Stefan Szczepłek: Lwowiak na cokole

Stefan Szczepłek
Fotorzepa, Waldemar Kompala
Kazimierz Górski ma swój pomnik. To znaczy zawsze miał, zwłaszcza w sercach kibiców pamiętających złote lata 70. Ale teraz wzniesiono mu pomnik prawdziwy, ze spiżu.

W Warszawie jest blisko 50 pomników upamiętniających królów, mężów stanu, wodzów, generałów, działaczy społecznych, pisarzy i poetów, kompozytorów, księży i tylko dwaj ludzie sportu się doczekali: Kazimierz Deyna oraz Kazimierz Górski.

Deyna spędził w Warszawie 12 z 42 lat życia, ale to wystarczyło, żeby zapewnić sobie nieśmiertelność wykraczającą daleko poza ulicę Łazienkowską. Kiedy Kazimierz Górski opuszczał Lwów w roku 1944, wiedział, że na zawsze. Miał 23 lata, zabrał ze sobą dźwięk organów kościoła Świętej Elżbiety, zapach drzew w parku Stryjskim, widok Wysokiego Zamku.

W grudniu 1944 roku, już żołnierz Wojska Polskiego, mieszkał w barakach dawnego obozu na Majdanku. W styczniu następnego roku jego domem stały się koszary przy Łazienkach. I już wsiąkł w stolicę. Przeżył tu 61 lat. Był słoikiem ze Lwowa, który ożenił się z warszawianką. Tyle że on nie mógł wracać co tydzień do rodzinnego domu na Gródeckiej, bo nikogo tam nie miał. ...

Źródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL