Piłka nożna

Liga tymczasowa

Michał Listkiewicz
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Zjazd w sprawie korupcji nie tylko nie wyjaśnił, co dalej z ligą, ale zaciemnił obraz. Nie wiadomo nawet, czy w przyszłym sezonie w ogóle będzie Ekstraklasa
Rok temu zasady spadków z pierwszej ligi i awansów do niej zostały ustalone zaledwie 16 dni przed końcem sezonu, ale każdy rekord jest do pobicia.
PZPN właśnie się to udało: przerwanie niedzielnego zjazdu i zwołanie kolejnego na 11 maja oznacza, że do końca obecnych rozgrywek nic się w sprawie ich przyszłości nie wyjaśni. A skoro tak, to w zawieszeniu pozostanie również negocjowana właśnie umowa na prawa telewizyjne w kolejnych trzech sezonach. Jak nieoficjalnie mówią przedstawiciele Ekstraklasy SA, Canal+ nie zgodzi się płacić aż 120 mln złotych rocznie, jeśli problem degradacji – zdaniem telewizji dezorganizują one ligę – nie zostanie w jakiś sposób rozwiązany.
Kolejny kłopot to znalezienie sponsora. Negocjacje z Orange o przedłużeniu kończącej się niedługo umowy utknęły. Wśród chętnych do sponsorowania ligi jest według informacji „Rz” LG, ale ta firma też chciałaby już wiedzieć, jak wygląda produkt, na którym ma umieścić swoje logo. Delegaci zbiorą się w hotelu Sheraton dzień po ostatniej kolejce ekstraklasy i tym razem muszą podjąć decyzje w sprawie nowego sezonu. Dziś przesądzone jest tylko to, że tytułu będzie w przyszłym sezonie broniła Wisła, a Zagłębie Sosnowiec może sobie dyskusje o kształcie ligi darować, bo spadnie od razu do trzeciej. Dalej są niemal same niewiadome, zaczynając od najważniejszej: czy to dalej będzie Ekstraklasa, czy tzw. liga polska, której projekt próbowali na zjeździe przeforsować działacze z terenu, przede wszystkim szefowie wojewódzkich związków piłkarskich. Niewiele brakowało, żeby im się udało. Tajemniczy projekt miał podobno poparcie aż 90 delegatów, stanowiących większość na zjeździe. Dlatego w czasie przerwy obiadowej Ekstraklasa SA poprosiła niektórych członków zarządu PZPN o spotkanie i z ich pomocą zjazd został przerwany przed głosowaniami. To była jedna z rzadkich chwil porozumienia między ligą a związkiem, regułą jest raczej deptanie sobie po odciskach. Gdy delegaci wracali na salę, było już uzgodnione, że za chwilę jeden z nich złoży wniosek, by na razie niczego nie głosować i upoważnić zarząd do dalszych prac nad zgłoszonymi projektami. Ta interwencja zapobiegła rewolucji. Terenowi działacze chcieli zorganizować klubom w przyszłym sezonie 32-zespołowy czyściec: nie ma ekstraklasy ani drugiej ligi, są dwie grupy po 16 zespołów, a ich zwycięzcy grają o tytuł mistrza Polski. Czyściec trwałby rok, potem pierwsze osiem zespołów z obu grup utworzyłoby ekstraklasę, a pozostałe drugą ligę. Ten projekt nie był konsultowany z klubami, a wszystko wskazuje na to, że ze zdrowym rozsądkiem też nie. Zignorowano np. umowę na zarządzanie ligą, którą PZPN podpisał z Ekstraklasą. Nie wiadomo też, kto miałby transmitować mecze tego przejściowego sezonu. Teraz prawa do ekstraklasy ma Canal+, a do drugiej ligi – TVP. – Nasza umowa wygasa z końcem przyszłego sezonu, ale jest tak skonstruowana, że nie byłoby kłopotów z jej rozwiązaniem przez jedną ze stron. Pozostaje za to inny problem: jak Canal+ ma pokazać kolejkę, w której jest aż 16 meczów? I jak ma dzielić pieniądze, bo przecież łatwo przewidzieć, że drugoligowe kluby zażądają takich samych sum, jakie dostają drużyny z ekstraklasy – mówi „Rz” jedna z osób odpowiedzialnych za transmisje sportowe w TVP. Dziś PZPN zaczyna poszukiwania prawników, którzy ocenią projekt tzw. ligi polskiej oraz ten zgłoszony przez kluby i Canal+ – zakładający zniesienie degradacji za korupcję sprzed czerwca 2005 r. i zastąpienia ich wysokimi grzywnami i ujemnymi punktami. Prawników mają związkowi polecić Ministerstwo Sportu i PKOl, taką obietnicę PZPN dostał podczas narad w przerwie obiadowej. – W przyszłym tygodniu, gdy już będziemy mieli opinie prawne, zarząd zbierze się, by zająć stanowisko w sprawie projektów. I prawdopodobnie stworzy trzeci, własny. Mam już koncepcję łączącą w pewien sposób oba projekty. Nazwijmy to trzecią drogą – mówi „Rz” wiceprezes Eugeniusz Kolator. Jaka to koncepcja, nie zdradza. Z naszych informacji wynika, że jeśli Kolator przedstawi swój projekt, dwa zgłoszone w niedzielę trafią do kosza. masz pytanie, wyślij e-mail do autora p.wilkowicz@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL