fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Odetną ci wodę albo eksmitują na dworzec

Rzeczpospolita
Wpisy do rejestru dłużników, odcinanie ciepłej wody czy gazu, pozwy o zapłatę, a także o eksmisję – takie metody stosują warszawskie spółdzielnie, by odzyskać długi od lokatorów. Sumy idą w miliony złotych
Według szacunków, w każdej spółdzielni regularnie nie płaci czynszów kilka – kilkanaście procent mieszkańców. – Zarządy muszą robić wszystko, by wyegzekwować długi, bo inaczej mogą karnie odpowiadać za działanie na szkodę spółdzielni – mówi Jarosław Machlewski, prezes SM Ateńska na Saskiej Kępie.
Czasem jednak, mimo starań, długi jest bardzo trudno odzyskać.Spółdzielnia mieszkaniowa „Wola” ma 11,5 tys. członków. W ub. roku łączne zaległości czynszowe wynosiły ponad sześć milionów złotych. – To jest 8,2 proc. wszystkich wpływów z czynszów za ubiegły rok – mówi Robert Ambroziak, prezes spółdzielni. Rekordzista zalega na sumę ponad 45 tys. zł.
– Na spółdzielców nie działa już straszak w postaci wykluczenia ze spółdzielni, dlatego sięgamy po inne metody, takie jak wpisy do krajowego rejestru dłużników, odcinanie mediów czy wchodzenie na hipotekę lokalu – wylicza prezes Ambroziak. W rejestrze długów figuruje już kilkudziesięciu członków spółdzielni, podobnej liczbie odcięto ciepłą wodę czy gaz. „Wola” jeszcze nikomu nie „weszła” na hipotekę, ale już przygotowuje się do tego.
Gdy monity, odcinanie mediów czy wpis do rejestru długów nie przynoszą rezultatów, zarząd kieruje sprawę do sądu o zapłatę. Po wyroku oddaje sprawę do komornika. – Czasem udaje się odzyskać długi, a czasami nie – przyznaje prezes. Dodaje, że spółdzielnia ma wyroki eksmisyjne dla swoich lokatorów, ale nie ma gdzie ich przenieść, bo miasto powinno zapewnić im lokale socjalne, a tych brakuje.
Właściciel niemal co trzeciego (w sumie 1360) z 4,1 tys. mieszkań w spółdzielni Ateńska jest zadłużony. – Dług sięga niemal ośmiu procent wpływów z czynszów – tłumaczy prezes Machlewski. Dodaje, że wśród dłużników są osoby, które nie zapłaciły za miesiąc, ale również takie, których zaległości czynszowe przekraczają rok. Takich osób jest jedenaście.
Rekordziści nie płacą nawet po siedem – osiem lat. Największy dług sięga 54 tys. zł. – Czasami czynszu nie płacą rodziny patologiczne, ale bywa, że zaległości powstają u osób, które znalazły się w trudnej sytuacji, np. ktoś poważnie zachorował czy zmarł jedyny żywiciel rodziny – dodaje prezes.
Ateńska ma kilka sposobów odzyskiwania należności. Na początku wysyła wezwanie do zapłaty na drukach infomonitora (czyli biura informacji gospodarczej, które gromadzi informacje o niesolidnych płatnikach). – Umieszczenie u nich danych powoduje, że ludzie mają potem kłopoty choćby z zakupami na raty – mówi prezes. Dodaje, że po takich monitach średnio co trzeci dłużnik płaci. Poza tym spółdzielnia zaprasza zalegających z czynszem lokatorów na rozmowy przed specjalną komisją. Efekt jest taki, że co piąty lokator reguluje dług. Ale jak mówi prezes Machlewski, najskuteczniejszą metodą odzyskiwania pieniędzy jest wywieszanie na klatkach schodowych informacji o sumie zadłużenia lokatorów z całego bloku i wezwanie kilku z nich do zarządu w celu wyjaśnienia salda.– Nie podajemy do publicznej wiadomości informacji, że ci ludzie zalegają z czynszem, ale pozostali lokatorzy po takich komunikatach wiedzą, o co chodzi – mówi prezes. Wspomina, że część mieszkańców groziła mu sądem, ale jak na razie nikt nie złożył pozwu. Za to spółdzielnia wystąpiła przeciw 21 osobom z pozwem o zapłatę w sumie 146 tys. zł.
W ubiegłym roku Ateńska stworzyła tzw. mieszkanie tymczasowe. Trzypokojowy lokal podzielono na trzy lokale ze wspólną łazienką i kuchnią. Przeprowadzono tam trzech dłużników. – To nie była popularna decyzja, ale w ten sposób odzyskaliśmy trzy inne lokale – dodaje prezes.„Akademia” Pracownicza Spółdzielnia Budowlano-Mieszkaniowa PAN na Woli ma tylko siedem budynków i 400 członków. Niemal wszystkie lokale są wykupione. Zaległości z czynszem mają 84 osoby. Rekordziści zalegają po 26 – 27 tys. zł. Dług większości lokatorów nie przekracza 5 tys. złotych. Jeden z lokatorów nie płacił dziesięć lat. – W ogóle nie wprowadził się do mieszkania, więc eksmisja z lokalu po wyroku nie była trudna – opowiada Valdemar Kozlovsky, wiceprezes spółdzielni. Dodaje, że w „Akademii” jest też członek, który ma w niej trzy mieszkania i też nie płaci czynszu. – Po wyroku eksmisyjnym nie będziemy mieli problemu z lokalem dla niego – dodaje wiceprezes Kozlovsky. W jego spółdzielni do dłużników nie dokwaterowuje się innych, którzy nie płacą czynszu.Spółdzielnia Mieszkaniowa Starówka liczy 4 tys. członków. Zaległości w płaceniu czynszów sięgają tu ok. 800 tys. zł. – Niekiedy kwoty zadłużenia są niewielkie, np. 12 złotych, ale rekordzista doszedł przez kilka lat do ponad 30 tysięcy złotych – mówi Małgorzata Gierwazik, rzecznik prasowy Starówki. – Jest to osoba, która znalazła się w bardzo trudnej sytuacji i która stara się spłacać dług systematycznie – dodaje.
Spółdzielnia, starając się odzyskiwać długi, kieruje sprawy na drogę sądową. – Jeśli otrzymamy nakaz zapłaty z tytułami wykonawczymi, to sprawa trafia do egzekucji komorniczej. Jeśli nie ma z czego odzyskać zadłużenia – bo i takie sytuacje się zdarzają – to po opuszczeniu lokalu przez dłużnika, zaległość potrącana jest z wkładu – dodaje.
Małgorzata Gierwazik podkreśla, że problem zaczyna się tam, gdzie nie jest przyznany lokal socjalny. – Bez takiego sądowego orzeczenia o prawie do lokalu socjalnego spółdzielnie mają ręce związane – wyjaśnia rzeczniczka Starówki. – Jednak w każdym przypadku staramy się podchodzić do takich spraw indywidualnie, biorąc pod uwagę sytuację poszczególnych lokatorów. Co nie znaczy, że rachunek ekonomiczny jest na drugim planie – podkreśla.
Dwa lata temu w stolicy głośno było o eksmisji niepłacących czynszu lokatorów do pomieszczeń na dworcu kolejowym w Błoniu. Na takie rozwiązanie zdecydowały się władze Spółdzielni Mieszkaniowej Osiedle Wilanów. Rodzina nie płaciła czynszu od 10 lat. Dług urósł do 125 tysięcy złotych. Lokal w Błoniu na pół roku opłaciła eksmitowanym sama spółdzielnia, która dziś liczy 2027 członków, a liczba mieszkań to 1898.
Jak podaje Janusz Niciński, prezes SM Osiedle Wilanów, łączne zaległości w płaceniu czynszów przez członków spółdzielni to 285 065,79 zł. Osoby niebędące członkami są winne spółdzielni kolejne 295 567,76 zł. Łącznie na niechęć płatniczą cierpią tu 672 osoby. – Największy dłużnik jest winien spółdzielni 34 449,24 zł – podaje Janusz Niciński. Zadłużenie to stanowi 91 miesięcznych opłat. Spółdzielnia daje dłużnikom możliwość spłaty zadłużenia na raty, proponuje też zamiany lokali na mniejsze i tańsze. Pod uwagę brane są też licytacje zadłużonych mieszkań i eksmisje. Jak przyznaje Janusz Niciński, spółdzielnia zastanawiała się też nad dokwaterowywaniem do dłużników innych lokatorów. – Spółdzielnia miała na to zgodę rady nadzorczej, ale skorzystaliśmy z innego rozwiązania. Po zorganizowaniu we własnym zakresie tymczasowych pomieszczeń wyeksmitowano dłużników – opowiada prezes . Dodaje, że zadłużenie rodziny, którą kilka lat temu spółdzielnia przeniosła do Błonia, zostało spłacone w ramach rozliczenia wkładów mieszkaniowych po zbyciu lokali w drodze przetargu.W 2004 roku w wilanowskiej spółdzielni były dwie eksmisje, w 2006 – trzy.
– W tym roku czekamy na lokal socjalny z dzielnicy, potrzebny do eksmisji lokatorów – mówi prezes Niciński. – Pod groźbą dokonania eksmisji czterech dłużników dokonało w ostatniej chwili spłaty zadłużenia ze środków osób, z którymi dokonano zamiany lokali spółdzielczych na mniejsze lokale w innych zasobach.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA