fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Koniec wojny w Strefie Gazy

AFP
Po wielu miesiącach walk przywódcy Izraela i palestyńskiej organizacji Hamas zgodzili się na zawieszenie broni. Wygląda na to, że mieszkańcy palestyńskiej Strefy Gazy i położonych w pobliżu tego terytorium żydowskich miejscowości będą mieli pierwszy od wielu miesięcy spokojny weekend.
Zawieszenie broni pomiędzy Izraelem a Hamasem weszło w życie dzisiaj punktualnie o szóstej rano.
– Izrael zobowiązuje się od tej pory zawiesić wszelkie działania militarne na terenie Strefy Gazy. Jeżeli wszystko będzie przebiegało poprawnie, niedługo zniesiemy również blokadę tego terytorium. Otwarte zostaną przejścia graniczne, przywrócimy swobodny przepływ towarów – powiedział „Rz” rzecznik izraelskiego MSZ Mark Regew. – My na pewno dotrzymamy słowa. Teraz piłka jest po stronie Hamasu .
Hamas, radykalna islamska organizacja, pod kontrolą której znajduje się Strefa Gazy, ma wstrzymać rakietowy ostrzał żydowskich miejscowości. Jej członkowie nie będą również dokonywać zamachów terrorystycznych na terenie Izraela. Kolejnym etapem ma być wypuszczenie porwanego dwa lata temu izraelskiego kaprala Gilada Szalita (w odpowiedzi Izrael ma zwolnić „pewną liczbę” palestyńskich więźniów).
Lecz choć obie strony zdecydowały się zawrzeć porozumienie, nie ukrywają podejrzliwości. – Treść porozumienia wynegocjowali dyplomaci egipscy. My z terrorystami bezpośrednio nie rozmawialiśmy. Teraz będziemy uważnie śledzić ich ruchy. Jeżeli Hamas złamie ustalenia, nasza odpowiedź będzie wyjątkowo ostra – ostrzegł Mark Regew. W podobnym tonie wypowiada się mieszkający w Damaszku radykalny przywódca Hamasu Chaled Maszal. „Jeżeli Izraelczycy powrócą [do Strefy], my odpowiemy tym samym. Jesteśmy bardzo silni. Jesteśmy ludźmi z misją i na pewno nie damy się złamać przez kolejny akt agresji” – oznajmił, cytowany przez izraelską gazetę „Haarec”.
Choć obie strony zdecydowały się zawrzeć porozumienie, nie ukrywają podejrzliwości
Wczoraj rano, na 24 godziny przed podpisaniem zawieszenia broni, na południowy Izrael spadło 12 rakiet Kassam. Palestyńscy bojownicy ostrzelali też izraelski patrol w pobliżu granicy. Żołnierze odpowiedzieli ogniem. Nic więc dziwnego, że mieszkańcy terenów, na których toczą się walki, informację o zawieszeniu broni przyjmują z mieszanymi uczuciami. – Gdyby było przestrzegane, byłoby wspaniałe. Ale żyjąc tutaj, straciłam wiarę w podobne deklaracje – mówiła „Rz” Joanna El Nakhal, Polka mieszkająca w Strefie Gazy.
Od lutego nie mieszka we własnym domu, bo znajduje się w pobliżu granicy i narażony jest na izraelski ostrzał. Niedawno musiała wymienić wszystkie okna, bo pocisk eksplodował 200 metrów od jej drzwi.
Według Joanny El Nakhal życie w zablokowanej przez Izraelczyków Strefie Gazy stało się nie do zniesienia. – Brakuje jedzenia, benzyny, gazu, podstawowych produktów. Ludzie się boją nalotów. Wyjątkowo dokuczliwy jest zakaz podróżowania. Mój syn właśnie robi maturę i chciałby studiować medycynę w Polsce. Jeżeli Izraelczycy nie zniosą blokady, nie będzie mógł się dalej uczyć – podkreśliła.
Podobne nastroje panują po drugiej stronie granicy. – Oczywiście zawieszenie broni to dobra wiadomość, wszyscy mamy nadzieję, że ten koszmar wreszcie się skończy. Ale wątpię, czy terroryści dotrzymają słowa – powiedział „Rz” Noam Bedein, działacz społeczny z miasta Sderot, na które codziennie sypią się palestyńskie rakiety Kassam.
– W przeszłości obowiązywało już zawieszenie broni, a mimo to ostrzał nie ustał. Wszyscy żyjemy w strachu. Codziennie myślimy, czy nie spadnie nam na głowę rakieta – opowiadał Bedein. Według niego niewykluczone, że na zawieszeniu broni najbardziej skorzysta Hamas. – Przegrupuje się, dozbroi i sprawi nam jeszcze większe kłopoty – podkreślił.
Informacje o atakach na Sderot
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA