fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Notowania

Dzień trzech wiedźm może rozkręcić rynek

Rzeczpospolita
Paweł Zaremba-Śmietański, DM IDM SA: 20 czerwca, jak w każdy trzeci piątek ostatniego miesiąca kwartału, przypada dzień trzech wiedźm. Nazwa dnia nawiązuje do „Makbeta”, gdzie występują owe trzy czarownice
A trzy – bo tradycyjnie na giełdzie amerykańskiej w tym dniu wygasały trzy rodzaje instrumentów finansowych – kontrakty terminowe na indeksy akcji, opcje na indeksy oraz opcje na poszczególne akcje. Szczególnie ostatnia godzina notowań tego dnia staje się tzw. godziną cudów.
W dzień trzech wiedźm można się spodziewać zwiększonej aktywności inwestorów, niespodziewanych zwrotów na rynku i innych zaskakujących poczynań. Dlaczego jednak w tym dniu dzieją się owe cuda?
Źródłem nerwowego zachowania rynku akcji (szczególnie dotyczy to większych spółek) jest rynek derywatów, czyli instrumentów pochodnych. Gracze, którzy mają na derywatach otwarte pozycje, usiłują wpłynąć na rynek akcji, tak aby w dniu rozliczenia instrumentu uzyskać lepszy przelicznik. Stąd próby dźwigania lub dołowania kursów dużych spółek – zwłaszcza na zamknięcie sesji. Oczywiście, zwykle te działania spotykają się z kontratakiem strony przeciwnej. Cała zabawa jest możliwa dzięki wysokiej dźwigni finansowej, jaka jest charakterystyczna dla instrumentów pochodnych. Ta właśnie dźwignia sprawia, iż pieniądze poświęcone na próbę ustawienia rynku kasowego mogą być z nawiązką odebrane na instrumencie pochodnym.
Dzień, kiedy rozliczane są derywaty, to zresztą niejedyny okres, kiedy można się spodziewać nietypowego zachowania się rynku. Podobnym zjawiskiem – choć o bardziej jednostronnym przebiegu – jest tzw. window dressing, czyli „strojenie okna wystawowego” w ostatni dzień kwartału. Na ten dzień, a w szczególności na ostatni dzień roku, obliczane są z kolei efekty działań na rynku kapitałowym dla instytucji finansowych oraz ustalane są premie dla osób zarządzających środkami finansowymi. Stąd zrozumiała chęć, aby nieco „podrasować” efekty swojej pracy. Szczególnie widoczne to jest w grudniu, kiedy dźwiganie kursów w górę rozpoczyna się wcześniej i przybiera formę „rajdu św. Mikołaja”. Z kolei inni inwestorzy, wiedząc już z góry o spodziewanych zwyżkach grudniowych, rozpoczynają zakupy z wyprzedzeniem. Dlatego dobra koniunktura rozpoczyna się zwykle nie w grudniu, ale w listopadzie czy październiku.
Co ciekawe, raz rozpoczęta fala wzrostowa ma tendencję do wydłużania się. Tradycyjne zwyżki nie kończą się wraz z grudniem, lecz przeciągają się na kolejne miesiące nowego roku pod nazwą efekt stycznia.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA