fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Implementacja prawa unijnego wymaga nowego ujęcia konstytucyjnego

Rzeczpospolita, Paweł Gałka
Po co tworzyć własne regulacje, skoro można bezpośrednio stosować unijne – pisze Bogusław Banaszak profesor prawa z Uniwersytetu Wrocławskiego oraz Europejskiego Uniwersytetu Viadrina
Prawu wspólnotowemu Konstytucja RP przyznała prymat przed wewnętrznymi regulacjami o randze niższej niż ustawa zasadnicza. Jeżeli wynika to z ratyfikowanej przez RP umowy międzynarodowej tworzącej organizację międzynarodową, do prawa stanowionego przez organy prawodawcze tej organizacji odnosi się zasada jego bezpośredniego stosowania.
Konstytucja z 1997 r., używając w art. 91 ust. 1 formuły o bezpośrednim stosowaniu umów międzynarodowych, nie określa bliżej, co należy przez nią rozumieć. Czyni tak w sytuacji, w której pojęcie stosowania prawa nie jest jednolicie rozumiane w nauce prawa.
Najogólniej rzecz ujmując i abstrahując od sporów na ten temat, stosowanie umów międzynarodowych może być rozumiane dwojako:
> w wąskim tego słowa znaczeniu to określanie przez uprawniony podmiot skutków prawnych norm zawartych w umowach międzynarodowych w danej sytuacji. Innymi słowy jest to przyporządkowanie norm prawa międzynarodowego do indywidualnych przypadków. Wynikiem tego procesu jest akt stosowania umowy międzynarodowej mający postać normy indywidualnej i konkretnej,
> w szerokim tego słowa znaczeniu oznacza nawiązanie do szerszego pojęcia stosowania prawa i jest równoznaczne z czynieniem przez uprawniony organ państwowy użytku z przyznanej mu kompetencji do dokonania czynności konwencjonalnie doniosłej prawnie, np. uchwalenia ustawy, wydania wyroku.
Pojęcie bezpośredniego stosowania umów międzynarodowych wykracza niekiedy poza sytuację, w której ich normy stają się dla organów państwowych wyłączną (tzn. bez konieczności stosowania jakiejkolwiek ustawy lub bez potrzeby odwoływania się do jakichkolwiek przepisów podustawowych) podstawą rozstrzygnięcia indywidualnego. Do sfery bezpośredniego stosowania umów międzynarodowych zaliczyć powinno się także tzw. ich współstosowanie polegające na równoczesnym stosowaniu ich norm oraz norm ustawowych. Oznacza ono, że podmiot stosujący prawo powinien, uwzględniając pierwszeństwo umowy międzynarodowej wobec ustawy, dawać pierwszeństwo takim rozwiązaniom, które najlepiej realizują postanowienia konstytucji i umowy międzynarodowej.
Stosować bezpośrednio należy tylko te normy umów międzynarodowych, które zostały sformułowane na tyle jednoznacznie, że nie ma konieczności odwoływania się do innych przepisów
Bezpośrednie stosowanie normy umowy międzynarodowej łączy się przecież nie tylko z odpowiednimi postanowieniami w niej zawartymi, uzależniającymi jej stosowanie od wydania norm prawa wewnętrznego, ale także z problemem konkretności tych norm. Z natury swej język stosowany w umowie międzynarodowej jest przecież inny niż w ustawach bądź aktach prawnych o niższej od nich randze. Stosować bezpośrednio należy tylko te normy, które zostały sformułowane na tyle jednoznacznie, że nie ma konieczności odwoływania się do innych przepisów. Tylko w tym wypadku można bez trudu dokonać ich subsumcji do konkretnego stanu faktycznego, wskazać na treść rozstrzygnięć, które należy podjąć i które mają swoje oparcie wprost w nim. Wystarczy tu przeto zwykłe powołanie ich brzmienia i nie jest konieczne wskazanie rozumienia przepisu w orzecznictwie sądowym czy w nauce prawa. Nie można w tym przypadku zastąpić jednej z podstawowych zasad naszej cywilizacji prawniczej – clara non sunt interpretanda.
Dla ustalenia treści normy umowy międzynarodowej podstawowe znaczenie ma wykładnia językowa. Polski Trybunał Konstytucyjny właśnie ją uznaje za pierwszoplanową. Wykładnia językowa mogłaby zostać odrzucona, gdyby nie dała jednoznacznego efektu i zaistniałaby konieczność posłużenia się inną metodą wykładni. Należy jednak od niej zacząć i jej zastosowanie spycha inne metody wykładni (np. wykładnię celowościową) na dalszy plan, wtedy gdy właśnie ona umożliwia nadanie jednoznacznej treści zwrotom mającym istotne znaczenie dla danej sprawy.
Dotychczasowa praktyka implementacyjna polegająca na wydawaniu aktów prawa wewnętrznego powtarzających w istocie akty prawa unijnego nie jest racjonalna. Prawodawca polski decydował się nieraz na tworzenie własnych regulacji powtarzających w istocie mogące u nas obowiązywać bezpośrednio regulacje unijne. Egzemplifikacją tego jest Polska Klasyfikacja Wyrobów i Usług oraz Polska Klasyfikacja Działalności. Rozporządzenie Rady Ministrów z 20 stycznia 2004 r. w sprawie Polskiej Klasyfikacji Działalności stanowi, że klasyfikacja ta „zachowuje pełną spójność i porównywalność metodologiczną, zakresową i kodową z odpowiednią klasyfikacją unijną” (chodzi o nomenklaturę NACE – klasyfikację działalności gospodarczej we Wspólnocie Europejskiej). Wynika z tego prosty wniosek: klasyfikacje te nie mogą być sprzeczne z unijnymi, a wszelkie luki należy wypełnić normami unijnymi, nieścisłości zaś interpretować w sposób zgodny z klasyfikacjami unijnymi. Po co więc tworzyć własne regulacje, skoro można bezpośrednio stosować regulacje unijne?
Problemy z implementacją prawa unijnego przekonują, iż norma regulująca to zagadnienie powinna zostać wprowadzona do konstytucji inaczej – tzn. bardziej precyzyjnie. Pojawiają się także problemy szczegółowe wymagające zmiany konstytucji, aby móc wprowadzić rozwiązania przewidziane przez prawo Unii. Wyraźnie było to widać na przykładzie dobrze znanym w związku z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego – europejskim nakazie aresztowania.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA