fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

Zadośćuczynienie za pogryzienie przez psa w Wigilię będzie wyższe

Fotorzepa/Dorota Awiorko-Klimek
Właściciel psa, który wyjdzie za ogrodzenie i pogryzie człowieka, zapłaci mandat oraz odszkodowanie i zadośćuczynienie dla poszkodowanego. To ostatnie może być wyższe, jeśli do ataku dojdzie w Wigilię.

Tak wynika z wyroku Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim z 26 stycznia 2015 roku (sygn. akt II Ca 774/14).

Adam B. został pogryziony przez owczarka niemieckiego sąsiadki, gdy wraz ze swoim psem rasy bokser wyszedł na spacer w wigilijny wieczór. Pogryzienie było dotkliwe: Adam B. upadł obok szarpiących się czworonogów. Leżącego znalazł sąsiad wracający do domu. Próbował rozdzielić psy uderzając atakującego owczarka, ale ten nie zareagował. Uciekł do domu dopiero wtedy, gdy sąsiad użył gazu pieprzowego.

Co istotne, właścicielka agresywnego owczarka w ogóle nie zareagowała na zdarzenie. Nie udzieliła pomocy pogryzionemu, nie poinformowała go, czy jej pies był szczepiony, nie wyszła nawet przed dom. Wezwanym na miejsce policjantom tłumaczyła, że najwyraźniej ktoś zapomniał zamknąć furtkę w ogrodzeniu.

Policja ukarała ją 50-złotowym mandatem. Stwierdziła też, że Adam B. ma trzy rany kłute nogi, a jego pies - ślady pogryzienia w okolicy tylnych nóg i odbytu. Chirurg na pogotowiu już profesjonalnie stwierdził u poszkodowanego masywny krwiak w mięśniu czterogłowym uda prawego z punktowymi ranami przedniej i tylnej powierzchni skóry kolana prawego. Przez miesiąc Krzysztof N. odczuwał ból na tyle silny, że zażywał leki przeciwbólowe.

Kto chowa zwierzę, ten musi go pilnować

Sąd Rejonowy, do którego Adam B. wniósł powództwo o odszkodowanie przypomniał przepisy kodeksu cywilnego, zgodnie z którymi ten, kto zwierzę chowa albo się nim posługuje, obowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody niezależnie od tego, czy było pod jego nadzorem, czy leż zabłąkało się lub uciekło, chyba że ani on, ani osoba, za którą ponosi odpowiedzialność, nie ponoszą winy. Chociażby jednak osoba, która zwierzę chowa lub się nim posługuje, nie zawiniła, poszkodowany może od niej żądać całkowitego lub częściowego naprawienia szkody, jeżeli z okoliczności, a zwłaszcza z porównania sianu majątkowego poszkodowanego i tej osoby, wynika, że wymagają tego zasady współżycia społecznego.

- Nie trzeba być kynologiem, aby wiedzieć, że owczarek niemiecki jako pies obronny atakuje każdego, kto zbliża się do posesji, którą pilnuje. Najczęściej posesja jest ogrodzona i atak psa kończy się na ogrodzeniu. Gdy pokonuje ogrodzenie niebezpieczeństwo natychmiast rośnie w zależności od wytresowania psa. Programy telewizyjne uczą, że taki pies może nawet zabić człowieka. Dlatego można domniemywać, że tylko pomoc udzielona sąsiada uchroniła powoda i jego psa od dalszych obrażeń w następstwie pogryzienia – stwierdził sąd.

Krzywda większa w uroczysty dzień

Ustalając wysokość zadośćuczynienia sąd wziął pod uwagę fakt, że do zdarzenia doszło w Wigilię Bożego Narodzenia – dzień, który, jak to określił Sąd, „charakteryzuje poczucie spokoju". Zasądził na rzecz Adama B. 4 tys. zł zadośćuczynienia oraz zwrot kosztów leczenia powoda i jego psa w kwocie wynikającej z rachunków.

- Sama niemożność sprawowania nadzoru, w momencie gdy szkoda została wyrządzona np. z powodu ucieczki zwierzęcia, nie jest jeszcze wystarczającą przesłanką do ekskulpacji [uwolnienia się od odpowiedzialności za winę w nadzorze – przypis red.]. Uwolnienie się od odpowiedzialności wymaga wykazania, że podjęte zostały wszystkie niezbędne środki staranności, aby uniknąć wyrządzenia szkody.

- Pozwana nie podjęła żadnych działań zmierzających do ekskulpacji. Starała się bagatelizować całe zdarzenie. Uznała, że zapłata mandatu zamknęła jej odpowiedzialność za zdarzenie – stwierdził Sąd Rejonowy.

Wyrok I instancji zaskarżył ubezpieczyciel pozwanej właścicielki agresywnego owczarka, który w sprawie występował jako interwenient uboczny. Jego zdaniem sąd bezpodstawnie przyjął m.in. to, że w wyniku pogryzienia Adam B. doznał cierpień psychicznych, choć nie wskazywały na to żadne dowody.

- Nie ulega wątpliwości, że ugryzienie przez psa prawie zawsze wiąże się z dolegliwościami bólowymi, następuje przerwanie ciągłości tkanek. Do tego dochodzą cierpienia psychiczne które w skrajnych wypadkach mogą doprowadzić do stanów lękowych i różnego rodzaju fobii. Powód nie dochodził z tego tytułu roszczenia nie udowadniał, iż doznał rozstroju zdrowia psychicznego i uszczerbku na zdrowiu w wyniku pogryzienia, co nie oznacza, iż nie doznał jakichkolwiek cierpień psychicznych zwłaszcza jeśli się zważy na fakt, że do pogryzienia doszło w szczególny wieczór, a mianowicie wieczór wigilijny – podkreślił Sąd Okręgowy w wyroku oddalającym apelację.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA