fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Adwokaci

Jak minister ma się sprzeciwić wpisowi na listę adwokatów

Fotorzepa, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
Czy termin do wniesienia przez ministra sprzeciwu wobec wpisu na listę adwokatów to czas na doręczenie tej decyzji czy tylko na wysłanie jej pocztą?
Tę kwestię powinien rozstrzygnąć Naczelny Sąd Administracyjny.
Nie zrobił tego jednak w ostatnią środę skład siedmiu sędziów, choć wniosek o to trafił do niego przy okazji rozpatrywania kasacji aplikanta adwokackiego z Częstochowy. Rada adwokacka dopuściła go do egzaminu adwokackiego jeszcze w trakcie aplikacji. Chodziło o to, by całej grupie aplikantów umożliwić w ostatniej chwili, przed wejściem w życie tzw. ustawy Gosiewskiego, zdawanie egzaminu zawodowego przed komisją adwokatury. Nowe przepisy wprowadzały egzamin państwowy.
Po zdaniu egzaminu ów młody człowiek kontynuował aplikację, by przejść wymagany okres 3,5-letniego szkolenia. Potem rada wpisała go na listę adwokatów, lecz sprzeciwił się temu minister sprawiedliwości (wtedy był nim Zbigniew Ziobro), twierdząc, że było to sprzeczne z przepisem, który wymaga odbycia aplikacji przed egzaminem adwokackim. Sprzeciw zablokował wpis.
Niedoszły adwokat zaskarżył tę decyzję do sądu administracyjnego, a po oddaleniu skargi – kasacją do NSA. Kwestionował m.in. uprawnienia konkretnego podsekretarza stanu w MS do sporządzenia sprzeciwu.
Kilka miesięcy po wniesieniu kasacji rozszerzył ją o zarzut, że sprzeciw był wniesiony po terminie, ponieważ dostał tę decyzję pocztą kilka dni po upływie 30-dniowego terminu do jego wniesienia. Dołożył ten zarzut po wyrokach NSA z listopada i grudnia 2007 r., kiedy różne składy tego sądu zmieniły dotychczasową linię orzeczniczą w sprawach sprzeciwów ministra uregulowanych w prawie budowlanym i telekomunikacyjnym. Uznały, że w terminie do wniesienia sprzeciwu mieści się także doręczenie go zainteresowanemu.
Rozpatrujący kasację skład NSA powziął co do tego wątpliwość. Zapytał więc powiększony skład siedmiu sędziów NSA: czy 30 dni dla ministra sprawiedliwości na wniesienie sprzeciwu od wpisu na listę adwokatów jest terminem do doręczenia decyzji czy do jej nadania na poczcie.
Pełnomocnik aplikanta argumentował podczas rozprawy m.in., że ponieważ termin do wniesienia sprzeciwu zaczyna się od otrzymania uchwały o wpisie od rady adwokackiej, to kończyć się powinien analogicznie otrzymaniem sprzeciwu przez osobę, której dotykają jego skutki.
Przedstawicielka ministerstwa twierdziła natomiast, że datą złożenia sprzeciwu jest data podpisania decyzji przez upoważnionego urzędnika MS, a nie doręczenia czy nadania jej na poczcie. Stosowny przepis skierowany jest bowiem do organu administracji, a nie do strony. Argumentowała też, że włączenie do terminu czasu na doręczenie znacznie skróciłoby czas, jaki minister ma na zastosowanie sprzeciwu jako środka nadzoru, czyniąc go iluzorycznym.
Siedmiu sędziów nie rozstrzygnęło jednak spornego zagadnienia. Uzasadniając odmowę, prezes NSA Janusz Trzciński stwierdził, iż nie mogli tego zrobić, ponieważ nie było ono związane z podstawą wniesionej kasacji. Wynikło jedynie wskutek niedopuszczalnego uzupełnienia jej zarzutów cztery miesiące po wniesieniu. O przekroczeniu terminu na sprzeciw skarżący nie wspomniał bowiem ani w skardze do WSA, ani w kasacji. Prezes NSA stwierdził jednak, że wskutek rozbieżności w orzecznictwie sądu w tej kwestii widzi potrzebę wystąpienia z wnioskiem o ich rozstrzygnięcie w uchwale wyjaśniającej przepisy, których stosowanie je wywołało.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA