fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Aplikacja Jasnopis.pl

123RF
Naukowcy za pomocą specjalnych aplikacji chcą zachęcić urzędników do używania prostszej polszczyzny.

Do zrozumienia niektórych treści ze strony internetowej Ministerstwa Finansów trzeba dyplomu magistra, a z witryny resortu edukacji – doktoratu. Takie wnioski przynosi analiza treści tych stron wykonana za pomocą aplikacji Jasnopis.pl, która od kilku tygodni działa w internecie.

Stworzyli ją naukowcy, którzy liczą na to, że dzięki aplikacji język urzędników stanie się prostszy i bardziej zrozumiały. Są na to szanse, bo takimi narzędziami zainteresowany jest rząd.

Dwa lata pracy


– Język urzędnika nie może być mglisty, bo jeśli obywatel go nie zrozumie, może wpaść w tarapaty – mówi „Rzeczpospolitej" językoznawca prof. Włodzimierz Gruszczyński, szef zespołu, który stworzył Jasnopis.pl. W jego skład wchodzi kilku naukowców, m.in. ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej i Instytutu Podstaw Informatyki PAN.

Nad aplikacją zespół pracował ponad dwa lata i przeprowadził m.in. dwa duże badania ankietowe.

– Dzięki nim mogliśmy określić, jakie cechy tekstu wpływają na trudność jego zrozumienia w ocenie przeciętnego użytkownika – tłumaczy prof. Gruszczyński. W efekcie powstał skomplikowany wzór matematyczny. Na jego podstawie Jasnopis.pl – biorąc pod uwagę m.in. średnią długość zdania, procent słów trudnych i średnią długość łańcucha dopełniaczowego – dokonuje analizy tekstu i wystawia ocenę w skali od 1 do 7. Zaznacza też za długie zdania i podkreśla trudne słowa.

Jak prezentują się teksty urzędników? Na ogół źle.

Do aplikacji wpisaliśmy niedawny komunikat ze strony internetowej Ministerstwa Edukacji Narodowej, który dotyczy „wydatków związanych z realizacją zadań wymagających stosowania specjalnej organizacji nauki i metod pracy w placówkach wychowania przedszkolnego ogólnodostępnych i integracyjnych oraz w szkołach ogólnodostępnych i integracyjnych". Według Jasnopisu tekst ma kategorię 7, czyli do jego zrozumienia potrzebny jest doktorat.

Niewiele lepiej sobie radzą inne ministerstwa. Adresowana niemal do wszystkich podatników informacja resortu finansów o „interpretacji ogólnej w zakresie stosowania tzw. zwolnienia podmiotowego z VAT" ma kategorię 6. Zrozumieją ją tylko osoby z wyższym wykształceniem.

– Urzędnicy, stosując taki język, chcą pokazać swoją wyższość nad petentem – mówi prof. Halina Zgółkowa, redaktor kilku słowników współczesnej polszczyzny. Zauważa, że Jasnopis to nie pierwsza inicjatywa mająca to zmienić.

W 2012 r. m.in. rzecznik praw obywatelskich, Senat i szef Służby Cywilnej zaangażowali się w kampanię „Język urzędowy przyjazny obywatelom". W jej ramach przeszkolono urzędników z Mazowsza, a przed rokiem warsztaty dla pracowników rządu i urzędów wojewódzkich zorganizowała Kancelaria Premiera.

Prostą polszczyznę zaczęli też propagować naukowcy. W 2012 r. na Uniwersytecie Wrocławskim powstała Pracownia Prostej Polszczyzny, która stworzyła podobny do Jasnopisu, choć mniej zaawansowany, program Logios.pl.

Aplikacje w działaniu

Efekty? Programem Logios.pl posługuje się już Centralny Ośrodek Informatyki MSW, w którym powstają systemy związane z cyfryzacją kraju.

– Korzystamy z tego narzędzia podczas tworzenia projektu Brama – informuje rzecznik ośrodka Piotr Mierzwiński.

W jego ramach powstanie serwis Obywatel.gov.pl, w którym znajdą się opisy ok. 80 najpopularniejszych usług świadczonych przez urzędników. Będą sformułowane tak, by zrozumiał je każdy.

– Chętnie przyjrzymy się też aplikacji Jasnopis – mówi Mierzwiński, a podobne zainteresowanie zgłosiło również Rządowe Centrum Legislacji.

W kwietniu odbyło się w nim seminarium, podczas którego twórcy Jasnopisu zaprezentowali jego działanie.

– Aplikacja nie jest jeszcze skończona, brakuje choćby instrukcji obsługi. Planujemy stworzyć wtyczki do edytorów tekstu i promować Jasnopis wśród urzędników – mówi prof. Gruszczyński. Zdaniem prof. Zgółkowej oduczenie ich urzędniczego żargonu wymaga jednak bardziej zdecydowanych działań.

– Przyszłych urzędników trzeba uczyć komunikacji w języku polskim już na etapie studiów wyższych. Obecnie nauka języka kończy się w szkole podstawowej, a potem uczniowie poznają tylko literaturę – podsumowuje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA