuła nawet wpadka z błędem na torcie, na którym napisano: „100 lat panie prezydęcie”.
Wsparcie byłemu prezydentowi okazali licznie przybyli politycy Platformy Obywatelskiej. Jednym z najbardziej oczekiwanych gości był premier Donald Tusk, który dotarł na imieniny z żoną dwie godziny po rozpoczęciu przyjęcia. Przyniósł złote spinki z wizerunkiem lwa. – Prezydent Wałęsa zawsze był lwem. Życzenia, jakie złożyłem, pozostaną między nami, bo sytuacja jest poważna i dlatego musimy złożyć takie męskie, dyskretne życzenia – mówił Tusk. Zaznaczał, że jego obecność na przyjęciu to wyraz solidarności z Wałęsą.
Na premiera oczekiwało miejsce przy stole solenizanta. Biesiadowali tam m.in. metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź, poseł Maciej Płażyński, a także były szef MSWiA Janusz Kaczmarek, jeden z podejrzanych w sprawie dotyczącej przecieku o akcji CBA w resorcie rolnictwa. Deklarował on wsparcie w procesach z IPN.
Przy sąsiednich stolikach siedzieli bliscy znajomi solenizanta, m.in. były szef MSWiA Andrzej Milczanowski, ks. prałat Henryk Jankowski. Wśród gości byli także były szef SdPl Marek Borowski oraz przewodniczący NSZZ „Solidarność” Janusz Śniadek.
Podczas przyjęcia rozmawiano głównie o problemach solenizanta, o samej książce i reakcjach na nią. Jeden z gości powiedział „Rz”, że niektórzy z bawiących zastanawiali się, czy pomóc Wałęsie, atakując mocniej jego przeciwników. Uznano jednak, że nie ma takiej potrzeby. – Jeśli będziemy z tymi ludźmi dyskutować, to tylko będziemy ich pobudzać do działania – ocenia takie pomysły Jerzy Borowczak, inicjator strajku w Stoczni Gdańskiej w 1980 roku.
Mimo słów otuchy kierowanych pod adresem Lecha Wałęsy atmosfera przyjęcia była inna niż w poprzednich latach. Jak mówili niektórzy goście: „jest bardziej refleksyjnie, spokojniej, a gospodarz jest zmęczony”. – Nie ma się co dziwić. Dwa tygodnie kampanii antywałęsowskiej zrobiły swoje – powiedział „Rz” jeden z gości. – Wałęsa da sobie radę – dodał. Humor wyraźnie poprawiały solenizantowi niektóre prezenty: płyta z filmem „Bolek i Lolek”, czy książki z alkoholem. Do boju o dobre imię zachęcano, wręczając maczugę, a za zasługi w walce od kick bokserki, posłanki PO Iwony Guzowskiej otrzymał pas mistrzowski. – To za to, co już zrobił – stwierdziła.
Dziennikarze obserwujący, jakie prezenty dostaje solenizant, dopytywali, czy spodziewa się tego, że ktoś przyniesie książkę historyków IPN. – Taka książka niezbyt ciekawa, ale trzeba przejrzeć. Na razie byłem wściekły – mówił Wałęsa. – Jak spokojnie na to patrzę, to dobrze, że to się stało teraz, kiedy jestem jeszcze na ziemi i mogę coś dopowiedzieć. Gorzej by było, jakby pojawiła się w chwili, gdy będę wąchał kwiatki od spodu i nie mógłbym niczego wyjaśnić.
Zapowiedział, że w odpowiedzi na publikację IPN wyda swoją książkę. Niewykluczone, że będzie to jedyna odpowiedź Wałęsy, bo zmęczony solenizant zapowiedział nieoczekiwanie, że prawdopodobnie zrezygnuje z wytaczania procesów. – Konsultowałem się z prawnikami i wychodzi na to, że historycy i dziennikarze są ponad prawem. Wszyscy radzą, żeby dać sobie spokój. Zastanowimy się nad tymi procesami – dodał.
Przygotowanych przez restauratorów potraw: pieczonych prosiaków, strusia i ryb oraz serwowanych na przyjęciu win i wódek nie próbowali politycy PiS. Do Wałęsów nie dotarli też marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, Tadeusz Mazowiecki, abp Tadeusz Gocłowski i były prezydent Aleksander Kwaśniewski. Z zaproszenia do byłego prezydenta nie skorzystał prezydent Lech Kaczyński i jego brat Jarosław Kaczyński.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA