Finansowanie

Emigranci biorą kredyty

Popyt ze strony Polaków, którzy wyjechali w celach zarobkowych za granicę, jest wymieniany jako jeden z czynników podtrzymujących wysokie ceny mieszkań. „Rz” sprawdziła, jak duży jest ich udział w grupie klientów, którzy wzięli kredyty hipoteczne.
Polscy emigranci do niedawna wszystkie formalności związane z kredytem musieli załatwiać w krajowej placówce banku osobiście albo przez upoważnionego notarialnie pełnomocnika. Od kilku miesięcy umowę można też podpisać w zagranicznej placówce. Pod koniec zeszłego roku oddziały w Londynie otworzyły PKO BP i mBank. Jednak to nie one mogą się pochwalić najwyższym odsetkiem klientów uzyskujących dochody za granicą. Numerem jeden jest DomBank, czyli hipoteczny oddział Getin Banku.
DomBank w 2007 r. udzielił kredytów hipotecznych o łącznej wartości 3,2 mld zł. Aż 560 mln zł, czyli około 18 procent ogólnej sprzedaży, to pieniądze pożyczone osobom zarabiającym za granicą. Tak wysoki wynik trudno nazwać przypadkowym. Bank stara się być widoczny w Wielkiej Brytanii i Irlandii, reklamuje się w prasie polonijnej, sponsoruje też odbywające się tam targi o mieszkaniowe. Także oferta jest dostosowana do potrzeb emigrantów. Bank uchodzi za dość drogi, za to elastyczny, deklaruje np., że akceptuje wszystkie rodzaje dochodów, także z tytułu samozatrudnienia za granicą. W mBanku na osoby wynagradzane za granicą przypadło w 2007 r. mniej niż 7 procent z 2,4 mld zł ogólnej sprzedaży kredytów hipotecznych. Bank podchodzi do tego segmentu z dużym optymizmem. Od grudnia 2007 r. w Londynie działa centrum finansowe tej instytucji. Rzecznik banku Magdalena Ossowska deklaruje, że systematycznie wzrasta liczba zapytań obsługiwanych przez londyńskich pracowników banku i sprzedaż kredytów hipotecznych na tym terenie.
Placówkę hipoteczną w Londynie otworzył też numer jeden na rynku kredytów hipotecznych, czyli PKO BP. Wartość całej jego ubiegłorocznej sprzedaży to 16,1 mld zł. Na tym tle wyniki placówki w Londynie są bardzo skromne, na razie przypada na nią mniej niż 1 procent sprzedaży. Łączna wartość kredytów udzielonych klientom pracującym za granicą jest jednak zdecydowanie wyższa. – W PKO BP od połowy 2007 r. wzrasta udział wniosków kredytowych, przy których podstawową walutą dochodu jest euro lub funt, jednak nie przekroczył jeszcze 5 proc. Natomiast trudno oszacować skalę finansowania kredytów zagranicznymi dochodami w całym portfelu. Wielu klientów pracujących w krajach UE spłaca bowiem zobowiązania zaciągnięte jeszcze przed wyjazdem – mówi Bartłomiej Vytlacil, szef Centrum Bankowości Zagranicznej PKO BP. Udziały kredytobiorców z zagranicy na poziomie około 4 – 5 procent deklarują Fortis Bank, GE Money Bank i MultiBank. Kategoria „z zagranicy” oznacza i cudzoziemców, i Polaków mieszkających za granicą. ING Bank nie kredytuje obcokrajowców mieszkających na stałe za granicą, zaś sprzedaż kredytów dla Polaków na emigracji szacuje na 1 – 2 procent łącznej sprzedaży. W innych bankach znaczenie tej grupy klientów jest minimalne albo nie ujawniają one takich statystyk.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL