Sport

Dostrzec w rywalu człowieka

Rzeczpospolita
Główne trofeum 41. Konkursu Fair Play Polskiego Komitetu Olimpijskiego otrzymał Mateusz Rynkiewicz. Uratował rywala, który stracił przytomność podczas zawodów w kajakarskim maratonie
Wyróżnienia indywidualne za całokształt kariery sportowej i godne życie po jej zakończeniu otrzymali: lekkoatletka Ludwika Chewińska (jej rekord Polski w pchnięciu kulą 19,58 m z 1976 roku do dzisiaj pozostaje niepobity), narciarz Tadeusz Jankowski (prekursor kobiecego biatlonu w Polsce) oraz łyżwiarka szybka Helena Pilejczyk, medalistka igrzysk i wychowawczyni kolejnych olimpijczyków.
Za promocję wartości fair play wyróżniono nauczyciela WF z Częstochowy Kazimierza Albrychta, byłego mistrza świata w kajakarstwie Piotra Markiewicza, założyciela Klubu Olimpijczyka w Augustowie, oraz wykładowczynię AWF w Warszawie dr Marię Rotkiewicz. Troje laureatów na wniosek PKOl zostało także wyróżnionych przez jury Międzynarodowego Konkursu Fair Play. Mateusz Rynkiewicz, Helena Pilejczyk oraz Piotr Markiewicz odbiorą okolicznościowe dyplomy na oficjalnej gali Fair Play w styczniu 2009 roku w Stambule.
– Jesteśmy zaszczyceni i dumni z otrzymania nagrody – mówiła Helena Pilejczyk. – Co to znaczy fair play? Uczciwość, przestrzeganie zasad, dostrzeganie w rywalu człowieka. Myślę, że będziemy nadal godnie promować tę ideę. Główny laureat Mateusz Rynkiewicz został wyróżniony za uratowanie życia rywalowi i koledze. 14 lipca 2007 r. w Trencinie (Słowacja) odbywały się mistrzostwa Europy w kajakarskim maratonie. Na ostatnim okrążeniu finałowego wyścigu konkurencji C1 na dystansie 28,4 km stracił przytomność reprezentant Polski Dawid Markowski. Mateusz Rynkiewicz wezwał ratownika, podpłynął do tonącego kolegi i pomógł wciągnąć go do łodzi. Gdy kolega był już bezpieczny, ratownik odwiózł Rynkiewicza na miejsce zdarzenia, a ten wsiadł do swojej kanadyjki i dokończył wyścig na dziewiątej pozycji. Rz: Jak przebiegała akcja ratownicza w Trencinie? Mateusz Rynkiewicz: Usłyszałem plusk i zobaczyłem, że kolega wpadł do wody. Początkowo był przytomny. Zawołałem na pomoc ratownika. Po chwili Dawid zniknął na krótko pod wodą i wypłynął plecami do góry. To już był dla mnie szok. Nie było się nad czym zastanawiać. Zawróciłem do niego. W tym czasie do Dawida dopłynął też ratownik. Razem wciągnęliśmy go na łódkę i odwieźliśmy na linię mety. Spodziewał się pan dzisiejszego wyróżnienia? Nie. Ta uroczystość to dla mnie wielkie przeżycie, tak jak i dyplom od Międzynarodowego Komiteru Fair Play, który mam otrzymać. Czym są takie nagrody w dzisiejszym zepsutym sporcie? Oceniam je bardzo pozytywnie. Przede wszystkim liczy się rywalizacja, a nie wynik za wszelką cenę. Nie bicie kolejny rekordów, tylko sam udział w mistrzostwach czy igrzyskach olimpijskich. Pomoc komuś, kto jest w potrzebie, jest ważniejsze niż medal czy rekord. Pomoc w trakcie zawodów tonącemu rywalowi to według pana czyn fair play czy obowiązek ze strony sportowca? Myślę, że to był obowiązek. Każdy, kto znalazłby się w takiej sytuacji, powinien tak zrobić. Nieważne, czy był to zawodnik tej samej reprezentacji czy innego kraju. Dla mnie był to obowiązek, tym bardziej że Dawid Markowski jest moim kolegą. Razem, praktycznie od dziecka, trenowaliśmy w KS Admira Gorzów Wlkp., razem jeździliśmy na pierwsze obozy sportowe. Nie ma pan jeszcze 24 lat, a już pisze doktorat? W styczniu skończyłem studia w poznańskiej AWF i przymierzam się do pracy doktorskiej. Dotyczy kajakarstwa, a jej tematem będzie asymetria w trakcie wiosłowania. Wciąż też trenuję kajakarstwo. Z zakończeniem kariery na razie mi się nie spieszy. Jest wychowankiem KS Admira Gorzów Wielkopolski, w latach 2003 – 2007 (jako zawodnik KS Warta Poznań) trzykrotnie startował w mistrzostwach świata w kajakarskim maratonie, zajmując miejsca 8., 9. i 16. W mistrzostwach Europy był czwarty, siódmy i dziewiąty.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL