Polityka

Sejmowa brzytwa Napieralskiego

Drogi Grzegorza Napieralskiego (z lewej) i Leszka Millera (z prawej) rozchodzą się już ostatecznie
Fotorzepa/Kuba Kamiński
Na lewicy powstaje nowa siła. Wesprzeć ją może były lider SLD, jeśli zostanie wyrzucony z partii.

W poniedziałek w południe Grzegorz Napieralski stanie przed partyjnym sądem SLD, który zadecyduje o jego dalszych losach w partii. – Grozi mu wykluczenie – przyznaje dr Wojciech Szewko, pełnomocnik Sojuszu w tej sprawie.

Z oskarżenia, do którego dotarła „Rzeczpospolita", wynika, że były lider miał m.in złamać art. 5 statutu partii, który mówi o działalności na rzecz innego ugrupowania, przynależności do niego lub kandydowania z jego ramienia. W jaki sposób? Przez kwestionowanie zasadności istnienia SLD oraz nawoływanie do jego likwidacji i stworzenia nowej formacji.

Dowodami mają być wypowiedzi medialne Napieralskiego. „Jeśli się nic nie zmieni, to wybory parlamentarne mogą być poza naszym zasięgiem" – mówił w jednej z nich.

Napieralski odpiera te zarzuty. – Jestem niewinny. Po tragicznych wynikach wyborów samorządowych, gdzie straciliśmy kilka tysięcy samorządowców, chciałem naprawiać partię, a nie ją niszczyć – mówi „Rzeczpospolitej". Zauważa, że wiele wypowiedzi włączonych do wniosku padło już po 9 stycznia, a więc po jego zawieszeniu.

– Na jakiej więc podstawie mnie zawieszono? To tylko dowodzi, że wniosek o ukaranie został przygotowany później niż samo zawieszenie – podkreśla. Taki zarzut Napieralski sam kieruje w pozwie cywilnym przeciwko SLD, którego treść poznaliśmy. Domaga się w nim, by sąd uznał uchwałę o jego zawieszenie za nieważną i nieistniejącą w obrocie prawnym. – Według mojej wiedzy sąd partyjny zbiera się niezgodnie ze statutem – mówi Napieralski.

Z naszych informacji wynika, że na lewicy były podejmowane próby załagodzenia konfliktu. – Były apele, żeby Miller się wycofał, bo to on rozpoczął tę dziwną i nierówną wojnę, która szkodzi SLD – mówi Napieralski. Zwrócił się z nim na konferencji „Sytuacja i perspektywy lewicy w Polsce" m.in prof. Jerzy Wiatr. – Prosił, by Miller i Napieralski się pogodzili i wycofali swoje wnioski – opowiada Artur Rozenek, były rzecznik Twojego Ruchu.

Nie pomogło. – Sąd się zbierze i po analizie dowodów podejmie decyzję – mówi rzecznik SLD Dariusz Joński. Jak ustaliliśmy, Napieralski ma zostać wyrzucony. – Ale to wojny nie zakończy. Odwoła się od tej decyzji i poczeka na rozstrzygnięcie sądu powszechnego. A to będzie dla niego korzystne i cała sprawa zacznie się na nowo – mówi jeden ze stronników Napieralskiego.

Z naszych informacji wynika też, że w Sejmie przygotowywane jest dla Napieralskiego koło ratunkowe. Razem z Rozenkiem, Sławomirem Kopycińskim, Jackiem Najderem i Markiem Poznańskim miałby on założyć koło poselskie. – Na pewno tworzy się do tego pole. Ja od dawna deklaruję gotowość do rozmów o wspólnym projekcie – przyznaje otwarcie Rozenek. Koło w Sejmie miałoby dać zalążek nowej formacji, która mogłaby powstać po wyborach prezydenckich. – Poważnie o tym myślimy, bo ciśnienie w regionach jest naprawdę duże – mówi osoba znająca kulisy sprawy. Jak dodaje, SLD na razie się trzyma, bo posłowie nie widzą alternatywy, miejsca, gdzie mogliby odejść. – Koło da to miejsce, a wielu posłów już się pogodziło, że do Sejmu z list Sojuszu nie wejdzie – twierdzi nasz rozmówca.

Na nową inicjatywę pozytywnie zapatrywać się mają też nestorzy polskiej lewicy – Włodzimierz Cimoszewicz i Aleksander Kwaśniewski. – Rzeczywiście odbyło się prywatnie spotkanie Napieralskiego i Kwaśniewskiego. Choć dotychczas ich relacje były chłodne, to długo rozmawiali i prezydent namawiał go, by z młodymi wziął sprawy w swoje ręce – mówi osoba obecna na spotkaniu. A Cimoszewicz? – Nawet jeśli nie będzie dawał takiej inicjatywie większych szans, i tak powinien ją poprzeć – twierdzi jeden z działaczy Sojuszu.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL