fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt na Ukrainie

Donbas: noc przynosi pokój

AFP
Według informacji ukraińskich wojskowych pod wieczór ucichły walki wokół Marinki. Sama miejscowość płonie, tak jak i część południowo zachodnich przedmieść Doniecka. Rosyjski senat nie ma zamiaru zbierać się na nadzwyczajnej sesji.

Około 20 czasu polskiego umilkła strzelanina i zaczęto liczyć straty w największym starciu od czasu podpisania lutowych porozumień rozejmowych w Mińsku.

Według informacji administracji ukraińskiego prezydenta w czasie walk zginęło trzech żołnierzy a 31 zostało rannych. Największe straty poniosła 28 „Odeska" brygada, na którą spadło rosyjskie uderzenie i która cały dzień walczyła.

Cywilna ukraińska administracja poinformowała, że na razie odnaleziono jednego zabitego mieszkańca Marinki, a pięciu odwieziono do szpitala.

Z kolei ukraińska służba bezpieczeństwa twierdzi, że zabito 10 napastników (czterech z nich miało być żołnierzami rosyjskich oddziałów specjalnych), a 80 było rannych. Dane służby pochodzą prawdopodobnie z nasłuchu radiowego.

Nie wiadomo czy i ile sprzętu stracili atakujący. Broniący się oficjalnie przyznają się do straty tylko dwóch samochodów, w tym jednego ambulansu.

Sami separatyści nie mogą się zdecydować co się działo przez cały dzień na południowy zachód od zajętego przez nich miasta. Jeden z ich dowódców, Eduard Basurin, najpierw twierdził, że ukraińskie oddziały same opuszczają swoje pozycje, w południe potwierdził że walki trwają, a pod wieczór oświadczył, że to Ukraińcy zaczęli walkę. Według niego w wyniku ostrzału w mieście zostało rannych 90 osób, ale wiarygodność jego relacji jest niewielka.

W samym Doniecku spłonął m.in. bazar na przedmieściu. Rozbita stacja transformatorowa odcięła dostawy prądu do nadajników telewizyjnych, ale także dwóch kopalń (w tym największej w regionie kopalni im. Zasadźko). Pod ziemią uwięzieni zostali pracujący górnicy. Wieczorem udało się ich wydostać na powierzchnię.

Tymczasem w Moskwie sekretarz prasowy rosyjskiego senatu Irina Romanczewa gwałtownie zaprzeczać, jakoby Rada Federacji miała się zebrać na nadzwyczajnym posiedzeniu. „To nie prawda" - powiedziała jednej z moskiewskich radiostacji.

Według niej, szefowa senatu Walentyna Matwijenko nie składała żadnego oświadczenia o zwołaniu nadzwyczajnego posiedzenia, choć jej wypowiedź cytowała m.in. agencja „Interfax". Jednak senator Andriej Kliszas powiedział tej samej agencji, że takie posiedzenie się odbędzie, tyle, że nie na temat Ukrainy.

Informacja Matwijenki wywołała niepokój, gdyż 1 marca 2014 roku rosyjski Senat właśnie na nadzwyczajnym posiedzeniu nadał prezydentowi prawo wysłania wojsk na Ukrainę.

Informacje o wybuchu walk koło Doniecka doprowadziły też w ciągu dnia do spadku kursu rubla na moskiewskiej giełdzie: pod wieczór za 1 euro płacono już 61 rubli, a za 1 dolara – 54. „Rynek reaguje na informacje o walkach" - powiedział jeden z maklerów agencji RBK.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA