fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Przy silnej psychozie dyscyplinarka to za dużo

123RF
Wina pracownika jest konieczna do zastosowania natychmiastowego zwolnienia wskutek naruszenia obowiązków służbowych. Nie zasługuje na to nawet nożownik, jeśli grożąc kolegom, nie był świadomy swoich działań. Mimo to sąd nie przywrócił go do pracy.

Grzegorz Orłowski, radca prawny w spółce z o.o. Orłowski, Patulski, Walczak

Zdawać by się mogło, że o przesłankach dyscyplinarnego zwolnienia z pracy, a w szczególności o jednej z nich, mającej postać ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych (art. 52 § 1 pkt 1 k.p.), napisano już tak dużo, że więcej nie da rady dołożyć.

Praktyka dowodzi jednak, że nie dla wszystkich bywa jasne, iż nie tylko obiektywna bezprawność zachowań pracownika, ale i jego wina (umyślna lub mająca postać rażącego niedbalstwa) stanowi nieodzowny warunek zwolnienia w tym trybie. Oto przykład.

Z bronią do pracy

W jednej z firm pracownik stawił się w miejscu pracy, mając przy sobie dwa noże. Zaatakował nimi współpracownika, grożąc, że go zabije. Zaatakowany ratował się, skacząc z balkonu. Zaalarmowani krzykiem pracownicy pozamykali się w swoich pokojach. Sprawca ataku uciekł z budynku, a następnie na znanym portalu społecznościowym dokonał wpisów zawierających groźby pod adresem kolegów. Po pewnym czasie ponownie pojawił się w pracy. Znowu groził innym, ale tym razem zatrzymała go policja. Bezpośrednio po tym zdarzeniu umieszczono go w szpitalu psychiatrycznym.

Tyle stan faktyczny. Reakcją pracodawcy było niezwłoczne dyscyplinarne zwolnienie sprawcy tych zdarzeń.

Nieracjonalne zachowanie

Zachowanie pracownika było jednak tak nietypowe, że przynajmniej podejrzenie, iż może ono mieć podłoże chorobowe, narzucało się samo. Potwierdziły to późniejsze badania, których wynik był jednoznaczny. W dniach, w których pracownik dopuścił się ataków na współpracowników z powodu ostrej psychozy, miał całkowicie zniesioną zdolność rozpoznania znaczenia swojego czynu i pokierowania swoim postępowaniem. Z prawnego punktu widzenia oznacza to, ni mniej ni więcej, brak winy pracownika. Skala bezprawności jego zachowań nic tu nie jest w stanie zmienić.

Ostrożnie z decyzją

W momencie dyscyplinarnego zwolnienia szef wprawdzie jeszcze o tym nie wiedział, ale charakter działań etatowca powinien go uczulić na taką ewentualność. W końcu nie jest typowe, aby zdrowy, nawet agresywny człowiek bez żadnego konkretnego powodu tak się zachowywał.

Wina jako jedna z przesłanek dyscyplinarnego zwolnienia to nieodzowny warunek legalności postępowania pracodawcy. Ma on nie tylko prawo, ale i obowiązek ochrony środowiska pracy przed bezprawnymi działaniami pracowników. Nie oznacza to jednak, że w każdym przypadku taką ochroną może być zwolnienie dyscyplinarne, choćby zagrożenie zdrowia, a nawet życia pracowników przybrało takie rozmiary jak w przedstawionym przypadku.

Pośpiech niewskazany

Chęć szybkiego załatwienia sprawy, szczególnie w warunkach silnych emocji wzmaganych niewątpliwie obawą innych o własne bezpieczeństwo oraz zapewne ich presją na uwolnienie od tego zagrożenia, nie powinna przesłaniać prawdy, iż zastosowanie dyscyplinarki wobec osoby, która ewidentnie wykazuje objawy choroby psychicznej, rzadko bywa dobrym rozwiązaniem. I to nawet wziąwszy pod uwagę to, co się stało.

Sąd, mimo stwierdzenia braku winy pracownika, nie przywrócił go do pracy. Uznał, że rozmiar terroru wobec współpracowników, niezależnie od poprawy stanu zdrowia sprawcy, przesądza o tym, że restytucja zatrudnienia skutkowałaby naruszeniem interesów pracodawcy.

Brak ciężkiego naruszenia

Sąd Najwyższy, oddalając skargę kasacyjną wniesioną przez pracodawcę (wyrok z 10 marca 2015 r., II PK 105/14), jeszcze raz przedstawił tezy, które powinny być powszechnie znane. Tezy, które sprowadzają się do prostej konstatacji: bez winy pracownika nie ma ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych, i to nawet w przypadkach, gdy bezprawność zachowań przyjmuje tak skrajne formy jak w przywołanym zdarzeniu.

Reagując na takie sytuacje, trzeba używać innych środków prawnych. Nie tylko formalnie poprawnych, ale i dostosowanych do okoliczności. W opisanym przykładzie można było poczekać z decyzją. Choćby dlatego, że pracownik był nieobecny w pracy, bo przechodził kilkumiesięczną kurację w szpitalu psychiatrycznym.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA